Słowo dnia/miesiąca/roku

Ostatnio siedząc z herbatą słuchając porannych wiadomości naszła mnie refleksja jak silnej manipulacji poddany jest taki typowy słuchacz.

Oczywiście ostatnio wszystko powiązane jak nie z Kaczyńskim to z reformą, jak nie ustawa to edukacja. Suma sumarum nie wychodzi na jedno, ale niejako z tyłu głowy się kojarzy, nieprawdaż? Wszystko jest powiązane, mniej lub bardziej, ale nie jest to tak (szczególnie w tekście mówionym) oczywiste. A powiązania zobaczycie poniżej.

Często bywa, że jadąc do pracy słuchamy sobie tych wiadomości. Jednym uchem wpadnie, drugim wypadnie i wpadamy w swoją rutynę. Jakiś wypadek, zaginięcie, utrudnienia, zmiany – a co mnie to obchodzi?

JA mam swoje życie. JA mam swój dom. JA mam swoją rodzinę. MOJE dziecko się stresuje. Może jednak tym słowem-kluczem powinno być JA?

***

Wpadłam na profil Pawła Lęckiego na FB. Mój osobisty komentarz nt. postów tego pana brzmi:

Szczere, otwarte, nakłaniające do refleksji, choć nadal bezpośrednie. Podejrzewam, że to akurat brzmi słabo i absolutnie nieprzekonywająco, dlatego wrzucę fragmenty z tych postów (uprzedzam, jest dużo o edukacji, gdyż to nauczyciel).

I tu dochodzimy do paru problemów. Bo w liceach tak zwanych słabych są wolne miejsca. Bo mniej ludzi wybiera. A co to znaczy słabe? Może na przykład to, że od dłuższego czasu są tam uczniowie z tak zwanymi niskimi punktami. Więc wyniki też nie będą cudowne. Sam usłyszałem, że to wstyd chodzić do pewnego liceum, a przecież wiem, bo znam, że są tam wspaniali nauczyciele. Znam też uczniów. To też bardzo ciekawi ludzie. Opinie czasem bywają bardzo krzywdzące. Ale wszyscy im ulegamy.

Rodzicu, postaraj się pamiętać. Wyniki egzaminów zależą od wielu czynników. Wiedzy, umiejętności, dyspozycji dnia, osoby, która będzie sprawdzała egzamin Twojego dziecka. Często zdarzają się błędy. Egzaminu po szkole podstawowej i gimnazjum nie można poprawiać, choć można przez pięć lat poprawiać maturę. Twoje dziecko jest tak samo ważne, gdy ma 190, 140, 90, 40 punktów. Nigdy nie myśl, że jest debilem. Raczej zastanów się nad tym, skąd wynik niższy niż oczekiwałeś.

I tu dochodzimy do paru problemów. Bo w liceach tak zwanych słabych są wolne miejsca. Bo mniej ludzi wybiera. A co to znaczy słabe? Może na przykład to, że od dłuższego czasu są tam uczniowie z tak zwanymi niskimi punktami. Więc wyniki też nie będą cudowne. Sam usłyszałem, że to wstyd chodzić do pewnego liceum, a przecież wiem, bo znam, że są tam wspaniali nauczyciele. Znam też uczniów. To też bardzo ciekawi ludzie. Opinie czasem bywają bardzo krzywdzące. Ale wszyscy im ulegamy.

Rodzicu, postaraj się pamiętać. Wyniki egzaminów zależą od wielu czynników. Wiedzy, umiejętności, dyspozycji dnia, osoby, która będzie sprawdzała egzamin Twojego dziecka. Często zdarzają się błędy. Egzaminu po szkole podstawowej i gimnazjum nie można poprawiać, choć można przez pięć lat poprawiać maturę. Twoje dziecko jest tak samo ważne, gdy ma 190, 140, 90, 40 punktów. Nigdy nie myśl, że jest debilem. Raczej zastanów się nad tym, skąd wynik niższy niż oczekiwałeś.

Twoje dziecko to nie są punkty, choć jest najważniejszym punktem na mapie świata dla ciebie. Naprawdę to coś zmienia w Twojej do niego miłości, że ma mniej punktów w rekrutacji? Bo mógł mieć więcej? Może mógł, a może nie. Tego nie wiesz. Twoje dziecko stresuje się bardziej od Ciebie. Bo to jego życie, a nie twoje. Po prostu przy nim bądź. Bo jest ważne tak samo niezależnie od rządu, reformy, punktów, rekrutacji.

Ten rząd unieważnił nas wszystkich. Bez różnicy, czy jesteśmy wierzący czy niewierzący. Prawi czy na lewo.

Unieważnił nas wierzących w ludzi. Weź po prostu pomyśl, ważny człowieku, bo dla mnie jesteś ważny tak samo, niezależnie od poglądów politycznych, o ile nie głosisz nienawiści.