Oszukane produkty cz.2

Chyba weszło mi to w krew 🫣

Kolejne coś, co wpadło w me ręce, a co bardzo lubię – sorbet!

Ale to nie taki tam sorbet, jeden smaczek opakowanie, tylko sorbetowa gorączka!

Tylko czemu przy tej nazwie jest gwiazdka? Coś tu śmierdzi… i wcale nie treść pudełka ani zamrażarki.

Biorę, a co, mix smaków, zaszalejmy na koniec sezonu.

A tu zonk, to napój o smaku: arbuzowym, malinowym, mango, truskawkowym, cytrynowym. Właściwie z założenia sorbet to jakiś tam bezmleczny deser na bazie owoców, więc dobra – zamrożę tę słodzoną wodę i wyjdzie mi sorbet, więc uspokajam się.

Otóż tenże napój o smaku arbuzowym ma aż 1% soku z arbuza, oczywiście pierwszym jest sok z jabłka – 19%. Typowo. Zmieniłabym nazwę na napój o „posmaku” arbuza, bo przed tymże jest syrop glukozowy i cukier.

Jakby ktoś był zainteresowany i lubił gumy to są tu dwie: konjac i guar. Jak znalazłam to ich oznaczenia to E425, który to podobno nie zawiera kalorii oraz E412 – rozpuszczalny błonnik. Wyczytałam, że stosuje się je jako zamiennik tłuszczu lub mąki.

Uwaga: w większych ilościach mogą powodować wzdęcia – to błonnik fermentujący…

Wartość odżywcza: 79kcal/100ml (samego cukru 10g)

Ale przed nami jeszcze cała masa!

Napój o smaku malinowym – o, tu lepiej. Przecier malinowy 10%, a do tego (po cukrze i syropie oczywiście) sok 7%, oczywiście do tego 3% jabłkowego… W sumie aż 17% malin, całości 20%! Reszta taka sama, guma x2, mączka, błonnik…

Wartość odżywcza: 76kcal/100ml (cukru 12g)

No i siedzę, myślę – chwila, jak to? Więcej cukru, a mniej kalorii? No nie, chyba jestem za głupia.

Czytam więc, szukam, coby mądrzejszą być. Bo śledząc Pomysłodawców myślę sobie, niby cukry cukrami, dosypane czy nie, ale to dalej cukier, to coś musi być jednak w tym składzie.

Liczę więc po kolei:

  • owoców „ogólnie” po 20%, ale w malinowym jest przecier, nie same soki, a to może oznaczać więcej błonnika, pektyn
  • mogą inaczej liczyć ten cukier, część jako fruktoza, a inaczej cukier dodany
  • nie wiadomo ile dokładnie tego błonnika jest, może tego rozpuszczalnego ma więcej
  • a może malinowy po prostu rozrzedzili bardziej wodą i tyle
  • w ostateczności ktoś sobie wygodnie zaokrąglił 🤦

Lecimy dalej 👌

Napój o smaku mango – i tu szok!

PRZECIER 30%! Skąd tyle?! Da się tak?!

Reszta typowo, cukier, syrop, gumy… a stop, koncentrat czarna marchew. W sumie to nazwa własna? Zamiast koncentrat z czarnej marchwi to czarna marchew?

Wartość odżywcza: 76kcal/100ml (cukier 13g – pniemy się w górę)

Napój o smaku truskawkowym – coś co ma w nazwie truskawki zwykle, z doświadczenia, ma jej gdzieś ok. 1%.

Pierwszy, a jakże sok jabłkowy 13%, potem o dziwo truskawkowy aż 7%. Nie spodziewałam się, choć prócz mango reszta miała te 20%…

Syrop, cukier, gumy, ten błonnik, koncentrat Czarna Marchew.

Wartość odżywcza: 72kcal/100ml (cukier 10g)

Ostatni, napój o smaku cytrynowym.

Sok jabłkowy 19%, a gdzieś daleko po syropie i cukrze sok cytrynowy aż 1%…

Wartość odżywcza: 79kcal/100ml (cukier 10g)

Dam tu drobne podsumowanie, ażeby wszystko było widoczne i jasne.

SmakkcalWęglowodany (g)Cukry (g)Przecier/soki owocowe (%)
Arbuzowy79 ⚠️1910 🥹19% jabłkowy, 1% arbuz ⚠️
Malinowy76181210% przecier malinowy + 7% sok z malin + 3% jabłko
Mango76181330% mango
Truskawkowy72 🥹1810 🥹13% jabłko + 7% truskawka
Cytrynowy79 ⚠️1910 🥹19% jabłko + 1% cytryna ⚠️

Ale tak też myślę, kurcze… czemu błonnik cytrusowy? I szukam w Internetach, co w nim takiego fajnego.

Czym jest błonnik cytrusowy?

To naturalny błonnik pozyskiwany z części niejadalnych owoców cytrusowych (np. skórki, białej części albedo), głównie:

  • pomarańczy
  • cytryn
  • grejpfrutów

Zawiera głównie:

  • pektyny
  • celulozę
  • hemicelulozy
  • ligniny

Dlaczego właśnie cytrusowy? Zalety:

1. Neutralny smak i zapach

  • Nie wnosi goryczki (jak niektóre inne błonniki), nie zmienia smaku napoju.

2. Doskonała zdolność wiązania wody

  • Może wchłonąć wielokrotność swojej masy w wodzie.
  • Pomaga w utrzymaniu stabilnej konsystencji napoju (nie rozwarstwia się).

3. Działanie zagęszczające i stabilizujące

  • Utrwala emulsje, zagęszcza płyny, wspomaga teksturę.
  • Współpracuje z gumą guar, konjac, mączką chleba świętojańskiego (synergistycznie).

4. Działa jak emulgator (naturalny)

  • Pomaga łączyć składniki tłuszczowe z wodnymi — ważne w napojach z aromatami i dodatkami.

5. Wysoka rozpuszczalność

  • W porównaniu np. do błonnika pszennego czy owsianego — cytrusowy dobrze się rozpuszcza w wodzie, więc nie zmienia mocno tekstury ani nie tworzy „piasku”.

6. Czysta etykieta (ang. clean label)

  • Może być opisywany po prostu jako „błonnik cytrusowy”, a nie jako dodatek o symbolu E — korzystne marketingowo.

A czy ma znaczenie dla zdrowia?

Tak — jako rozpuszczalny błonnik:

  • może wspierać florę jelitową (prebiotycznie)
  • lekko obniżać poposiłkowy skok cukru i cholesterolu
  • dawać uczucie sytości

Ale w napojach raczej stosuje się go w niewielkich ilościach technologicznych, więc efekt zdrowotny będzie raczej symboliczny (chyba że napój jest specjalnie wzbogacany w błonnik i jest to deklarowane na opakowaniu).

Dlatego właśnie jest chętnie wybierany w przemyśle spożywczym — szczególnie w produktach typu „fit”, „clean label” i napojach.

Gratuluję, jeśli komuś udało się dotrwać do końca. Serdecznie pozdrawiam wszystkich konsumentów i Pomysłodawców 🫂

Wrzucajcie swoje odkrycia 🫡 a ja zabieram się do lektury o błonnikach, bo to w sumie ciekawy temat…

Oszukane produkty

Zainspirowana Pomysłodawcami z FB aż tknęło mnie, aby zacząć przyglądać się etykietom i co tam w danym produkcie gra. Szczerze, marki, które jakoś z dzieciństwa kojarzyły się ok, nawet zdrowo zaskakują – może zawsze takie były tylko człowiek się nie zastanawiał? Smaczne to ok, bierzem.

Czytałam ostatnio o pasztecie, jakoś nawet je lubiłam, ale chyba odechciało mi się (akurat ten był z Dino).

Przyznaję, że jak promocja to biorę niekiedy te wędliny z Biedy, chociaż z zamysłu to nie taka bieda, bo i cenowo bez promki nie taka niska ta półka. Niby jednak dużo ma w sobie mięsa (zwykle chyba nie spada poniżej 85%, a reszta to magiczne wzmacniacze, stabilizatory i inne).

Serek twarogowy Hochland, no marka znana – skład zły nie jest, ma dwa zagęstniki wprawdzie, nie znam się i nie wiem po co, ale reszta nie jest taka zła.

Lemoniada – kojarzy się tak kwaśno, bo z cytryn, cukru i wody, czego chcieć więcej? Ano tymbark lubi cukier, więc sok z jabłek, sok z cytryn i sok z limonek – w tej kolejności, a do tego sukraloza. Te soki to generalnie obejście podatku cukrowego, bo jak coś ma więcej niż 20% soku owocowego, warzywnego lub owocowo-warzywnego, a zawartość cukrów jest mniejsza lub równa 5 g na 100 ml napoju to już opłacie nie podlegają. No i myk 😀

Teraz moja „łapanka”.

Wpierw Fruvita, gdzie moja mamusia bardzo lubi, bo tani. Jak spojrzałam na skład – truskawkowy jogurt ma aż 4% truskawek! – to się zaczęłam śmiać. Ma w sobie na pewno więcej cukru, z resztą jak widać ponad 12g/100g. Do tego mamy koncentrat soku z czarnej marchwi (ktoś mi wyjaśni ewenement?).

Smak jak dla mnie średnio, ale kto co lubi. Na pewno nie przepłaci.

Wartość odżywcza: 81kcal/100g. Porcja 150g – 122kcal.

Drugi to pyszny serek bananowy. Znaczy, dla mnie też mocno średni, powiedzmy, że gdzieś może przechodził koło banana.

W składzie również 4% banana! Ja nie wiem, to jakaś nieprzekraczalna granica? Skrobia, żelatyna wieprzowa… wait, what? Ja się nie znam, może to ktoś mi też objaśni czemu wieprzowa. Tańsza? Lepsza? Czy nie ma innych, które się dodaje do jedzenia, a ja po prostu żyję w nieświadomości? (nie wykluczam)

Wartość odżywcza: 151kcal/100g. Porcja 140g – 211,4kcal.

Rzekłabym sporo.

A jakieś Wasze ulubione przekąski? Albo oszustwa? Albo ciekawostki?