Dla kogoś bez sensu, ale dla mnie bardzo ważny dzień.
23 lutego obchodzimy wyżej wymieniony dzień. Dzień przygnębiający, straszny i niebezpieczny.
To choroba. Jedna z najbardziej poważnych chorób na świecie. Ktoś zapyta: co za pierdolenie, ktoś ma doła i mam się nad nim użalać?
To ja zacznę od dupy strony wobec takiego pytania. Depresja to tak w skrócie:
-rozdrażnienie, smutek, płacz bez powodu,
-brak chęci i energii do robienia czegokolwiek, nawet podstawowych czynności (na zasadzie „gdzie w tym sens?”)
-bezsenność albo senność nadmierna
-kłopoty z pamięcią, koncentracją
-stany lękowe
-poczucie bezradności i bezwartościowości
-utrata zainteresowań i wręcz niemożność odczuwania radości, przyjemności.
Czy teraz, watpiący człowiecze, sądzisz, że deprecha to taki dołek, z którego łatwo się wygrzebać? Bo ten dołek może być już na wieki, jak osoba chora na depresję popełni samobójstwo.
Teksty „skończ z tą smutną miną, przejdzie ci, weź się w garść, ogarnij się” nie pomogą, ba, mogą człowieka dobić. Skoro inni zwracają mu uwagę to znaczy, że jest kompletnie już do dupy – tak może pomyśleć osoba chora.
pozdrawia osoba z depresją nawracającą