Światowy Dzień Walki z Depresją

Dla kogoś bez sensu, ale dla mnie bardzo ważny dzień.

23 lutego obchodzimy wyżej wymieniony dzień. Dzień przygnębiający, straszny i niebezpieczny.

To choroba. Jedna z najbardziej poważnych chorób na świecie. Ktoś zapyta: co za pierdolenie, ktoś ma doła i mam się nad nim użalać?

To ja zacznę od dupy strony wobec takiego pytania. Depresja to tak w skrócie:

-rozdrażnienie, smutek, płacz bez powodu,

-brak chęci i energii do robienia czegokolwiek, nawet podstawowych czynności (na zasadzie „gdzie w tym sens?”)

-bezsenność albo senność nadmierna
-kłopoty z pamięcią, koncentracją
-stany lękowe

-poczucie bezradności i bezwartościowości

-utrata zainteresowań i wręcz niemożność odczuwania radości, przyjemności.

Czy teraz, watpiący człowiecze, sądzisz, że deprecha to taki dołek, z którego łatwo się wygrzebać? Bo ten dołek może być już na wieki, jak osoba chora na depresję popełni samobójstwo.

Teksty „skończ z tą smutną miną, przejdzie ci, weź się w garść, ogarnij się” nie pomogą, ba, mogą człowieka dobić. Skoro inni zwracają mu uwagę to znaczy, że jest kompletnie już do dupy – tak może pomyśleć osoba chora.

pozdrawia osoba z depresją nawracającą

Sytuacja dzieci a ranking ONZ

Czytam regularnie posty p. Pawła Lęckiego na FB. Są krytyczne, ironiczne, smutne i zabawne zarazem. Łączy wiele aspektów życia, wiele płaszczyzn, które wydawały się od siebie odległe.

Ostatnie posty zaprowadziły mnie do artykułu o dzieciach wg statystyk. Statystyk o ich rozwoju i dobrostanie.

>artykuł na OKO.press<-

Oczywiście wynik 9/100k (samobójstwa/nastolatki) nie wygląda źle. 55% niezadowolonej ze swego ciała młodzieży to też przecież nie tragedia, choć oczywiście wdrożone zostaną przez najwyższe władze stosowne środki wobec otyłości, szczególnie wśród dziewcząt.

Wzrósł czas „ekranowy” – po prostu przy komórce czy komputerze, bo TV trochę do lamusa odchodzi. Siłą rzeczy, skoro pandemia i zakazy.

Mówią, że dobrostan psychiczny spada, im więcej czasu w necie. Ale to też z czegoś wynika. Ja w gimnazjum wolałam siedzieć przy kompie posługując się wymyśloną postacią w wymyślonej grze RPG, gdzie mi nikt nie zawracał dupy, ba, było z kim pogadać i nikt nie wyśmiewał, nie drażnił (zazwyczaj), nie wywyższał się.

Koniec artykułu mi szczerze nie leży, bo uczyli mnie, by nie lać wody, a tak to odbieram. Logicznym jest, że jak rodzica stać na korki i ma dobre warunki mieszkaniowe to dobrostan jest lepszy niż w rodzinie, gdzie choćby przez pandemię rodzic stracił pracę (a nie daj panie rodzice). Ale rozumiem, to omówienie raportu, a raporty to zazwyczaj w połowie pierdoły zbędne i/lub oczywiste.

Jak w sumie wyglądały wasze młode lata?