Mleko – Milk – Milch – Melk

Jak widać po tytule, o mleku słów kilka. Ale wpierw słowa wstępu…

Ostatnio, jako że chcę trochę wrócić do normalności korzystając z coraz to lepszej pogody, ćwiczę, ruszam się tu i tam, piję więcej płynów. Herbata już tak nie wchodzi, bo musiałaby ostygnąć, a to czas. Wiem, że najlepiej to soczki 100%, ale napoje są czasem takie dobre 😉 Od takiej popularnej marki T. lubię pomarańczowe i arbuzowe, a że w 100ml jest jakieś 18kcal i 4,3g cukru to powiedzmy, że tragedii nie ma. Ale do czego ja dążę?

Napoje są różne, kto co woli – do wyboru, do koloru. A cóż na to odwieczne mleko, którego rodzajów też jest multum (łącznie z konopnym czy owsianym)?

Mleka są różne i mają zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników. Przeciwnicy mówią, że powoduje nadwagę, zwiększa cholesterol, nawet miażdżycy dostaniesz po mleku. Oczywiście zwolennik powie, że akurat to miażdżycy zapobiega, a kości wzmacnia – czemu przeciwnik też zaprzeczy, bo powie, że wypłukuje wapń. Z tym wapniem to też różnie, bo jedni powiedzą, że ten z mleka przyswajalny jest łatwo, drudzy – że nie.

Trafiłam na stary artykuł o 10 powodach, dlaczego nie warto pić mleka. Zaczęło się od tego, że krowie mleko ma za dużo białka, a za mało węglowodanów, przez co po podaniu dziecku takiego mleko będzie się rozwijać podobnie do cielaka – szybko. A do tego jakże ciekawym przykładem został okres sprzed 100 lat, kiedy to dziewczęta okres miały w wieku 16-17 lat (jednak źródeł na to autor nie dodał), a obecnie amerykanie borykają się z nadwagą. Do listy negatywnych efektów ubocznych zostały wrzucone: alergia, biegunka, anemia, miażdżyca, choroby serca, artretyzm, a także agresywne i aspołeczne zachowania, depresje i załamania nerwowe.

Mleko krowie dla krów, mleko owcze dla owiec, mleko wielbłądzie dla wielbłądów. Aż kojarzy mi się z hasłem „Polska dla Polaków, ziemia dla ziemniaków!”.

Generalnie, że mleko to dla dzieci jest przeznaczone, dorosły nie ma powodu, żeby je pić. A więc wszystko musi mieć swój powód, nie mogę go lubić?

A kończąc cały ten wywód stwierdzono, że lepiej od mleka raczyć się jogurtem, kefirem czy mlekiem zsiadłym – i to nie te rynkowe, sklepowe! Tylko naturalne od A do Z!

To nie tak, że gość całkiem nie ma racji, obecnie masa rzeczy jest mniej lub bardziej przetworzona, docukrzona i jeszcze inne –ona, ale z drugiej strony, kiedyś to wsie dominowały, jakoś ludzie od mleka nie umierali, butelki z mlekiem pod drzwiami stały. Potem się rozwój cywilizacyjny zaczął, ale mleko dalej było OK. Czemu niektórzy tak bardzo chcą narzucić wegetarianizm, nawet weganizm? Czy ja jak królik czy krowa wyglądam, że mam trawę żreć? (no jeszcze mi się nie wydaje). Wiem, wiem, wege nie je tylko trawy, ale i dużo kasz, jednak zostaje z tyłu głowy takie skojarzenie (złośliwi mogą zapytać, że skoro mamy dbać o naturę, to czemu wege ją pożerają ;)) [spotkałam się nawet z artykułem, że wegetarianie powinni przestać być zaślepieni na jedno oko, skończyć z szowinizmem gatunkowym i przejść na weganizm].

Wiadomo, wszystko z umiarem, ale skrajności to chyba też nie bardzo. Są nawet laktowegetarianie (owowege-dopuszczają jajka), więc może to mleko to nie takie złe? No ale ilu ludzi tyle zdań…

Kuh-Angriff: "Zukunftsgefährdendes Urteil" - Panorama - SZ.de