Kurwica znowu

Czemu ostatnio w tym kraju tak często bierze mnie wkurw?

Nowinka, gdyby ktoś dziwnym trafem nie usłyszał: tak mało się rodzi dzieci, bo kobiety piją do 25 roku życia.

Powiedział to mniej elegancko pewien prezes. Nazwisko na K. 🐱

*** UWAGA – SŁOWNICTWO NIECENZURALNE ***

Przepraszam, ale nie mogę. Jako kobieta mam do siebie szacunek i nie zamierzam trzymać tego w sobie.

Jaką kurwą trzeba być, jakim pojebem, żeby wymyślać takie idiotyzmy?

Jak trzeba być niedojebanym, żeby śmieć twierdzić cokolwiek o rzeczach, o których się nie ma pojęcia?

Ta kurwa chodząca, Kaczyński, mówi publicznie, że kobiety dają w szyję, chleją jak „rowieśnicy” i dlatego decydują się jeśli już na późne macierzyństwo.

25 lat i późne macierzyństwo? To dziewczyny powinny mieć w tym wieku już po 3-4 dzieci pewnie? 👶👶👶

Ten karaluch Jarosław bawi się w jakąś niemiecką propagandę „rodzić dla ojczyzny”? Bo tak mi się kojarzy, płodzić dzieci do oporu, niech podbiją świat. 👩‍👦‍👦🤱👩‍👧‍👧👶

Jeśli tego impotenta nie wyniosą na taczkach to ten kraj szybciej czeka zagłada niż się spodziewałam. Innego końca nie będzie. Konstytucja to papier toaletowy, prawo to kpina (toż zależy od interpretacji), a PiS to po prostu kupa gówna.

To jest prywatna opinia, którą mam prawo głosić dzięki jeszcze obecnej wolności słowa ☺️

*** *** ***

Zachęcam do przeczytania bardzo mądrych słów p. Beaty Sadowskiej na Instagramie (beata_sadowska_official). To wypowiedź bardzo kulturalna, z klasą, więc tym bardziej szacunek, bo ja czasem nie potrafię ugryźć się w język. Jak widać

1.09.

Jak miło, początek września, koniec wakacji dla młodych, lato zmierza ku końcowi, zaraz liście lecą z drzew…

Tyle szczęścia i nieszczęścia w jeden dzień. Ja zawsze z duszą na ramieniu szłam do szkoły tego dnia, bo wiedziałam, że trzeba się przemęczyć jeszcze tyle miesięcy. Nie zawsze było źle czy ciężko, ale nie wszystko było ciekawe (i potrzebne 😉). Z drugiej strony trzeba pamiętać, że ptak to nie ryba, a żółw nie małpa. Równanie wszystkich do jednego poziomu nigdy dobrze nie wychodzi.

Oczywiście pewne rzeczy trzeba wiedzieć, żeby jakoś ogarnąć tę rzeczywistość. Zwyczajnie co nieco się przydaje.

Ale powiem Wam, że nie dziwię się słowom, że matura to bzdura, nie trzeba papierka, by dobrze zarabiać, a na co mi wiedzieć X, skoro nigdy nie użyję tej wiedzy?

I chyba tu jest pies 🐕 pogrzebany: użyteczność wiedzy. W szkole podstawowej zakres jest słusznie szeroki, żeby każdy mógł znaleźć swoją drogę. Ogólniak jest w sumie też dla niezdecydowanych – ja taką szkołę kończyłam 😉 Dopiero z racji matury trzeba było się określić, bo studia w planie – tylko jakie? No to chemia poszła i niemiecki, ale z tyłu głowy był ten stres „a co jeśli…”. A jak zabraknie punktów, nie dostanę się? Gdzie iść do pracy? Pewnie jakaś śmieciówka, ale zawsze grosz do kieszeni.

Trafiło się, że na te studia poszłam, ale znajoma nie miała tyle szczęścia (była któraś na liście rezerwowej) i łapała jakieś robótki, ulotki, jakieś sklepy z ciuchami, kontakt z klientem.

Technikum? To taki misz-masz, ogólniak z zawodem. Lekcje do 17 to żadne zaskoczenie (mam niedaleko do jednego technikum/branżówki), a sezon jesienno-zimowy jest wręcz dołujący (dla pracujących 8-16 też) 😉 40-godzinny tydzień nauki (nie daj panie jeszcze zajęcia dodatkowe!) i młody człowiek już psychicznie gotowy do dorosłości 😂 Tyle że pracę wykonuje się raczej jednego gatunku, a nie jakieś 10. Czy 12?

Nie wiem, system edukacji w Polsce podobno nie jest taki zły, że to dużo zależy od nauczyciela. Jasne, jeśli się dużo zapamięta z lekcji i nie ślęczy się nad pracami domowymi godzinami to zachęca do poszerzenia horyzontów. A jeśli ktoś nie ma smykałki do historii i jak nie wbije do głowy dwudziestu dat, o których i tak zapomni po teście to nie zda? Albo jeśli kogoś nie bardzo interesują zasoby naturalne i ile nizin jest w Ameryce?

P.S. fajne są notatki do geografii w formie plakatów z najważniejszymi informacjami (tak jak tu)

Ja nie lubiłam właśnie historii. Polityka, gospodarka krajów wszechświata, jeszcze połącz to z efektami po 20 latach na Polskę, gdy rządził X. Bo Y był w kontaktach z krajem R, który to spiskował z U. Dlatego teraz mamy PiS. 😂

Niektóre ciekawostki są fajne, ale ilość tej wiedzy może przytłaczać. Więc dopiero po latach zaczęłam się uczyć nowych rzeczy jak chciałam i kiedy chciałam. Zdecydowanie nie uczyli ich w szkole.

A jak wasz rozwój szkolno-poszkolny? 😉🧐🤔

Niech nie będzie niczego?

[TYLKO U NAS] Ks. prof. K. Bielawny o konieczności odpowiedzi na kryzys rodziny: Należy zakazać rozwodów, związków cywilnych, antykoncepcji, aborcji i deprawacji dzieci i młodzieży

Chyba za dużo opłatków się nawciągał. No i te kadzidła, wina..

Może by tak jeszcze księża zakazali wysokiej inflacji, a po bratersku – wojen, gwałtów, morderstw.

A co na to historia?

Nie moja wojna, a męczy. Po ludzku, psychicznie. Co dzień w wiadomościach „x dzień walk w Ukrainie”.

Kolejni politycy i nie tylko tak ładnie się wypowiadają o pomocy, współpracy, zaangażowaniu itd. Super, to budujące, ale czy przewidują granice tej pomocy?

Wiem, nie tak dawno pisałam „chwała Ukrainie i pomocnym Polakom”, że historia była i po co do niej wracać. Zawsze jest jednak jakieś „ale”.

Uchodźcy nie mają zbyt wiele, może tobołek z rzeczami, które zdążyli złapać albo i nawet tego nie. I otwiera się lista: darmowe przejazdy pociągami czy komunikacją miejską (na pewno w kilku większych miastach, zrozumiałe, ale od razu bezterminowo?), sporo Polaków chętnie podzieliło się domem (dobrze, jeśli ustalili na jaki czas, bo przecież potem dziecka nie wyrzuci na ulicę?, a specustawa przewiduje wsparcie na 2 miesiące), szkoły przyjmują dzieciaki (no bo co mają właściwie zrobić?), PESELe – oto clou programu. Mogą brać świadczenia typu 500+, mogą iść do pracy.

Nasz kraj jest tak bogaty, że mamy co dawać obcym? Że nasze dzieciaki nie mają gwarancji trafić do przedszkola, bo trzeba stertę zaświadczeń, że najlepiej samotny rodzic, bez wsparcia i musi do pracy? Jasne, zawsze jest prywatne, ale nie każdego stać finansowo i zdrowotnie (np.pracować na 2 etaty).

Ale miało być nie o tym. Pada tyle słów o przyjaźni polsko-ukraińskiej, ale o OUN czy UPA się zapomniało. Część społeczeństwa ukraińskiego poparła niemieckiego okupanta podczas IIWŚ? A nie ważne. Rzeź na Wołyniu, niejako rewanż AK w Chlebowicach chociażby. Przejęcie mienia z terenów ówczesnego jeszcze USRR. Wy-/Przesiedlenia też żadne zaskoczenie.

Sytuacja mniej więcej uspokoiła się po rozpadzie ZSRR, jak powstała niepodległa Ukraina. Czyli dotąd mamy jakieś 30 lat przyjaźni i współpracy. To niewiele więcej jak ja mam obecnie. Jadąc do i z pracy teraz słyszę głównie Ukraińców. Do człowieka jako takiego nic nie mam, ale łapię się na tym, że mam obawy co będzie.

Pójdą do pracy, znaczy dla naszych mniejsza szansa. Pracodawcy chętnie to wykorzystają na mniejsze płace, a ty Polaku zapomnij o podwyżce. To czarny scenariusz, ale możliwy – jesteśmy w Polsce.

Faza entuzjazmu i miłości się skończy, zacznie się etap kryzysu. Uchodźcy ze wschodniej Ukrainy mogą nie mieć do czego wracać, więc po co im wracać, skoro tu będą mieli miejsce?

Uchodźcy to grupa zróżnicowana. Bogaci i biedni, członkowie rodzin albo randomowi uciekinierzy, bardzo młodzi i ci najstarsi.

Może zamiast kasy, to bony? A potem myśleć o rozwijaniu pomysłu? Dopiero płacz był na podatki, a zaraz będzie krzyk zazdrości, bo oni dostają, a dla naszych nie ma i argumenty historyczne wrócą razem z żalem.