MEN coraz niżej

Jak wiadomo zapowiadają się coraz lepsze zmiany w edukacji. Od nowych przedmiotów poczynając (łacina i kultura antyczna) przechodzimy do wychowania w rodzinie. Z jednej strony jest tyle obaw, w dobie internetu dzieciaki w różnym wieku szukają informacji (i inspiracji?) tam, gdzie podstaw zdobywać nie powinny. Ale na zdrowy rozum, czy kogoś by miał powtrzymać komunikat „Jeśli nie masz 18 lat opuść tę stronę”?

Rękami i nogami rząd zapiera się, by edukacji seksualnej w szkołach nie było, bo to deprawuje, wypacza i tak dalej. A pornosy i słoneczka nie?

Z pewnością największą wiedzę na takie tematy mają księża i wszelkiej maści teolodzy (ci chociaż miewają rodziny). Szczególną perełką jest p. prof. Urszula Dudziak, doktor habilitowana i teolog wykładająca na KULu.

Nie miałabym nic przeciw nauce, ale żeby była popatra badaniami, pracami naukowymi – to wtedy jest przekaz naukowy, ale jeśli uczniom przekazuję moje własne przekonania to już poziom akademicki nie jest.

Wydawać by się mogło, że mówi i pisze nawet sensownie, wspomina o genetyce, chromosomach czy hormonach, ale to byłoby na tyle, bo od tego wychodzi wywów wręcz propagandowy. Kobieta to najlepiej pielęgniarka i nauczycielka, ma być delikatna, empatyczna i ma być MATKĄ. Nie koniecznie rodzić dzieci, ale wtedy zobowiązana jest być dziewicą, jeśli tych dzieci nie chce. Do tego powinna mieć silną więź z Bogiem i emanować swym macierzyństwem w formie dobroci ogólnopojętej.

Mężczyzna natomiast ma być silny, odpowiedzialny, odważny i rycerski. To mężczyzna ma otwierać drzwi i całować po rączkach, ma bronić domu i rodziny, więc jakaś ustępliwość i szukanie spokoju jest niemęskie.

Prezerwatywy i stosunek przerywany powodują raka piersi (sic!), więc wstrzemięźliwość i ślub kościelny to główne cele człowieka, bo rozwodnik wpływa negatywnie na młode umysły. Nie zapominajmy jeszcze o tym, że masturbacja ogranicza i zubaża, bo modlitwa i wiara powinny być na pierwszy miejscu.

***

Teraz coś ode mnie. UWAGA, trochę podejścia prywatnego –
nie trzeba czytać.

Ja mając lat już 25+ mogę powiedzieć szczerze, że masturbacja nie jest mi obca, nigdy z matką nie rozmawiałam na takie tematy i zaczęłam takie „odkrycia” długo przed pierwszym chłopakiem.

Jeden chciał mnie przelecieć, ale był ogólnie skoczny, więc dałam sobie spokój. Inny był strasznie zaborczy, też się skończyło, teraz jest kolejny i nie wstrzymuję sie od współżycia – antykoncepcja jest i żyję. To moje życie i do mojej dupy większe prawa ma mój facet niż kościół czy nawiedzona baba. Jeśli nie będę mogła zajść w ciążę jest in vitro i szczerze nie podejrzewam, bym miała wyrzuty sumienia z tego powodu, jeśli będę chciała zostać matką.

Wierzę czy nie wierzę – to mój interes i nikt nie będzie narzucał mi mojego stylu życia. Już mi pan prezes polskość odebrał, teraz baba-teolog mi odbiera kobiecość, bo na kolanach nie lecę do Częstochowy.

TO JEST KURWA CHORE!

Dodaj komentarz