Ferie+Covid=problem?

Wpadł mi dzisiaj przed oczy mały artykuł pod chwytliwym tytułem
„Gdzie można przechować dziecko z Covidem?”

Był to tytuł dla mnie tak absurdalny i intrygujący, że przeczytałam i w sumie aż nie wiem jak to skomentować.

Otóż chodzi raptem o ferie i choroby dzieci, których rodzice nie zgłaszają, nie testują, byle Covid nie wyszedł. Bo Covid to izolacja/kwarantanna i z ferii nici.

Coś w tym musi być, bo w szkole u znajomej było nieobecnych ponad połowa uczniów, ale nikt Covidu nie zgłosił, wszyscy po prostu chorzy na jakieś przeziębienie czy grypę – nie neguję, taki okres. Nie ważne też, że w poniedziałek potwierdzono wirusa u jednej uczennicy u wychowawcy (skoro już w pon. potwierdzono, to prawdopodobnie test miała w piątek albo weekend, nie wiem jak to teraz działa).

Wrzuciłam w Google kilka fraz:

-co robić z dzieckiem w ferie

-dziecko i covid w ferie

-dziecko chore na ferie

-rodzice nie zgłaszają dzieci covid

Z początku wyniki były obiecujące, pouczające, dające sensowne porady i na pewno nie zachęcające do ucieczki w fałszywe testy. Jednakże mamy raptem 2.2.22, a ze stycznia są posty o niechęci rodziców do zgłaszania i szczepienia dzieci.

Rozumiem, że do szczepionki można mieć wątpliwości, ok. Już szczególnie, gdy ma się antyszczepionkowców gdzieś w znajomych. Ale czy życie nadzieją, że dziecko łagodnie przechoruje Covida jest aby bezpieczne? Mało to w telewizji pokazanych ledwo żywych coraz młodszych pacjentów?

Jasne, to przecież statyści, zapomniałam…

Powiem Wam tylko, że gdy ja Mojego widziałam jak zdycha (potwierdzony Covid) z gorączką ponad 39, ledwo powłóczącego nogami, który w sumie to tydzień przespał, bo na nic siły nie miał i po izolacji jeszcze tydzień się musiał leczyć z efektów ubocznych to jednak wolę siedzieć w domu. Ja siedziałam z nim, dwa tygodnie nie chciała mi zejść gorączka, choć delikatna, raptem 37,5-38. Szybko się męczyłam, ogólnie zero chęci do wszystkiego, duszności. Nie sądzę, żebym ja miała chęć w takim stanie na urlop, a co by tu mówić o chorym dziecku?

Pozdro dla nieodpowiedzialnych rodziców, jeśli dla nich samolociki i Hiszpania czy inne Włochy są ważniejsze niż zdrowie pociechy.

No risk no fun

Wrzuciłam hasło „wiadomości” w Google.

  1. reklama i info prasowe

Ku mojemu zaskoczeniu pierwszym był post o uszkodzonych autach na ryku wtórnym, pełny danych statystycznych, niestety po tym rzucie zaczęłam czytać i odrzuciło mnie po trzecim czy czwartym zdaniu. Dlaczego? Ano dlatego, że autor uznał czytelnika za idiotę, który nie rozumie, że skoro ⅓ oferowanych aut miała odnotowaną szkodę, to znaczy, że co trzeci samochód miał… szkodę. Już pomijając rzetelne zdania zaczynające się od „ale” (jakbym sama tak zdań nie tworzyła, nie?) oraz niekiedy specyficzne połączenia typu „ciekawe wnioski się rysują ” (ja zapamiętałam, że wnioski się wyciąga, bądź coś się jawi jako np. ciekawe).

Kolejne artykuły to coś o p.Kozidrak czy wycieczki z dziećmi, więc wskoczyłam jeszcze na tematy zdrowego odżywiania i porzeczki/borówki. Niestety tu było dosłownie może z 6-8 linijek tekstu i linki do innych artykułów.

2. onet

Ha! Tak często wspominany portal, z którego sama się śmieję. Jeden wielki misz-masz. Wszystko, co mniej i bardziej ważne w jednym miejscu, owszem, ale te nagłówki to czasem powalają.

„Tak wygląda przyszłość/awantura podczas libacji/nagi mężczyzna straszył kobiety/… zrobił wielkie głupstwo” i wiele innych wrzuconych między faktycznie ciekawsze, ważniejsze tematy (wiele politycznych). Nie uważam oczywiście, że ostrzeżenie, że jakiś fetyszysta z jajami na wierzchu lata po okolicy nie jest istotnym, jednak może gdzieś indziej umiejscowione, może bardziej w lokalnej prasie…

3. tvn24

To dla mnie rozczarowanie. Na dzień dobry wita mnie Lewandowski, na którego nie mogę już patrzeć. Już się boję, że wylezie mi z lodówki!

Potem już lawina złych wiadomości (tak się trafiło widocznie..): pijany kierowca, potrącenie chłopca, burze i alarmy, inflacja, korupcja polityczna… i tak można długo. Chujowo w tym kraju.

4. dziennik

Tu odpowiada mi forma. Przejrzysta, nie rażąca konstrukcja strony to pierwsze co rzuciło mi się w oczęta. Potem były zdjęcia, dużo i duże. Czy to niemiecki Bild czy dziennik miał być?

Ale zwracam honor, tematy nie są błahe, m.in. talibowie, Greenpeace, NIK, SN, Zapad-21, AgroUnia.

5. gazeta

Przyprawili mnie o zawał, bo po wejściu na stronę wyskoczyła mi na ryj wielka reklama, chyba motoroli.

Poza tym dość konkretnie i tematycznie. Talibowie, kościół, kościół, trochę polityki polskiej i zagranicznej (oczywiście wywalają tu też na ryj reklamy, gdyby komuś się znudziło – jak wchodzisz w artykuł i wychodzisz).

Ja rozumiem, że z reklam też żyją, jak wiele portali – spoko, serio, ale żeby czytelnik od razu zawału miał dostać?!

P.S. te wstawki reklamowe między fragmentami tekstu mnie bardzo drażnią, bo nie wiem, czy to już koniec czy się ciągnie, a może to też reklama :/

6. tvp

Pierwsze skojarzenie – o ironio – z niemieckim Tagesschau. Szybko jednak się zreflektowałam i przeprosiłam w duchu Niemców za takie porównanie. Tagesschau oferuje więcej.

W informacjach znalazłam – szok – Lewandowskiego, Lotto i nową siedzibę TVP3 w Kielcach. Potem były równie ważne rzeczy typu odznaczenie arcybiskupa, walka o Konstytucję przez PiS (żeby się chronić przed związkami jednopłciowymi), sondaże ku czci i chwale PiS i tak dalej…

Najbardziej mi zostanie w pamięci wyrażenie „patrząc na coś zgrubnie” – nie spotkałam się z tym w życiu, a sporo czytam głupot. Pomijając literówki i rozbudowane przesadnie zdania, gdzie chyba sam autor pogubił się w tym co miał zamiar napisać, to nie ma tragedii…

7. wp

To trochę taki onet, tylko kategorie ma z lewej strony. W sumie nie wiem czemu akurat Krakow, Trójmiasto i Śląsk zostały wytypowane do bycia na świeczniku, ale ok.

Na czerwono tematy aktualne, covidowe, ważniejsze wg administratorów. Nawet z niektórymi wyborami mogę się zgodzić.

Same artykuły zazwyczaj nie powalają, mają dużo cytatów, poza tym są dość suche i przeplatane reklamami („Dzięki reklamom oglądasz wszystko za darmo”). Za to dla mnie „The best of” to są komentarze. Ze skrajności w skrajność tam ludzie popadają i to jest lepsze nawet niż te artykuły. Czasem tylko nie wiadomo, płakać czy śmiać się…

8. rmf24

Po tytułach odniosłam wrażenie, że tam siedzą myślący ludzie. Z prawej, wyraźny zestaw najnowszych i najciekawszych tematów, acz nie przytłaczający.

Tytuły zwięzłe i na temat, duże zaskoczenie dla mnie było, że tu z kolei wolą doceniać Polaków. Wiadomo, Lewy, ale i siatkarze. Poza tym… Expo w Dubaju i nasz fajny pawilon! Ktoś się może zaśmiać – a co to za wyróżnienie? Ano wydaje mi się, że to już dobry początek – zwrócić na siebie pozytywną uwagę, pokazać się z fajnej, zaangażowanej strony. A ileż się ma dziać! Fora i seminaria, 11 listopada, Boże Narodzenie i jeszcze jakieś 700 innych atrakcji. To brzmi bogato, nie?

9. gazeta prawna

Po nazwie dużo można oczekiwać, raczej się też nie pomylimy – Sejm, SN, KE, Ministerstwa, Morawiecki, Niedzielski, ustawy… oj dużo by wymieniać.

Za to te artykuły… są dość krótkie. Nie wszystkie, oczywiście, ale większość, na którą ja trafiłam to tak może na 3 minutki, może 5. Tu też dominują cytaty i jest opcja komentarzy, choć nie widziałam ich zbyt wielu. A jako że cytaty stanowią większość to i nie mogę się czepiać składni nawet, bo jak polityk coś walnie, to załamać ręce można.

Tak kończę zestawienie, zawiedziona, znudzona, z obolałymi plecami i oczami. Wiadomości powinny treścią powalać moim skromnym zdaniem, a nie kolorystyką, ale ja się nie znam, nie mój fach.