Odklejona klepka

Pewien pan o imieniu Jarosław dużo gada, zapewne kombinuje, ale dupa już coś piecze.

Tak mi się wydaje, bo kocopały wali coraz lepsze. Oczywiście są stałe elementy jak ten obcy kapitał, bieda, głód, UE pod władzą Niemiec..

Ostatnio dowiedziałam się, że wolność obywatelska była przed rządami PiSu ograniczona, a w Polsce istnieje tylko jeden system wartości – chrześcijański. Do tego ta „cywilizacja chrześcijańska” jest najbardziej życzliwa w dziejach!

No i nie zapomniał dodać, że w komisjach wyborczych powinno być dwóch zwolenników PiS, oczywiście dla dobra tychże wyborów. Jeszcze by opozycja zamieszki wywołała?

W Myszkowie, przed wizytą w Częstochowie po części było to samo, z tłumem wielbicieli skandujących wspomniane wcześniej imię. Cóż na to rzekł? Ze wszystkich rzeczy, które mnie dotyczą, ukształtowały mnie, lubię swoje imię. Uważam, że to się najlepiej udało.

Tak naprawdę nie ma na świecie ludzi dużo mądrzejszych niż ja – tak powiedział o sobie w Oleśnicy…

Generalnie okazuje się, że gdyby nie PiS to nawet demokracji by nie było.

Megatogodzina, karamaty, Mejzy-Brejzy, Haroły i multum innych bzdurnych wpadek to cały Jarosław.

***

Podobno wszędzie są wpływy rosyjskie. Ojciec mój już tu o teoriach spiskowych, że w Stanach Rosjanie manipulują, że Rydzyk ma rosyjskie nadajniki, a właściwie wszystkie szkoły wojskowe są ruskie. Czy to nie idzie trochę za daleko?

Inne bzdury pisowskie: stare drzewa nie produkują tlenu, szczepionki z zabitych dzieci, zaraźliwy homoseksualizm – wszystko wiadome ludzkości od miliardów lat 😉

A wy słyszeliście o jakichś newsach zwalających z nóg?

Seria: Kobieta o kobietach cz.2

Dziś Jane Goodall. Możliwe, że niewielu słyszało o takowej.

Tej pani pasja zaczęła się od Tarzana i jego przygód. Obiecała sobie, że pojedzie na Czarny Kontynent, tak też zrobiła. Oczywiście pukali się w głowy wszyscy, no bo blondyna sekretarka gdzieś wśród małp? Dobry żart!

A jednak, jej wkład w antropologię był nieoceniony. Dowiodła, że związek między homo sapiens i innych naczelnych jest bardzo bliski.

Wędrowała po afrykańskiej dżungli, podglądała szympansy przez lornetkę, ale metoda była kiepska, więc.. udawała, że jest jedną z nich. Wylegiwała się na trawie, wydawała podobne dźwięki, udawała, że je liście. W końcu jeden osobnik się przełamał i dał się dotknąć. Od tego momentu było już tylko lepiej.

Trawa do wygrzebywania termitów, gałąź do owadów – po obdarciu z liści. To był przełom w latach 60. XX wieku! Okazuje się, że nie tylko człowiek potrafi wytwarzać narzędzia.

Do tego wsparcie Louisa Leakeya zapewniło zdobycie pieniędzy na badania. Do dziś działa na rzecz zwierząt 🙂

***

Czytaj też pozostałe części serii „Kobieta o kobietach”:

  1. Kobieta o kobietach – część 1
  2. Kobieta o kobietach – część 2
  3. Kobieta o kobietach – część 3
  4. Kobieta o kobietach – część 4
  5. Kobieta o kobietach – część 5
  6. Kobieta o kobietach – część 6

Seria: Kobieta o kobietach cz.1

Dziś tak bez powodu o kobietach, różnych narodowości, profesji i zamiłowań. Dobra, nic nie jest bez powodu. Ostatnio wpadł mi w ręce jakiś artykuł, iż świat był/jest patriarchalny i dlatego mamy tak mało feminatywów, a nowe są „dziwnie brzmiące”. Coś w tym jest, bo jednak „pani chirurg” to lepsze niż chirurżka, pilotka brzmi niepoważnie, ministrę aż pominę, a forma „gościni” zwala z nóg. To ocena subiektywna.

To może by zacząć od księżnej Diany, niedawno zmarła królowa Elżbieta, to tak tematycznie będzie.

To była cudowna kobieta, ale nie było jej łatwo. Co jej po oświadczynach na zamku Windsor, mężu księciu (który nawet w wywiadzie nie umiał udawać zakochanego), skoro musiała się podporządkować? Być taka, jak kazała rodzina królewska? Zahukana, zestresowana, ignorowana. Faktycznie marzenie 😒 Syn dał jej sens życia, walki o siebie. Uwierzyła, że można! Stała się na nowo sobą. W kieckach, jakie chciała, we fryzurach, butach i dodatkach, jakie ona wybrała. Nie powiodło się jej małżeństwo z Karolem, ale miała syna i godność, której już nikt jej nie odebrał. Królowa ludzkich serc, współczująca, pomocna

revenge dress 💪😎

***

Czytaj też pozostałe części serii „Kobieta o kobietach”:

  1. Kobieta o kobietach – część 1
  2. Kobieta o kobietach – część 2
  3. Kobieta o kobietach – część 3
  4. Kobieta o kobietach – część 4
  5. Kobieta o kobietach – część 5
  6. Kobieta o kobietach – część 6

1.09.

Jak miło, początek września, koniec wakacji dla młodych, lato zmierza ku końcowi, zaraz liście lecą z drzew…

Tyle szczęścia i nieszczęścia w jeden dzień. Ja zawsze z duszą na ramieniu szłam do szkoły tego dnia, bo wiedziałam, że trzeba się przemęczyć jeszcze tyle miesięcy. Nie zawsze było źle czy ciężko, ale nie wszystko było ciekawe (i potrzebne 😉). Z drugiej strony trzeba pamiętać, że ptak to nie ryba, a żółw nie małpa. Równanie wszystkich do jednego poziomu nigdy dobrze nie wychodzi.

Oczywiście pewne rzeczy trzeba wiedzieć, żeby jakoś ogarnąć tę rzeczywistość. Zwyczajnie co nieco się przydaje.

Ale powiem Wam, że nie dziwię się słowom, że matura to bzdura, nie trzeba papierka, by dobrze zarabiać, a na co mi wiedzieć X, skoro nigdy nie użyję tej wiedzy?

I chyba tu jest pies 🐕 pogrzebany: użyteczność wiedzy. W szkole podstawowej zakres jest słusznie szeroki, żeby każdy mógł znaleźć swoją drogę. Ogólniak jest w sumie też dla niezdecydowanych – ja taką szkołę kończyłam 😉 Dopiero z racji matury trzeba było się określić, bo studia w planie – tylko jakie? No to chemia poszła i niemiecki, ale z tyłu głowy był ten stres „a co jeśli…”. A jak zabraknie punktów, nie dostanę się? Gdzie iść do pracy? Pewnie jakaś śmieciówka, ale zawsze grosz do kieszeni.

Trafiło się, że na te studia poszłam, ale znajoma nie miała tyle szczęścia (była któraś na liście rezerwowej) i łapała jakieś robótki, ulotki, jakieś sklepy z ciuchami, kontakt z klientem.

Technikum? To taki misz-masz, ogólniak z zawodem. Lekcje do 17 to żadne zaskoczenie (mam niedaleko do jednego technikum/branżówki), a sezon jesienno-zimowy jest wręcz dołujący (dla pracujących 8-16 też) 😉 40-godzinny tydzień nauki (nie daj panie jeszcze zajęcia dodatkowe!) i młody człowiek już psychicznie gotowy do dorosłości 😂 Tyle że pracę wykonuje się raczej jednego gatunku, a nie jakieś 10. Czy 12?

Nie wiem, system edukacji w Polsce podobno nie jest taki zły, że to dużo zależy od nauczyciela. Jasne, jeśli się dużo zapamięta z lekcji i nie ślęczy się nad pracami domowymi godzinami to zachęca do poszerzenia horyzontów. A jeśli ktoś nie ma smykałki do historii i jak nie wbije do głowy dwudziestu dat, o których i tak zapomni po teście to nie zda? Albo jeśli kogoś nie bardzo interesują zasoby naturalne i ile nizin jest w Ameryce?

P.S. fajne są notatki do geografii w formie plakatów z najważniejszymi informacjami (tak jak tu)

Ja nie lubiłam właśnie historii. Polityka, gospodarka krajów wszechświata, jeszcze połącz to z efektami po 20 latach na Polskę, gdy rządził X. Bo Y był w kontaktach z krajem R, który to spiskował z U. Dlatego teraz mamy PiS. 😂

Niektóre ciekawostki są fajne, ale ilość tej wiedzy może przytłaczać. Więc dopiero po latach zaczęłam się uczyć nowych rzeczy jak chciałam i kiedy chciałam. Zdecydowanie nie uczyli ich w szkole.

A jak wasz rozwój szkolno-poszkolny? 😉🧐🤔

Czytanie zmusza do myślenia

Kiedyś chyba wspominałam o Pawle Lęckim, co go na Facebooku czytuję. Dzięki niemu dowiedziałam się o pewnym blogu: p. Stanisława Czachorowskiego

Profesorskie gadanie

Pan Paweł poinformował, iż o nim napisał Pan Stanisław i tak wyszło, tak poleciało.

Mam wielki szacunek do obu panów. Pisać o rzeczywistości z sensem, ironią, szczerością, humorem, przekąsem, smutkiem… za dużo określeń potrafi pasować do jednej pisemnej wypowiedzi.

Czytanie jest potrzebne, nawet o pierdołach. Można się do każdego tematu ustosunkować, ale nie każdemu nie zawsze się chce.

Czytanie jest potrzebne, bo zmusza do myślenia, a mam wrażenie, że z tym coś od paru lat nie styka w tym kraju..