Religie świata cz.4

Już kolejna część – gnostycyzm. To jest taka mieszanka chrześcijaństwa z pogaństwem (choć obecnie samego chrześcijaństwa nie nazwałabym „czystym”…)

*gnoza – stgr. poznanie, wiedza; wiedza jest narzędziem do (samo)zbawienia; człowiek pogrążony jest we śnie, a gdy się obudzi oznaczać będzie to poznanie prawdy o duchowym powołaniu

krzyż gnostycki

Człowiek jako combo ciała, duszy i ducha ma problemy ze swoją istotą, chcąc wznieść się ponad poziom natury ludzkiej wbrew prawom natury, które go zniewalają. Brzmi poetycko, prawda?

Celem życia człowieka jest uwolnienie ducha – pneumy – by dotrzeć do Boga. Ducha ogranicza rozum, ale za to ta świadomość ma w sobie już mądrość, świadomość swoich ograniczeń i dążenie do wiedzy, objawienia, iluminacji.

*pojęcie pneumy (gr. oddech, powietrze) wprowadzili stoicy, a oznaczało ono w starożytnej Grecji pierwiastek czynny odpowiadający za jakość ciała; czynnik, który nadaje ciału ruch i życie

Przy okazji: gnostycy uznają wiele pism późnochrześcijańskich, które większość chrześcijan zalicza do apokryfów, np. ewangelie Judasza, Marii, Prawdy, Dzieciństwa Jezusa.

Do szeroko pojętego gnostycyzmu zaliczamy m,in. manicheizm. To jest taka mieszanka  zoroastryzmu, buddyzmu i chrześcijaństwa. Tu kłania nam się dualizm, walka dobra ze złem, a by zło zwyciężyć najlepiej prowadzić życie ascetyczne. Prokreacja jest zła, gdyż dziecię dotąd jako eon musiało przyjść formę cielesną – materię, która była zła z założenia. Przy okazji symbol krzyża też jest uznawany za zło – symbol krzywdy i zepsucia ludzkiego jako narzędzie materialne.

Drugim odłamem jest mandaizm, monoteistyczna mieszanka religijna wierzeń egipskich, żydowskich, chrześcijańskich, gnostyckich i perskich. Tu kwestią najważniejszą jest sprzeciw wobec wszelkich walk i przelewów krwi, ale też celibat i ascetyzm. Ważnym elementem jest chrzest, a świątynie zawsze budują przy wodzie – rzekach, strumieniach. Do tego jest to jedna z ostatnich grup posługujących się językiem aramejskim z czasów Jezusa!

Mandejczycy jako proroka uznają Jana Chrzciciela, a Jezusa zwą fałszywym prorokiem, który oszukuje wiernych podając się za tego właściwego i wybranego.

Wielu badaczy jest zgodnej myśli, że mandaizm ma dawne, pre-chrześcijańskie, palestyńskie pochodzenie, choć głównym dziełem, które potwierdzałoby historię Mandejczyków jest Haran Gewaita (Haran Gawaita). Niestety poza tym jest to bardzo słabo zbadany obszar, gdyż ta grupa jest dość zamknięta i niechętna do kontaktów z obcymi.

Agnostycyzm też musiał się pojawić 😀 Jest mi bliski z tej racji właśnie, że wyznaje zasadę niemożliwości poznania całkowicie rzeczywistości, ani dowiedzenia czy Bóg/bogowie istnieją czy też nie. Wprawdzie agnostyk może być jednocześnie ateistą, teistą albo żadnym, choć trochę mi się te różne formy gryzą…

Chyba do tego nurtu najbardziej przekonał mnie Jan Hartman.

Agnostycyzm to postawa uczciwości intelektualnej. Agnostyk mówi tak: gdyby Bóg istniał, oczekiwałby, że będę agnostykiem, bo naprawdę nie wiem. Jest pychą udawać, że się wie coś, czego się nie wie.

Ateista nie wierzy i zaprzecza, agnostyk nie jest przekonany do istnienia Boga (lub bogów), ale też nie zaprzecza jego (ich) istnieniu.

Pozwolę sobie przekopiować podział agnostycyzmu, choć jak wspomniałam, kłóciłabym się z niektórymi.

Agnostycyzm można podzielić na kilka kategorii. Współczesne wersje to:

  • Silny agnostycyzm – istnienia Boga lub bogów nie można udowodnić w żaden sposób i nigdy nie uda się tego udowodnić.
  • Słaby agnostycyzm – istnienie Boga lub bogów jest obecnie niewiadome, lecz może stać się wiadome w przyszłości, dlatego na razie należy wstrzymać się z oceną.
  • Agnostyzm teistyczny (również agnostycyzm religijny) – nie wiadomo, czy bogowie istnieją, a mimo to nadal w nich wierzy. Agnostycyzm religijny odrzuca jednak wszystkie treści religijne, zawarte w tradycji i świętych księgach uważając, że ich wartość poznawcza jest zbliżona do legend. Według niego, aby coś zbadać, trzeba mieć ścisłą definicję tego, co się bada – dopiero wtedy możliwe jest stworzenie odpowiedniej metody i przyrządu badawczego.
  • Ateizm agnostyczny – nie wierzy w żadnego boga, mimo że wie o braku możliwości udowodnienia nieistnienia bóstw.
  • Ignostycyzm – pytanie o istnienie Boga jest pozbawione sensu, ponieważ nie posiada ono weryfikowalnych (czy testowalnych) skutków i dlatego powinno być zignorowane.
  • Teizm agnostyczny – wierzy w możliwość istnienia bogów, nie mogąc tego udowodnić

Za to bardzo podoba mi się objaśnienie p. Richarda Dawkinsa. Dawkins w swojej książce Bóg urojony przedstawia siedmiostopniową skalę wiary w boga lub bogów:

  • Silny teizm – wierzę i WIEM, że Bóg istnieje.
  • De facto teizm – nie wiem, czy Bóg istnieje, ale silnie w niego wierzę i żyję w przekonaniu, że tak jest.
  • Słaby teizm – nie jestem pewien, czy Bóg jest, ale i tak w niego wierzę.
  • Agnostycyzm – istnienie Boga i jego nieistnienie są tak samo niemożliwe do udowodnienia.
  • Słaby ateizm – nie wiem, czy Bóg istnieje, ale jestem sceptyczny.
  • De facto ateizm – nie wiem na pewno, ale uważam, że Bóg jest bardzo nieprawdopodobny.
  • Silny ateizm – wiem na pewno, że Boga nie ma.

Z innej strony jest wielu krytyków agnostycyzmu czy teizmu. Twierdzą oni, że w praktyce agnostycyzm jest niemożliwy, ponieważ człowiek może żyć tylko tak, jakby Bóg nie istniał (etsi deus non-daretur), lub jakby istniał Bóg (etsi deus daretur).

Uczeni religijni tacy jak Laurence B. Brown krytykują nadużycia słowa agnostycyzm, twierdząc, że stał się jednym z najbardziej błędnych terminów w metafizyce i stawia pytanie: „Twierdzisz, że nic nie może być znane z całą pewnością … jak więc możesz być tak pewny?”

Według Richarda Dawkinsa, rozróżnienie między agnostycyzmem a ateizmem jest niewygodne i zależy od tego, jak blisko zera osoba jest skłonna ocenić prawdopodobieństwo istnienia jakiegokolwiek podmiotu podobnego do boga. O sobie, kontynuuje Dawkins: „Jestem agnostykiem tylko w takim zakresie, w jakim jestem agnostykiem w stosunku do wróżek w ogrodzie”.

Czy agnostycyzm kojarzy wam się już z innym ruchem/nurtem religijnym? 😉

***

Zobacz część 2 tego cyklu

Zobacz część 3 tego cyklu

Biblijne sprzeczności czy manipulacja?

Wierzący są zazwyczaj przekonani, że PŚ jest wolne od błędów. Część wierzących twierdzi, że to przecież ludzką ręką słowa spisane, a ludzka pamięć nie jest perfekcyjna, do tego spisujący dzieje mógł nie mieć pełnej wiedzy o pewnych szczegółach, ba, że PŚ przekazuje wiarę czystą i absolutną, a to my obecnie ją czytając nie mamy tej potrzebnej wiedzy i nie rozumiemy ówczesnych ludzi.

Trzeba przyznać, że tłumaczenie na pewno wprowadziło błędy, braki, niedopowiedzenia, ale nie każdy też musi hebrajski znać. Nie przeczę, że np. brak słowa „brat” w przekładzie implikuje, że Goliat z Gat z dzidą został zabity dwukrotnie i daje to pole do manewru ateistom, agnostykom itd. Jednak nie możemy zawsze całej Biblii tłumaczyć, że tu nie występują nieścisłości, bo dużo osób nosiło to samo imię, mogło pochodzić z tej samej rodziny, zdania się dopełniają albo to nie powinno się akurat danego fragmentu brać dosłownie. Trochę za dużo tych „ale”.

To może by od Adama i Ewy zacząć.

Adam był pierwszym mężczyzną, który kiedykolwiek istniał (1 Ks. Mojżeszowa 1.27; 1 Koryntian 15.45). Został stworzony przez Boga jako pierwszy człowiek i umieszczony w Ogrodzie Eden zaprojektowanym dla niego (1 Ks. Mojżeszowa 2.8, 10). Adam jest ojcem całej ludzkości; każda istota ludzka, jaka kiedykolwiek istniała, jest potomkiem Adama i to przez Adama każda istota ludzka odziedziczyła grzeszną naturę (Rzymian 5.12). Pierwsza kobieta, Ewa została stworzona z jednego z żeber Adama (1 Ks. Mojżeszowa 2.21-22).

Czyli Adam był pierwszy, ale w Edenie, a na świecie byli inni ludzie? Nie bardzo, bo Adam jest ojcem całej ludzkości. Skoro jest ojcem każdej istoty ludzkiej, to zakłada to kazirodztwo. Więc ojcem całej ludzkości jest metaforycznie – z resztą jak i wiele innych rzeczy w PŚ… Adam i Ewa mieli (z imion) Kaina, Abla i Seta. Po Secie Adam „miał synów oraz córki (Księga Rodzaju 5,4)”. Można więc założyć, że żoną Kaina była: siostra, siostrzenica lub córka siostrzenicy, bo ludzie wtedy byli długowieczni. Sam Adam miał wg Rdz 5,5 930 lat.

Wielu zastanawia się nad fragmentem „Położył też Pan na Kainie znak, aby go nikt nie zabijał, kto go spotka” (1 Księga Mojżeszowa 4.15-16), ale zakładając, że Kain i Abel byli już słusznego wieku mogli spłodzić już trochę ludności, a nie wiadomo, ile lat mieli, kiedy pierwsze morderstwo się dokonało. Dzięki temu tu można sobie darować domysły, bo wiele dzieci, wnuków i prawnuków mogło chcieć pomścić Abla. Sam Set urodził się już po śmierci Abla (gdy Adam miał 130 lat) i mówi się o nim jako bezpośrednim przodku Jezusa. Set dożył 912 lat i umarł (Rdz 5,3-8).

Przy okazji: rodowody to bardzo ciekawy temat. Posługując się rodowodem ewangelisty Łukasza poznamy na przykład tylko linię męską, bo kobiety były jak element inwentarza, na poziomie bydła czy drobiu. Za to Żydem jest się przecież po kądzieli. Może też nie wypada o kobietach mówić? Prababki Jezusa, takie jak Tamar (Rdz 38), Rachab (Joz 2), Rut czy Batszeba (2 Sm 11) nie były świątobliwymi kobietami, takimi jak Sara, Rebeka czy Rachel, lecz kobietami o wątpliwej reputacji. Nie układało im się w małżeństwie, a zachowanie niektórych budziło publiczne zgorszenie. Ba, o ironio, rola kobiety w historii Jezusowej odgrywa bardzo ważną rolę, choćby doświadczenie pustego grobu. Wpadłam za to na bardzo ciekawą dyskusję, wprawdzie sprzed 4 lat, ale warto poczytać. testimonia.pl

Warto wspomnieć tu może o wiedzy z apokryfów, bo one bardzo dużo dają, choć nie wpasowują się w kanon. Z nich dowiadujemy się , że gdy Adam śmiertelnie zachorował, zgromadził przy sobie swoje późniejsze potomstwo, liczące 30 synów i 30 córek.

Mesjasz obiecany przez Boga miał pochodzić „z rodu Dawida” – tym wiemy ze Starego Testamentu (2 Sm 7,12-13; Jr 23,5; 33,15 i inne). To przekonanie stało się podstawą wiary w Jezusa Chrystusa – w autentyczność Jego misji. Żydzi nigdy nie zaakceptowaliby mesjasza, którego pochodzenie budziłoby wątpliwości…

Wystarczy przypomnieć zarzuty z Ewangelii Jana: co może być dobrego z NazaretuCzy mesjasz przyjdzie z Galilei? Skoro więc Józef usynowił Jezusa i przekazał mu genealogiczną linię Dawida, nie można było podważyć tej szczególnej prerogatywy Jezusa, jaką było mesjaństwo (Mt 1,1-25; Łk 3,23-38; zob. też Mt 9,27; 12,23; 20,30-31; 21,9.15; Mk 10,48; 11,10; Łk 1,27.32; 2,4; Rz 1,3; 2 Tm 2,8; Ap 5,5; 22,16).

Bóg – dobry czy zły?

Wpierw kilka cytatów:
„Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu*, bogaty w łaskę i wierność” (Psalm 86, 15)


„Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność,
zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia..” (Księga Wyjścia 34, 6)


„Wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do niego nawracają” (Księgi Syracha (17, 29)

Wobec innych:


”Postanowiłem położyć kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia jest
pełna wykroczeń przeciw mnie; zatem zniszczę ich wraz z ziemią.” (Ks. Rodzaju 6:1-13, Biblia Tysiąclecia)


„Według rozkazu, jaki otrzymał Mojżesz od Pana, wyruszyli przeciw Madianitom i pozabijali wszystkich mężczyzn. (Księga Liczb 31. 7)


„Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko
wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość
tłumią prawdę.” (Rzymian 1:18 )


„Wielki jest bowiem jego gniew i zapalczywość” Jeremiasz (Jr 36,7)

Jednocześnie:


„Nie bądź w swym duchu porywczy do gniewu, bo gniew mieszka w piersi
głupców”. (Kazn. 7,9)


„Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad
gniewem waszym”. (1 Tes 5:9)

Niektórzy twierdzą, że Bóg zależnie od Testamentu – Nowego/Starego różni się nastawieniem do ludzkości. Był więc wpierw dobry, a potem z racji niegodziwości człowieka zły? Czy może był zły, ale doceniając swoje stworzenie stał się dobry?

***

Wiem, że to wsadzanie kija w mrowisko.

Wiem, że jeśli ktoś wierzy to wierzy. I już. I nie chodzi mi o dyskusję na zasadzie „wierzysz, toś głupi/ nie wierzysz, to jesteś lepszy, bo myślisz”.

Ja sama chciałabym wierzyć, że jest coś poza nami, niech to będzie Bóg, potwór Spaghetti, Wielki Czerw czy nawet to Ufo.

Byle nie wersja, że jesteśmy jakimś eksperymentem komputerowym i żyjemy w cyfrowej rzeczywistości albo że jesteśmy chomikami w klatce czegoś większego. Jakoś niezbyt fajna ta wizja po prostu.

„Krzysztof Daukszewicz – piosenka na czasie – inspirowana słowami z grupy „Kasta””

Niedawno Kazik, dziś Krzysztof – dla mnie facet the best. Teksty, przekaz, melodia – odkąd dotrwałam się do kaset z jego piosenkami towarzyszą mi w różnych momentach życia.

Tak było tak, tyle mi zostało, i to jest mój kraj (oraz wiele więcej) to pewnego rodzaju klasyki zmuszające do zastanowienia.

Jak macie trochę czasu to literackie variete też polecam 😁😉

Na koniec fragment z Klasówki:

Więc lały się przez cały czas krwi purpurowe strugi
Bo zawsze jednym była śmierć by wolność była drugim
I zawsze jakiś człowiek jest co w czasach niespokojnych
Zarzuca sobie pętle bo nareszcie chce być wolnym

… oraz fragment z Jak może rządzić człowiek co swych błędów nie rozumie:

Lasów zielonych coraz mniej, tak rzecze Bóg od razu,
A kraj ten zawsze szczycił się bogactwem krajobrazu”
A gość wytrzymał Pański wzrok i rzecze „Tak się składa,
Że według ustaw, za ten stan prawnie nie odpowiadam

[…]

A potem wziął, otworzył drzwi i z Raju go wydalił
I rzekł „ Niech męczą się z nim ci, co sami go wybrali

***

Inne z kategorii „muzyka”

  1. Krzysztof Daukszewicz
  2. Sohne Mannheims
  3. Budka Suflera
  4. Kazik
  5. Kabarety
  6. Maleńczuk i inni