Drogo i drożej

Jak idę do sklepu albo słucham nie daj Panie wiadomości to nasuwa mi się refren:

Money, money, money
Must be funny
In the rich man’s world
Money, money, money
Always sunny
In the rich man’s world

Abba

Inflacja 13,9%, a to jeszcze nie koniec – może gdzieś tam w sierpniu. Najlepiej przejść na dietę niskobudżetową, siedzieć przy świeczkach, rozpalać ogniska i jeździć rowerem.

To zdrowy tryb życia, a jakże, to ma swoje zalety! Może to taki sposób rządzących dla naszego dobra?

Znajomi mieli zaklepaną niby wycieczkę do Hiszpanii czy gdzieś, ale niestety stwierdzili, że nigdzie nie jadą (choć za granicę im wychodzi akurat taniej niż w Polsce), bo wolą zaoszczędzić. Bo nie wiedzą co będzie za miesiąc, czy ta kasa nie przyda się na co innego.

A w TV słyszę, że u innych jest gorzej. Super! Mam ich wesprzeć? Co mnie obchodzi, że gdzieś jest gorzej, skoro sama muszę pilnować własnej dupy?

Nie chodzę co tydzień do kina czy restauracji, więc ten wydatek dużo mi nie zmieni. Z jedzenia nie zrezygnuję, za promocjami się tylko oglądam, ale powiem szczerze, że te promocje to coraz mniej je przypominają…

Stówka to minimum z czym trzeba się liczyć mówiąc o zakupach większych niż śniadaniówka.. ironizuję, ale jak inflacja będzie 15%+ to to, wtedy mam płakać? Zapasy się robi po niższej cenie tego, co może postać. Swoje się robi przetwory, człowiek z leniwego znowu może (absolutnie nie musi) stać się wytwórcą indywidualnym.

Wiecie jaki popyt na własne wyroby mięsne? Znam gościa, co robi swoje kiełbasy, wędzi mięsa różne i ma zamówienia po kilka kilo. Inny sery wędzi, a po wsiach pewnie się bimbrownicy też znajdą.

A jak sobie radzicie z tymi cenami?

A gdzie to spieprzyło?

Nie wiem gdzie mi uciekł cały kwiecień, ale trudno. Mamy maj, pogodę, ciepełko – czego chcieć więcej?

Głupie pytanie, każdy czegoś chce, nawet jeśli temu nie przytaknie. Ktoś chce iść na lody, chce wygrać w totka, chce premię, chce więcej czasu, chce…

Ja życzyłbym sobie spadającej inflacji, żeby politycy nie gadali, że u innych jest gorzej i że wszyscy robią co mogą. Chciałabym kupić mieszkanie/dom bez kredytu, a najbardziej to cofnąć czas albo raczej się w czasie, żeby pewnych rzeczy się nie pozbywać albo zainwestować.

Gdyby to mój M. wiedział 15-20 lat temu, że motorynki takie cenne będą.. że zamiast np. poloneza to garbusika mieć, zadbać. Może by nawet jeszcze jakiś kawałek ziemi nabyć, nie koniecznie duży, to w sumie zawsze dobra inwestycja. Teraz niby człowiek coś uskrobał, ale na niektóre wyceny strach patrzeć.

Powiem wam, ode mnie jakieś 2h drogi siedlisko znalazłam, dobre pieniądze, ale za to żeby to wyremontować… trzeba by było odczekać, bo materiały drogie. Jak znajomi w zeszłym roku budowę zaczęli, dotąd nie mogą skończyć, ledwo drzwi i okna wstawione, a jeszcze hydraulika, prąd – to nie są tanie rzeczy.

To nie tak, że mi źle w domu. To w końcu mój pierdolnik, ale człowiek ma jakieś marzenia. Jakie są wasze?

Smuteczek rzeczywisty

Stare, ale boli ;(

2015 – wystarczy nie kraść

2016 – my nie kradniemy, nam się to po prostu należy

2017 – inni też kradli

2018 – inni kradli więcej

2019 – kradniemy ale zgodnie z prawem

2020 – kradniemy i co nam zrobicie

2021 – jeszcze więcej będziemy kraść

2022 – MOŻE zostawimy wam na miskę ryżu, ale bez miski

Kalendarz 2015 2016 2017 208ilustracja - Stockowe grafiki wektorowe i  więcej obrazów 2015 - iStock