„Piątka Kaczyńskiego”

500+ na KAŻDE dziecko

„trzynastka” dla emerytów

obniżenie stawki PIT do 17 procent

przywrócenie połączeń autobusowych

zwolnienie z podatku osób pracujących w wieku do 26 lat

Trzynastka była, jednorazowa. Czemu mamy wierzyć, że będzie ich więcej?

Autobusy – to miła, taka bliska pospólstwo idea. Nie chcę tu nikogo obrazić, ale przecież o to chodzi – żeby wygrać stado baranów, którzy przecież dostać chcą im potrzebne rzeczy. Dostali obietnice i to wystarczyło. A kto będzie jeździł?

Chcemy dać 500zł na każde już dziecko, chcemy obniżyć podatek. A skąd na to pieniądze?

Koszt to ok 40 mld zł na rok. Już jesteśmy pod kreską, a idziemy coraz dalej na dno.

Stoimy nad przepaścią, czy zrobimy ten ogromny krok naprzód? Czy my tego CHCEMY?

500+

Słyszeliście z pewnością dzisiejszą Rozmowę Piaseckiego z p. Emilewicz.

W sumie to przecież nic nie powiedziała złego. Tfu, żeby kto nie pomyślał, że na wejściu hejt – nie.


Ale po co było 500+ z założenia?

Ciągle nowe korekty dot. tego programu. Czemu? Skąd? Po co?

Miało pomóc, tak prorodzinnie i jestem przekonana, że ma to znaczny wpływ. Ma i mieć będzie, bo przecież dodatek ma być i na pierwsze dziecko, ba, ma podobnoż wzrosnąć do 1000!

Ja rozumiem, że są też pewne wymogi, dla kogo taki dodatek jest. Każdy co najmniej jest świadom gdzieś w pobliżu, może macie takich znajomych, którzy potrzebują takiej pomocy. Ale czy wymaga tego osoba zarabiająca ponad 8k?

Nie chodzi o to, by ww. panią zjechać, że korzysta z czegoś, co jej dają, ale pamiętajmy, że to nadal nasze pieniądze. Emeryci mają dostać 13ki? Pewnie, ale nadal otrzymują właściwie własne pieniądze. Lepiej późno niż wcale.

Dzieci nie mam, ale zdaje sobie w pełni sprawę ile to wysiłku fizycznego, psychicznego i finansowego, by je wychować. Każdy rodzic chce, by jego dzieci miały najlepszą edukacje, najlepsze wakacje, najlepsze rzeczy, najlepsze… No właśnie. Może tu jest problem?

Nie można być zawsze najlepszym. Rodzic nie zawsze pomoże, nawet jeśli ma miliony monet. Może warto byłoby dziecku pokazać, że coś, co nie jest najdroższe, nie musi być gorsze? Że markowy ciuch nie znaczy lepszy?

Nie narzucam, że ta pani akurat tak swoje dzieci wychowuje, o nie! To jest, nazwijmy to, apel ogólny.