Mentalność a kościół

Powiem Wam, Czytelnicy, że mentalność się zmienia. Nie chodzi o jazdę po kościele jak po dupie smarowanej masłem czy rezygnacji dzieci z religii czy niestosowaniu się do obowiązujących reguł czy …

Sorki, zagalopowałam się.

Chodzi o to, że ludzie zaczynają używać mózgu. To taki tajemny narząd w naszych ciałach, niektórzy mają potwierdzone jego istnienie badaniem, natomiast jest niemal jak powietrze: nie widać go. Oczywiście wierzący mają Boga, którego nie widać i to nie jest aluzja w tę stronę, spokojnie.

Jednakże coś się zmienia. Skazany ks. Leszek S., sankcje dla abp. Głodzia i bp. Janiaka, a co dalej? Nie muszę przypominać o filmach Sekielskich, ich sile i wartości, ale to kropla, która może przelała tę czarę goryczy.

Nie zmienia to faktu, że ludzie wierzący są przekonani często, że modlitwa ich uchroni/zbawi albo skoro się modlą to Bóg do nich przemówi pełen entuzjazmu, iż wirusa nie ma.

Ekstremalna Droga Krzyżowa

puste ławki na filmie z mszy świętej

ks. Guz i rewolucja

To tylko trzy przykłady, a ich jest multum. Jak kto chce i ma czas, link do mojego Twitter, gdzie wrzucam (czy też podaję dalej i komentuję) różne posty: Twitter

A Wy w sumie co myślicie? Czy jesteście zapalczywymi hejterami i negujecie wirusa czy też myśląc ewentualnie o innych zakładacie maseczki i nie narzekacie?

Konferencja Premiera i Ministra Zdrowia

Oglądacie tę konferencję?

Trwa od jakichś 20 min, a już Premier zdążył się zaprezentować jako Zbawca Narodu, ile to wkładu pracy potrzeba było na szpitale tymczasowe, które to powstały już w październiku/listopadzie i jak opozycja jest zła i nie robi nic ku dobru społecznemu.

Ja wiem, skupiam się na tym, co odbieram negatywnie, bo powiedział też i inne rzeczy: że szczepienia pomagają, że kolejne dawki lecą, że robią co mogą, by to przyspieszyć. A, i że walczą o miejsca pracy.

Za to Minister Zdrowia nie bawi się (jeszcze) w takie praktyki oratorskie, ale by nie powiedzieć, że rosnąć będą zakażenia i zgony, to rosnąć będą zakażenia i hospitalizacje. Poza tym liczby i liczby: tyle respiratorów, tyle szpitali, tyle miejsc…

A co mnie obchodzą cyferki? Czy ma mnie pocieszyć wskaźnik R w jakimś regionie, że spadł poniżej 1? Fajnie, ale co to zmieni, jeśli moi rodzice się jakoś zarażą? Dobra, teraz przesadzam, bo nie wychodzą to i nie mają jak. Mają mieć szczepienie na koniec miesiąca (mają po 67 lat), zakupy im przynoszę i tyle mamy kontaktu. A ilu ludzi nie ma tyle szczęścia i musi się prosić obcych? Ilu jest takich, którzy się wstydzą prosić?

A ilu jest takich, którzy są młodzi i zdrowi, są przekonani, że wirusa nie ma i generalnie to wycierają sobie ryj Konstytucją, by się wymigać od obowiązku jakiegokolwiek? Ja nie twierdzę, że zachowanie rządu jest ok, że zakładanie nam kagańców jest ok, ale jeśli to chociaż w minimalnym stopniu pomoże, zapobiegnie zarażeniu się/kogoś – to co mi przeszkadza zasłonić ten ryj?

Wiem, że z natury człowiek jest egoistą – i nie dyskutujmy o tym, bo nie ma o czym. Każdy czasem chce czegoś dla samego siebie – przyjaźni, miłości, atencji w ogóle/ wiedzy/ zaspokojenia własnych potrzeb. Egoizm nie jest sam w sobie czymś złym; staje się nim, gdy egoizm dwóch jednostek staje w sprzeczności – moje potrzebny są ważniejsze niż Twoje.

Czy ktoś Cię rani przez tę cholerną maseczkę? Czy Twoja potrzeba odkrycia mordy jest tak absolutnie konieczna, że w tłumie ludzi musisz się zaprezentować?

Nie piszę o terenie wielce otwartym i wyludnionym, albo na ulicy, gdzie na horyzoncie majaczy matka z wózkiem.

*** *** ***

Plan dla gospodarki polskiej – ochrona środowiska jest ważnym komponentem wychodzenia z kryzysu – tako rzecze Premier. Jestem za głupia, by to powiązanie pojąć, sorry.

Gdy lasy płoną nie czas żałować róż – jaki oczytany ten nasz Premier, Słowackiego cytuje. Miliony na budowy szpitali, kolejne na wyposażenie – to niekwestionowana zaleta dysponowania pieniędzmi publicznymi. To nie tak, że nie popieram samego faktu szpitali tymczasowych i ma Premier rację – sytuacja jest wyjątkowa, na gwałt robią co mogą, nawet jeśli szpitale kupują stare, niemieckie łóżka. Widocznie na stanie nie było innych, na które by mogli sobie pozwolić. Tylko jeśli prawdą jest z kolei co twierdzi Agencja Rezerw Strategicznych to nie musieli ich kupować. Jak zawsze słowo przeciw słowu, a zakręcony człowiek w tym wszystkim się nie odnajdzie mając nad głową kata-utratę pracy.

*** *** ***

Hm, nawet kościoły podlegają ograniczeniom w sumie jak sklepy: 1 osoba na 20m^2, maseczki, 1,5m odległości… tyle że sposoby ograniczenia i kontroli będą zależne od władz kościelnych, który to wariant sobie wybierze. Niestety nie wiadomo (mi) jakie to są warianty.

*** *** ***

Dziękuję.