Narodowość i obywatelstwo, a Polska

Czy odwiedziłeś już groby i pomniki (!) ofiar katastrofy Smoleńskiej? Czy czcisz pamięć JPII? Jeśli nie, to nie jesteś częścią Narodu, a tylko ludkiem mówiącym w tym samym języku. Ot, tako rzecze Morawiecki.

Jak fajnie jest mieć temat zastępczy, mydlący oczy tym szarym ludkom. Jak dobrze, że nie ma już nowotworów, LGBT i niepełnosprawnych – wreszcie można skupić się na najważniejszych dla Polaka rzeczach.

Wybory? A na co komu teraz wybory, Kidawa odpuściła, ale pojawił się Trzaskowski. Czy to problem dla PiSu?

Cóż, o Trzaskowskim głosy są różnorakie, albo go się ludzi albo nienawidzi – jak zawsze. Fajnie mówi, tak populistycznie – jak każdy.

Ale on chociaż widzi, co pomijają niektórzy nad nim (by nie wskazywać palcem) – uczniowie, którzy znikli od czasu edukacji zdalnej. Ale również o dofinansowaniu służby zdrowia. Że poczucie bezpieczeństwa gdzieś się zatraciło.

Patryk (ni)Jaki wielkrotnie powtarza, że mimo przegranej z Trzaskowskim o zarządzanie Warszawą, to je wygrał pod innymi względami. Trzaskowski wygląda, a on działa. Trzaskowski rządzi od kryzysu do kryzysu.

Trzeba przyznać, że niechlubne ścieki i podwyżki śmieciowe odbiją się Trzaskowskiemu czkawką, ale to jest argumentacja PiSu – obrzucić gównem, byle wyśmiali drugiego, co czyniłoby ich tymi „lepszymi”. Ale ile można zarzucić całemu PiSowi?

W tym celu można zerknąć do raportów Komisji Europejskiej (jeśli jej nie bojkotujecie). M.in. oszustwa podatkowe, kolejki w szpitalach, wykształcenie nie daje kompetencji, nielegalne pozbywanie się odpadów, fatalne systemy informatyczne, papierologia, emigracja. Do tego dołożę wycieranie d*py prawem.

To nie są problemy sprzed 10 lat. To nie problemy z wczoraj. To problemy ciągnące się latami, jeszcze sprzed PO, PiS. Ale co prócz rozdawnictwa się udało zmienić? Chyba tyle, że Konstytucja przestała obowiązywać. Że prawa człowieka to żadne prawa, bo w każdej chwili można je ograniczyć. Sąd Ci już nie pomoże, jeszcze Ciebie winnym zrobi, że zawracasz dupę. Nie będę też wyliczać protestów, bo po co?…

Dla mających chęci i czas:

-Newsweek: 13 artykułów, które złamali PiS i Andrzej Duda

Polsat News: nowelizacja ustaw sądowych

Forbes: dwa problemy polskiej gospodarki

Spidersweb: zadłużenie Polski

Wybory?

Wiecie, zgubiłam się w rzeczywistości. Wybory będą kiedyś, jak już dwóch Jarków powie SN kiedy. Taki lol.

Kogo mamy do wyboru w sumie…

R. Biedroń – kto nie zna biedroneczki? Obiecuje emeryturę minimalną 1600zł (na rękę!), leki na receptę za 5zł, a za wynajem max 20zł/metr! Dokłada do tego takie bazooki jak: angielski w każdym domu (?), prawo do bezbolesnego porodu i opodatkowanie Kościoła.
P.S.: tytułu doktora nie ma, ale ma bogatą historię pod względem politycznym i dot. praw człowieka.

K. Bosak – bardziej sportsman niż polityk obiecuje niskie podatki, walkę z suszą, do tego przedłużenie kadencji do 7 lat, reformy Senatu i Sejmu, a jako deserek – etyka chrześcijańska jako podstawa ładu prawnego z uwzględnieniem przywrócenia kary śmierci.
P.S.: nie udało się ukończyć żadnych studiów, które wybierał (architektura, dziennikarstwo [staż], ekonomia).

A. Duda – prawnik opiera się obecnie na sytuacji w kraju obiecując zasiłki dla wszystkich, którzy stracili pracę przez pandemię i utrzymanie wszelkich programów społecznych. Do tego nowa ustawa o gospodarstwie rolnym i kilka mld na leczenie chorób rzadkich i onkologicznych. Na koniec emerytury stażowe po 35 i 40 latach (kobiety/mężczyźni).
P.S.: co miesiąc podpisuje kilka(naście) ustaw (patrz: prezydent.pl)

S. Hołownia – ciężko tego publicysty choć nie kojarzyć. Zapowiada wielkie sprzątanie w instytucjach państwowych (ostatnio o pozbyciu się MEN i kuratoriów), zajęcie się sprawami klimatycznymi/środowiskowymi (podobnie jak Kidawa), a jako wisienka na torcie „przyjazny rozdział Kościoła od Państwa”.
P.S.: nie wyszły mu ani studia ani próba wejścia na drogę duchowną.

M. Jakubiak – browarnik i emerytowany żołnierz nieco cicho obiecuje ogólnie „oddanie państwa obywatelom”. Właściwie jedyne co jest znane to jego tezy, m.in. Warszawa bez korków, Zarabiaj w Warszawie czy Twoje smart city. Nie uzyskał zgody na studia wyższe, ale wykładał na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.
P.S.: kilka lokali bojkotowało produkty Browaru Ciechan przez homofobiczną wypowiedź z 2014.

M. Kidawa-Błońska – tę panią już znamy z różnych ciekawych wpadek i głupot, które ma w zwyczaju rzucać. Głównym jej zamiarem i obietnicą jest obrona Konstytucji. Do tego poprawa sytuacji w służbie zdrowia i edukacji, a jako deser legalizacja związków partnerskich. Miała być podobno największym zagrożeniem dla Dudy.
P.S.: była producentką filmową. Ktoś coś..?

W. Kosiniak-Kamysz – doktor nauk medycznych zapowiada nam zwiększenie możliwości bojowych i modernizację w armii. Do tego emerytura bez podatku, jak i zdrowa żywność. Jako wisienka posiłek dla każdego ucznia i nowe przedmioty nauczania (?).
P.S.: zachęcałabym pana doktora do pomocy w szpitalach, do czego ma wykształcenie.

M. Piotrowski – historyk, który chciał się podeprzeć poparciem Torunia i Rydzyka. Tu właściwie jeden wielki P.S.: miewał już problemy z uzbieraniem podpisów (PE, Senat). Chciał się sądzić z S. Poleszakiem o zniesławienie, ale sąd rejonowy sprawę umorzył, a odłowanie Piotrowskiego sądu nie przekonało.

P. Tanajno – ten przedsiębiorca opiera program na wolnościach obywatelskich i ogólnie pojętym dobrobycie. Odrzuca partyjny bałagan na rzecz przedsiębiorczości i suwerenności
P.S.: nie skończył studiów prawniczych, ale w zamian za to ukończył zarządzanie.

S. Żółtek – przedsiębiorca opiera swój program na praworządności. Sądy mają być jednością bez podziału na TK, TS i SA. Do tego reforma Sejmu i Senatu. Rząd będzie jedynie wykonawcą, bez inicjatywy ustawodawczej, a powiaty i sejmiki wojewódzkie się zlikwiduje na rzecz ich większej autonomii.
P.S.: nie ukończył studiów matematycznych, ale dorabiał na korkach i pracach za granicą.

Wiem, że powinnam powstrzymać się od własnych przytyków do ww osób, ale tak czasem człowieka ciśnie, że udało się to ograniczyć do jednej małej wrzutki na osobę.
*kolorystyka przypadkowa

Nihil novi

Ja swoje trzy grosze dziś chowam, ale przytaczam tekst z FB Pawła Lęckiego.

Gdyby istniał konkurs na najbardziej zajebisty kraj na świecie, to Polska wygrałaby od razu nawet bez konkursu.

Gdy okazało się, że o Polsce decydują Jarosław Kaczyński oraz Jarosław Gowin, to zniknęli wszyscy. Premier Polski, Minister Zdrowia, Minister Edukacji. Zniknęło również społeczeństwo, co jest zajebiste, bo przynajmniej jest trochę ciszej. Nikt nie robi konferencji z powodu pandemii, a na dodatek społeczeństwo może robić spokojnie zakupy w Żabce.

[…] wybory są, ale ich nie ma, a o wszystkim zdecyduje Sąd Najwyższy na podstawie decyzji Kaczyńskiego i Gowina.

Dziękuję, dobranoc.

Historia – ale czyja?

Wpadł mi w ręce ostatnio egzemplarz takiej gazetki, Historia na Weekend. Nigdy nie byłam specjalną miłośniczką historii, ale proszę bez linczu. Jeden jest humanistą-historykiem/językowcem/…, a inny umysłem ścisłym. Nie twierdzę, że to się ze sobą wyklucza! Absolutnie nie, ale też podkreślam inne możliwości.

Wracając do tematu: w tymże egzemplarzu Historii była reklama książek wydawnictwa Penelopa. M.in. Zakazana historia, Służby specjalne, Historia pod prąd czy Jak podbiliśmy Rosję. Ciekawie, prawda?

Wrzuciłam hasło „zakazana historia” w wyszukiwarkę i pojawił mi się post z FB z grupy Nowy Ateizm. Post cholernie długi, ale zachowujący od początku do końca logiczną całość. Sens, argumenty, nazwiska – warto.

Historia zakazana czyli jak kościół niszczył Polskę

Co do gazetki jeszcze, niektóre artykuły, które akurat moją uwagę przykuły:

Japońskie gestapo

Aptekarz z Auschwitz

ZDRAJCA król Polski
[Stanisław August Poniatowski]

Słowo dnia/miesiąca/roku

Ostatnio siedząc z herbatą słuchając porannych wiadomości naszła mnie refleksja jak silnej manipulacji poddany jest taki typowy słuchacz.

Oczywiście ostatnio wszystko powiązane jak nie z Kaczyńskim to z reformą, jak nie ustawa to edukacja. Suma sumarum nie wychodzi na jedno, ale niejako z tyłu głowy się kojarzy, nieprawdaż? Wszystko jest powiązane, mniej lub bardziej, ale nie jest to tak (szczególnie w tekście mówionym) oczywiste. A powiązania zobaczycie poniżej.

Często bywa, że jadąc do pracy słuchamy sobie tych wiadomości. Jednym uchem wpadnie, drugim wypadnie i wpadamy w swoją rutynę. Jakiś wypadek, zaginięcie, utrudnienia, zmiany – a co mnie to obchodzi?

JA mam swoje życie. JA mam swój dom. JA mam swoją rodzinę. MOJE dziecko się stresuje. Może jednak tym słowem-kluczem powinno być JA?

***

Wpadłam na profil Pawła Lęckiego na FB. Mój osobisty komentarz nt. postów tego pana brzmi:

Szczere, otwarte, nakłaniające do refleksji, choć nadal bezpośrednie. Podejrzewam, że to akurat brzmi słabo i absolutnie nieprzekonywająco, dlatego wrzucę fragmenty z tych postów (uprzedzam, jest dużo o edukacji, gdyż to nauczyciel).

I tu dochodzimy do paru problemów. Bo w liceach tak zwanych słabych są wolne miejsca. Bo mniej ludzi wybiera. A co to znaczy słabe? Może na przykład to, że od dłuższego czasu są tam uczniowie z tak zwanymi niskimi punktami. Więc wyniki też nie będą cudowne. Sam usłyszałem, że to wstyd chodzić do pewnego liceum, a przecież wiem, bo znam, że są tam wspaniali nauczyciele. Znam też uczniów. To też bardzo ciekawi ludzie. Opinie czasem bywają bardzo krzywdzące. Ale wszyscy im ulegamy.

Rodzicu, postaraj się pamiętać. Wyniki egzaminów zależą od wielu czynników. Wiedzy, umiejętności, dyspozycji dnia, osoby, która będzie sprawdzała egzamin Twojego dziecka. Często zdarzają się błędy. Egzaminu po szkole podstawowej i gimnazjum nie można poprawiać, choć można przez pięć lat poprawiać maturę. Twoje dziecko jest tak samo ważne, gdy ma 190, 140, 90, 40 punktów. Nigdy nie myśl, że jest debilem. Raczej zastanów się nad tym, skąd wynik niższy niż oczekiwałeś.

I tu dochodzimy do paru problemów. Bo w liceach tak zwanych słabych są wolne miejsca. Bo mniej ludzi wybiera. A co to znaczy słabe? Może na przykład to, że od dłuższego czasu są tam uczniowie z tak zwanymi niskimi punktami. Więc wyniki też nie będą cudowne. Sam usłyszałem, że to wstyd chodzić do pewnego liceum, a przecież wiem, bo znam, że są tam wspaniali nauczyciele. Znam też uczniów. To też bardzo ciekawi ludzie. Opinie czasem bywają bardzo krzywdzące. Ale wszyscy im ulegamy.

Rodzicu, postaraj się pamiętać. Wyniki egzaminów zależą od wielu czynników. Wiedzy, umiejętności, dyspozycji dnia, osoby, która będzie sprawdzała egzamin Twojego dziecka. Często zdarzają się błędy. Egzaminu po szkole podstawowej i gimnazjum nie można poprawiać, choć można przez pięć lat poprawiać maturę. Twoje dziecko jest tak samo ważne, gdy ma 190, 140, 90, 40 punktów. Nigdy nie myśl, że jest debilem. Raczej zastanów się nad tym, skąd wynik niższy niż oczekiwałeś.

Twoje dziecko to nie są punkty, choć jest najważniejszym punktem na mapie świata dla ciebie. Naprawdę to coś zmienia w Twojej do niego miłości, że ma mniej punktów w rekrutacji? Bo mógł mieć więcej? Może mógł, a może nie. Tego nie wiesz. Twoje dziecko stresuje się bardziej od Ciebie. Bo to jego życie, a nie twoje. Po prostu przy nim bądź. Bo jest ważne tak samo niezależnie od rządu, reformy, punktów, rekrutacji.

Ten rząd unieważnił nas wszystkich. Bez różnicy, czy jesteśmy wierzący czy niewierzący. Prawi czy na lewo.

Unieważnił nas wierzących w ludzi. Weź po prostu pomyśl, ważny człowieku, bo dla mnie jesteś ważny tak samo, niezależnie od poglądów politycznych, o ile nie głosisz nienawiści.