***
Przeczytaj inne z kategorii „literatura”
***
Przeczytaj inne z kategorii „literatura”
Zdaję sobie sprawę, że to temat delikatny, drażliwy, może niebezpieczny. Nie wiem czy powinnam wywoływać ten „Team”, ale z drugiej strony jeśli ktoś będzie chciał uskutecznić aborcję na własną rękę i tak znajdzie taką stronę, ba, nie jedną…
Wpierw trafiłam na Stronę Życia. Był artykuł z tytułem szokującym, List do przyjaciół: 44 000 zamordowanych dzieci!. Dotarłam nawet do fragmentu o aborcyjnej mafii i czymś tak obrzydliwym, że mnie skręciło, mianowicie opisu jak pozbyć się pozostałości płodu – np. w toalecie lub zawinąć szczelnie w worek.
Ustawę aborcyjną popieram – aborcja ciąży jako wynik czynu zabronionego lub stanowienie zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety. I tyle.
Poszukałam i znalazłam tę przeklętą stronę i poradnik co zrobić po 12t ciąży. To czyta się jak horror. Na zasadzie: wydalisz płód np. do wiadra, poczekaj na łożysko, możesz zadzwonić po pomoc medyczną, ale możesz i wyrzucić do śmieci. Nie ważne ile ma płód, ważne, żeby służby nie miały jak się przyczepić. Pomogą zorganizować wyjazd za granicę nawet, pomogą jak mogą.
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.
Potem weszłam w historie, podobno opowiedziane przez kobiety po własnoręcznie przeprowadzonych aborcjach… wierzące, niewierzące, zamożne i nie bardzo. Poniżej zamieszczam kilka cytatów, po których autentycznie płakałam.
To było coś twardego mniej więcej jak żelek, wielkości orzecha włoskiego, takie jakby białawe, tyle, że okrwawione i otoczone przez krwistą galaretkę. W całości było wielkości sporej śliwki, może małego kiwi… Dopiero wtedy miałam pewność, że to jest to.
Był to 10 tydzień ciąży, więc wyraźnie było widać zarys ciałka, główka, raczki itp… aczkolwiek wyglądało to zupełnie inaczej niż zdjęcia przedstawiace płód w tym czasie.
Byłam sama w domu, za ścianą w sypialni spał mój mały synek a ja właśnie zaczęłam odczuwać pierwsze skurcze, pojawiła się krew na którą czekałam. W krótce nastąpił upragniony finał a ja z całą pewnością mogłam stwierdzić że intruz jest już na zewnątrz.
Wiele pisało, że jest im przykro, że musiały dokonać takiego wyboru. Bo facet wyjechał, bo kredyt, bo depresja, bo spirala się wysunęła, bo wpadka i tyle.
Kilka o genetycznych wadach późno wykrytych.
Jedna krótka historia o tym, że strach nią zawładną, że gdyby partner powiedział, że dadzą radę to by nie usunęła. I razem z przyjaciółką wybierałyby ciuszki, która to miesiąc później dowiedziała się o swojej ciąży.
Każdy ma swoje życie, sumienie, decyzje. Ale czy to tak wiele, zamiast pozbywać się tych tkanek jak zwykłych śmieci, nie można najpierw pomyśleć? Upewnić się, zabezpieczyć? Może to jeszcze nie człowiek, ale istota już tak. Kształtuje się i mógłby być z tej istoty człowiek, więc może zasługuje chociaż na szacunek?
*** *** ***
Edit 03.05.2023
Dramat w Radzyminie. W kanalizacji odnaleziono zwłoki noworodka. Jak? zatkał się kolektor ściekowy!
Okna życia:
Link do strony CARITAS z innymi oknami życia.
Wpierw rozbawiło mnie takie porównanie, ale potem przyszła refleksja.
Czytałam artykuł na Gazecie (Ocenianie dzieci? Rodzice są za, z 2018r.), że coraz częściej dzieci to nowe wcielenie rodzica z niespełnionymi ambicjami.
Basen, tańce, karate, judo, balet, pianino, skrzypce, konie, …
Można wymieniać długo, a coraz częściej dziecko od 6-20 jest na nogach, bo rodzic zapisał je na pierdylion zajęć rozwijających, ba, jeszcze w weekendy coś się znajdzie.
Rodzic sam pracując pon-pt chce po pracy odpocząć, czemu pozbawia tego dziecko? Czemu nie widzi, że dziecko może być przeciążone?
Nawet niekiedy słychać takie głosy, że dziecko niegrzeczne, marudzi, buntuje się. „Tyle pieniędzy wydaje, a ty tego nie szanujesz! Jeszcze mi podziękujesz! To dobry kierunek, dobre zarobki!” i wiele innych.
Czemu odbiera się młodemu CZŁOWIEKOWI wybór? Czemu zabrania mu się decydować o własnym czasie wolnym?
Dziecko też ma swoje prawa, ma głos. Tak jak nie należy wciskać mu żarcia, którego nie lubi to i zajęć, którymi się nie interesuje.
Czemu ostatnio w tym kraju tak często bierze mnie wkurw?
Nowinka, gdyby ktoś dziwnym trafem nie usłyszał: tak mało się rodzi dzieci, bo kobiety piją do 25 roku życia.
Powiedział to mniej elegancko pewien prezes. Nazwisko na K. 🐱
*** UWAGA – SŁOWNICTWO NIECENZURALNE ***
Przepraszam, ale nie mogę. Jako kobieta mam do siebie szacunek i nie zamierzam trzymać tego w sobie.
Jaką kurwą trzeba być, jakim pojebem, żeby wymyślać takie idiotyzmy?
Jak trzeba być niedojebanym, żeby śmieć twierdzić cokolwiek o rzeczach, o których się nie ma pojęcia?
Ta kurwa chodząca, Kaczyński, mówi publicznie, że kobiety dają w szyję, chleją jak „rowieśnicy” i dlatego decydują się jeśli już na późne macierzyństwo.
25 lat i późne macierzyństwo? To dziewczyny powinny mieć w tym wieku już po 3-4 dzieci pewnie? 👶👶👶
Ten karaluch Jarosław bawi się w jakąś niemiecką propagandę „rodzić dla ojczyzny”? Bo tak mi się kojarzy, płodzić dzieci do oporu, niech podbiją świat. 👩👦👦🤱👩👧👧👶
Jeśli tego impotenta nie wyniosą na taczkach to ten kraj szybciej czeka zagłada niż się spodziewałam. Innego końca nie będzie. Konstytucja to papier toaletowy, prawo to kpina (toż zależy od interpretacji), a PiS to po prostu kupa gówna.
To jest prywatna opinia, którą mam prawo głosić dzięki jeszcze obecnej wolności słowa ☺️
*** *** ***
Zachęcam do przeczytania bardzo mądrych słów p. Beaty Sadowskiej na Instagramie (beata_sadowska_official). To wypowiedź bardzo kulturalna, z klasą, więc tym bardziej szacunek, bo ja czasem nie potrafię ugryźć się w język. Jak widać
Długo myślałam nad tym postem. Wypada, nie wypada? Warto, nie warto?
Jednak piszę, bo to w emocjach inaczej brzmi, a po czasie da radę ująć pewne rzeczy w całkiem inne słowa.
Kiedyś w jakimś poście (Nie-Matka-Polka) wspomniałam chyba, że koleżanka spodziewa się dziecka. Generalnie jak ktoś chce i czeka, to to sama radość. 🌈
Nie wymieniam tu żadnych imion, więc mogę przytoczyć historię tej dziewczyny.
Pracowała ona chyba do 7 czy nawet 8 miesiąca ciąży. Wszystko przygotowane (jej matka była bardzo.. znaczy dużo zorganizowała, nawet bez jej wiedzy), teściowa za bardzo się nie wcinała. 🤔
Sielanka do porodu. W szpitalu dopiero przedstawili noworodka-dziewczynkę i klops, bo zaborczej mamusi-już-babci się nie spodobało wybrane imię. Wyczytała coś w internecie, że przyszło do nas z Rosji (nie pochodzenie stricte rosyjskie, tylko inne, ale do Polski zza wschodu przyszło) i tragedia narodowa się stała. Normalnie płacz i zgrzytanie zębów.
Normalny człowiek skupi się jednak na fakcie, że zdrowe to, takie małe i tak dalej. Nie tym razem! 😉
Babcia przychodząc w odwiedziny starała się córkę przekonać do zmiany. Jak wnuczka takie imię może mieć?
Próbowała kilka dni. Ale zmierzamy do najlepszego – zadzwoniła w końcu z pytaniem jakie to imię (wiedziała, że już do urzędu to idzie). Jeśli nie zmieni to mają ich (babcie i dziadka) nawet nie zapraszać na chrzest. (P.S.: babcia już nawet chrzestnych wymyślała).
Dziewczyna może tydzień po porodzie wpadła w histerię. Ktoś powie: dlaczego, po co? To trzeba być kobietą w połogu z rozjechanymi hormonami. Pozdro dla panów (z całym szacunkiem).
Płacz, poczucie winy, taka bezsilność i wiele innych trudnych do opisania emocji. Ona na prawdę zaczęła myśleć, że jaka z niej matka, skoro ładnego imienia nie potrafi wybrać (nie ważne, że wybrali je z mężem wspólnie). (to nie imię typu Hermenegilda, Apolonia, Telimena ani Tradycja; krótkie na L)
Babcia, która się zapowiadała tak pomagać przestała się odzywać. To młodą matkę dobiło, gdyby nie mąż to z mojej perspektywy zrobiłaby coś głupiego. Dziecku nie, bo to nadal perełka, ale sobie owszem. Podobno często myślała, żeby wyjść jak stała i po prostu iść w pizdu.
Powiem wam, że ta historia mnie, osobę raczej dość lajtową, wkurwiła. Awantura o imię nie swojego dziecka.
Rozumiem, że kto co woli. Kiedyś były popularne Karolinki i Julcie, a teraz Zuzki i Laury (i też Julcie).
Podobno druga babcia chciała Helenkę albo jakieś ładne, typowo polskie. Ale inne imię przyjęła bez zająknięcia.
Współczuję dzieciom toksycznych rodziców. Bardzo trudna to walka ze sobą – rodzic to nadal rodzic, ale granice muszą być, a dla trzymanych sztywno dzieci trudno uciec z tej klatki. Potrzebna im terapia, najlepiej obojgu, ale dzieci często tłumaczą takiego rodzica albo obracają wszystko przeciw sobie, że nie spełniają oczekiwań.
Walczmy wszyscy o zdrowie psychiczne nasze i innych.
Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.
Analogowy człowiek w cyfrowym Świecie...
Blog schizofrenika na temat magiji słów
kultura, literatura, film, sztuka, malarstwo, podróże, natura, psychologia, filozofia
Blog dla nauczycieli języka angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego i francuskiego
Wychowanie w różnych ujęciach.
Edukacja prawna
Książki, komiksy, filmy i seriale
Co mi w duszy gra ❤️
historia z życia pewnej cudownej Jagódki
Jestem terapeutką w trakcie certyfikacji psychoterapeutycznej. Integruję podejścia: TSR, poznawcze, humanistyczne, doświadczeniowe. Interesuje się pracą ze snami i wyobraźnią, kreatywnością, antropologią, neuronauką. Zapraszam na sesje indywidualne i warsztaty.
O polityce i historii trochę inaczej
It’s about me, my life and my thoughts
Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze... Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy... Nauczyć się dawać, nie dając... Nauczyć się brać, nie biorąc... Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ....miłości nie kochając... Nauka jest sztuką!!!!
Tarot z przymrużeniem oka – duchowe życie matki Polki, co kartami wróży i wino popija...
Haft krzyżykowy, robótki na drutach
Felietony na każdą porę.
🔬 Laboratorium kreatywnego myślenia. Tu słowo nie pełni roli ozdobnika - ono bada, prowokuje, kreuje i skłania do refleksji. To blog, który nie boi się myśleć inaczej. Literacki performance kobiety po przejściach - czyli przestrzeń dla idei, które nie mieszczą się w schematach. "Myśli (nie) banalne Joanny to publicystyka z pazurem. Tu absurd nie śmieszy - on brutalnie obnaża rzeczywistość.
Just another WordPress.com site
Jak jeszcze możemy się uczyć?
May the hills of Ireland carress you...and her rivers and lakes bless you...
Twoja dzienna porcja geek lifestyle
A happy place to cheerup your soul and embrace your life.