Starałam się trzymać pewnego schematu tych wpisów; wydarzenie, muzeum, książka, ale w końcu film to też element kultury. Do tego temat jest tak obszerny, że wyjdę poza sam film, a wejdę w historię.
Ostatnio wyszły dwa filmy: Barbie i Oppenheimer. Przyznam, że do drugiego skusił mnie aktor – Cillian Murphy, którego pokochałam z Peaky Blinders, choć jego kariera jest dużo dłuższa i opiewa wiele nominacji.
Obawiałam się nieco biografii, nie jestem fanką tego gatunku, jednak stworzenie bomby atomowej… temat specyficzny, nie taki łatwy jak się wydaje. To nie notka w Internecie o składzie czy przebiegu reakcji.
Polecam artykuł Czym jest bomba atomowa? z uwzględnieniem zasięgu, historii, a nawet dywagacji o detonacji bomby w kosmosie.
Ciężko mi ocenić ten film. Może dlatego, że on sam jest trudny, pesymistyczny, w niejakim spojrzeniu nawet przerażający?
Niektóre sceny były męczące i dla mnie zbędne (kilkukrotne zbliżenia na oczy – rozumiem oczekiwanie i napięcie, ale jednak…), ale trzeba oddać reżyserowi wszelkie starania. Trzeba się dość mocno skupić, bo akcja ma dobre tempo, do tego przeplatanka czasów, która może zaskoczyć. Oczywiście są głosy, że może lepszy byłby dokument niż zlepek dialogów przeplatany z mądrymi fizycznymi określeniami, ale samo hasło „dokument” mogłoby wielu zrazić.
Niektórzy sądzą, że nie można było nawiązać więzi z głównym bohaterem. Nie wydaje mi się, żeby to było tu kluczowe. Bomba, zamysł, konsekwencje dla świata i kreacji przyszłości – to w moim odczuciu było jednak ważniejsze. Można też powiedzieć, że „proces”-przesłuchanie Oppenheimera był niezrozumiały i bez sensu, ale jeśli ma się jakąś wiedzę – a to nie jest film, do którego można podejść sobie na lajcie z popcornem i wyłączyć myślenie – to ma wszystko spójność. Właściwie nawet nie mając wiedzy, a słuchając uważnie wiadomo, jak ważny jest element komunistyczny.
Samego Roberta Oppenheimera można nazwać wyrodnym ojcem. Wybuch bomby, w sensie jej siła była jak kubeł lodowatej wody i w rzeczywistości słowa z poematu Mahabharata (Teraz stałem się śmiercią, niszczycielem światów) zacytował po eksplozji. Odmówił udziału w pracach nad bombą wodorową, nawet opóźniał jej budowę i odebrano mu certyfikat bezpieczeństwa, czyli generalnie służbowa degradacja.
Projekt Manhattan był walką z czasem. Każdy był pewnym trybikiem czującym presję. Celem, poza wyprzedzeniem Rzeszy oczywiście, było stworzenie broni mającej wstrząsnąć każdym potencjalnym wrogiem – jeśli mówić o władzy. Formalnie i oficjalnie komisja mająca określić możliwości niedestrukcyjnego użycia energii atomowej sporządziła raport, w którym zaznaczyła: „rząd powinien rozpocząć i wspierać pilny projekt oraz studia badawczo-rozwojowe zmierzające do zapewnienia energii ze źródeł nuklearnych dla okrętów marynarki” (Norman Polmar: Cold War Submarines, The Design and Construction of U.S. and Soviet Submarines. K.J. More. Potomac Books, Inc, 2003).
Test Trinity był pierwszym naziemnym testem broni atomowej oraz próbą generalną przed zrzuceniem bomb na Hiroshimę i Nagasaki. 16.07.1945 odbył się na pustyni w Meksyku, w miejscu zwanym Jornada del Muerto (hiszp. ‛droga umarłego’). W punkcie zero wzniesiono obelisk z miejscowej lawy. Teren nadal pozostaje zamknięty, ale dwa razy w roku, w pierwsze soboty kwietnia oraz października organizowane są „dni otwarte” dla publiczności. Promieniowanie w miejscu eksplozji nadal dziesięciokrotnie przekracza naturalne tło promieniowania*.
*Naturalne promieniowanie jonizujące środowiska jest jednym z czynników powodujących mutacje w genach organizmów żywych, czyli jednym z czynników ewolucyjnych, którym zawdzięczamy różnorodność fauny i flory. Statystyczna roczna dawka promieniowania naturalnego wynosi 2,4 mSv (według UNSCEAR, 1988).
~~~~
Warto zauważyć, że w promieniu 80 kilometrów na terenie uznanym za niezamieszkały przebywało jakieś 13 tys ludzi. Ci ludzie jedli skażoną żywność, pili skażoną wodę i mleko, zwierzęta traciły sierść. Nie ważne, że w 1945r. umieralność dzieci wzrosła o 56%.
Oczywiście to pokłosie braku wiedzy. Analizy jądrowe były w powijakach, niewiele było wiadomo o oddziaływaniu substancji radioaktywnych na organizmy żywe. Królikami doświadczalnymi stał się podoficer marynarki wojennej Lyman Eugen Quigley jak i wielu innych żołnierzy wysłanych do porządkowania japońskich miast. Niestety ofiary były też młodsze.
Przeprowadzono eksperyment w Ośrodku Rozwoju im. Waltera E. Fernalda w Massachusetts. Dzieci upośledzone umysłowo, bo tego rodzaju był to ośrodek, otrzymywały do posiłków domieszkę substancji radioaktywnych – bez wiedzy i zgody rodziców, za to za zgodą Komisji Energii Atomowej, która chciała więcej wiedzieć o procesach trawiennych u ludzi. Wartość naukowa jak się okazało była minimalna, za to w 1994r. nadużycia zostały ujawnione i ofiarom przyznano odszkodowania.
Mimo upływu lat temat nie daje się zamknąć. W Saint Luis forma Malinckrodt Chemical Works produkowała uran do bomb atomowych. Jakieś bodaj 4 lata temu stwierdzono, że osoby, które miały kontakt z Coldwater Creek, strumieniem przy którym składowano odpady nuklearne, są narażone na podwyższone ryzyko zachorowania na raka. Ba, na przyległym terenie, gdzie znajduje się szkoła podstawowa, też wykazano skażenie radioaktywne. W gruncie wykryto duże ilości polonu.