Już kolejna część – gnostycyzm. To jest taka mieszanka chrześcijaństwa z pogaństwem (choć obecnie samego chrześcijaństwa nie nazwałabym „czystym”…)
*gnoza – stgr. poznanie, wiedza; wiedza jest narzędziem do (samo)zbawienia; człowiek pogrążony jest we śnie, a gdy się obudzi oznaczać będzie to poznanie prawdy o duchowym powołaniu

Człowiek jako combo ciała, duszy i ducha ma problemy ze swoją istotą, chcąc wznieść się ponad poziom natury ludzkiej wbrew prawom natury, które go zniewalają. Brzmi poetycko, prawda?
Celem życia człowieka jest uwolnienie ducha – pneumy – by dotrzeć do Boga. Ducha ogranicza rozum, ale za to ta świadomość ma w sobie już mądrość, świadomość swoich ograniczeń i dążenie do wiedzy, objawienia, iluminacji.
*pojęcie pneumy (gr. oddech, powietrze) wprowadzili stoicy, a oznaczało ono w starożytnej Grecji pierwiastek czynny odpowiadający za jakość ciała; czynnik, który nadaje ciału ruch i życie
Przy okazji: gnostycy uznają wiele pism późnochrześcijańskich, które większość chrześcijan zalicza do apokryfów, np. ewangelie Judasza, Marii, Prawdy, Dzieciństwa Jezusa.
Do szeroko pojętego gnostycyzmu zaliczamy m,in. manicheizm. To jest taka mieszanka zoroastryzmu, buddyzmu i chrześcijaństwa. Tu kłania nam się dualizm, walka dobra ze złem, a by zło zwyciężyć najlepiej prowadzić życie ascetyczne. Prokreacja jest zła, gdyż dziecię dotąd jako eon musiało przyjść formę cielesną – materię, która była zła z założenia. Przy okazji symbol krzyża też jest uznawany za zło – symbol krzywdy i zepsucia ludzkiego jako narzędzie materialne.
Drugim odłamem jest mandaizm, monoteistyczna mieszanka religijna wierzeń egipskich, żydowskich, chrześcijańskich, gnostyckich i perskich. Tu kwestią najważniejszą jest sprzeciw wobec wszelkich walk i przelewów krwi, ale też celibat i ascetyzm. Ważnym elementem jest chrzest, a świątynie zawsze budują przy wodzie – rzekach, strumieniach. Do tego jest to jedna z ostatnich grup posługujących się językiem aramejskim z czasów Jezusa!
Mandejczycy jako proroka uznają Jana Chrzciciela, a Jezusa zwą fałszywym prorokiem, który oszukuje wiernych podając się za tego właściwego i wybranego.
Wielu badaczy jest zgodnej myśli, że mandaizm ma dawne, pre-chrześcijańskie, palestyńskie pochodzenie, choć głównym dziełem, które potwierdzałoby historię Mandejczyków jest Haran Gewaita (Haran Gawaita). Niestety poza tym jest to bardzo słabo zbadany obszar, gdyż ta grupa jest dość zamknięta i niechętna do kontaktów z obcymi.
Agnostycyzm też musiał się pojawić 😀 Jest mi bliski z tej racji właśnie, że wyznaje zasadę niemożliwości poznania całkowicie rzeczywistości, ani dowiedzenia czy Bóg/bogowie istnieją czy też nie. Wprawdzie agnostyk może być jednocześnie ateistą, teistą albo żadnym, choć trochę mi się te różne formy gryzą…
Chyba do tego nurtu najbardziej przekonał mnie Jan Hartman.
Agnostycyzm to postawa uczciwości intelektualnej. Agnostyk mówi tak: gdyby Bóg istniał, oczekiwałby, że będę agnostykiem, bo naprawdę nie wiem. Jest pychą udawać, że się wie coś, czego się nie wie.
Ateista nie wierzy i zaprzecza, agnostyk nie jest przekonany do istnienia Boga (lub bogów), ale też nie zaprzecza jego (ich) istnieniu.
Pozwolę sobie przekopiować podział agnostycyzmu, choć jak wspomniałam, kłóciłabym się z niektórymi.
Agnostycyzm można podzielić na kilka kategorii. Współczesne wersje to:
- Silny agnostycyzm – istnienia Boga lub bogów nie można udowodnić w żaden sposób i nigdy nie uda się tego udowodnić.
- Słaby agnostycyzm – istnienie Boga lub bogów jest obecnie niewiadome, lecz może stać się wiadome w przyszłości, dlatego na razie należy wstrzymać się z oceną.
- Agnostyzm teistyczny (również agnostycyzm religijny) – nie wiadomo, czy bogowie istnieją, a mimo to nadal w nich wierzy. Agnostycyzm religijny odrzuca jednak wszystkie treści religijne, zawarte w tradycji i świętych księgach uważając, że ich wartość poznawcza jest zbliżona do legend. Według niego, aby coś zbadać, trzeba mieć ścisłą definicję tego, co się bada – dopiero wtedy możliwe jest stworzenie odpowiedniej metody i przyrządu badawczego.
- Ateizm agnostyczny – nie wierzy w żadnego boga, mimo że wie o braku możliwości udowodnienia nieistnienia bóstw.
- Ignostycyzm – pytanie o istnienie Boga jest pozbawione sensu, ponieważ nie posiada ono weryfikowalnych (czy testowalnych) skutków i dlatego powinno być zignorowane.
- Teizm agnostyczny – wierzy w możliwość istnienia bogów, nie mogąc tego udowodnić
Za to bardzo podoba mi się objaśnienie p. Richarda Dawkinsa. Dawkins w swojej książce Bóg urojony przedstawia siedmiostopniową skalę wiary w boga lub bogów:
- Silny teizm – wierzę i WIEM, że Bóg istnieje.
- De facto teizm – nie wiem, czy Bóg istnieje, ale silnie w niego wierzę i żyję w przekonaniu, że tak jest.
- Słaby teizm – nie jestem pewien, czy Bóg jest, ale i tak w niego wierzę.
- Agnostycyzm – istnienie Boga i jego nieistnienie są tak samo niemożliwe do udowodnienia.
- Słaby ateizm – nie wiem, czy Bóg istnieje, ale jestem sceptyczny.
- De facto ateizm – nie wiem na pewno, ale uważam, że Bóg jest bardzo nieprawdopodobny.
- Silny ateizm – wiem na pewno, że Boga nie ma.
Z innej strony jest wielu krytyków agnostycyzmu czy teizmu. Twierdzą oni, że w praktyce agnostycyzm jest niemożliwy, ponieważ człowiek może żyć tylko tak, jakby Bóg nie istniał (etsi deus non-daretur), lub jakby istniał Bóg (etsi deus daretur).
Uczeni religijni tacy jak Laurence B. Brown krytykują nadużycia słowa agnostycyzm, twierdząc, że stał się jednym z najbardziej błędnych terminów w metafizyce i stawia pytanie: „Twierdzisz, że nic nie może być znane z całą pewnością … jak więc możesz być tak pewny?”
Według Richarda Dawkinsa, rozróżnienie między agnostycyzmem a ateizmem jest niewygodne i zależy od tego, jak blisko zera osoba jest skłonna ocenić prawdopodobieństwo istnienia jakiegokolwiek podmiotu podobnego do boga. O sobie, kontynuuje Dawkins: „Jestem agnostykiem tylko w takim zakresie, w jakim jestem agnostykiem w stosunku do wróżek w ogrodzie”.
Czy agnostycyzm kojarzy wam się już z innym ruchem/nurtem religijnym? 😉
***
