Wpierw rozbawiło mnie takie porównanie, ale potem przyszła refleksja.
Czytałam artykuł na Gazecie (Ocenianie dzieci? Rodzice są za, z 2018r.), że coraz częściej dzieci to nowe wcielenie rodzica z niespełnionymi ambicjami.
Basen, tańce, karate, judo, balet, pianino, skrzypce, konie, …
Można wymieniać długo, a coraz częściej dziecko od 6-20 jest na nogach, bo rodzic zapisał je na pierdylion zajęć rozwijających, ba, jeszcze w weekendy coś się znajdzie.
Rodzic sam pracując pon-pt chce po pracy odpocząć, czemu pozbawia tego dziecko? Czemu nie widzi, że dziecko może być przeciążone?
Nawet niekiedy słychać takie głosy, że dziecko niegrzeczne, marudzi, buntuje się. „Tyle pieniędzy wydaje, a ty tego nie szanujesz! Jeszcze mi podziękujesz! To dobry kierunek, dobre zarobki!” i wiele innych.
Czemu odbiera się młodemu CZŁOWIEKOWI wybór? Czemu zabrania mu się decydować o własnym czasie wolnym?
Dziecko też ma swoje prawa, ma głos. Tak jak nie należy wciskać mu żarcia, którego nie lubi to i zajęć, którymi się nie interesuje.