Dziś Jane Goodall. Możliwe, że niewielu słyszało o takowej.
Tej pani pasja zaczęła się od Tarzana i jego przygód. Obiecała sobie, że pojedzie na Czarny Kontynent, tak też zrobiła. Oczywiście pukali się w głowy wszyscy, no bo blondyna sekretarka gdzieś wśród małp? Dobry żart!
A jednak, jej wkład w antropologię był nieoceniony. Dowiodła, że związek między homo sapiens i innych naczelnych jest bardzo bliski.
Wędrowała po afrykańskiej dżungli, podglądała szympansy przez lornetkę, ale metoda była kiepska, więc.. udawała, że jest jedną z nich. Wylegiwała się na trawie, wydawała podobne dźwięki, udawała, że je liście. W końcu jeden osobnik się przełamał i dał się dotknąć. Od tego momentu było już tylko lepiej.
Trawa do wygrzebywania termitów, gałąź do owadów – po obdarciu z liści. To był przełom w latach 60. XX wieku! Okazuje się, że nie tylko człowiek potrafi wytwarzać narzędzia.
Do tego wsparcie Louisa Leakeya zapewniło zdobycie pieniędzy na badania. Do dziś działa na rzecz zwierząt 🙂

***
Czytaj też pozostałe części serii „Kobieta o kobietach”: