Nieznane's awatar

About Laura A.

Kobieta mocno 20+. Z literatury: King, Mróz, Glukhovsky; lit. obozowa; fantastyka. Sądzę, że z ironią mi do twarzy.

Co wiemy, czego nie wiemy

Polecam styczniowy numer gazety Focus, a w nim artykuł pt. Czego nam nie mówi Biblia?

Oto kilka drobiazgów:

  1. Przybrany ojciec Jezusa: na polecenie Boga nie oskarżył żony o cudzołóstwo, ale to właściwie jedyny konkret o nim. Był cieślą, ale pozostałe informacje mamy z apokryfów, tradycji i… spekulacji. [patrz: kolęda Dzisiaj w Betlejem, Opowiadanie o Józefie Cieśli, Pierwsza miłość świata]
  2. Data narodzin: czemu akurat 25 grudnia? Prawdopodobnie symbolicznie, swego czasu był to dzień narodzin solarnego boga Mitry – niepokonanego boskiego Słońca. Kult Mitry był bardzo popularny w Rzymie oraz na Bliskim Wschodzie, więc prawdopodobnym jest, że to odpowiedź chrześcijańska mająca osłabić tenże kult. + w apokryfach znajduje się informacja, że został poczęty 25 marca – 9 miesięcy – 25 grudnia.
  3. Stajenka: większe prawdopodobieństwo jest na to, iż to nie była drewniana stajenka, a grota. Tam też zazwyczaj trzymano bydło. Jedyną informacją jest to, że Jezusek położony został w żłobie.
  4. Rodzeństwo Jezusa: mimo wymienienia ich z imion (części męskiej) nie uznaje się teraz ich bytności w formie rodzeństwa właśnie. Informacje z Biblii mówią, że była dziewicą przed poczęciem, i urodzeniem Jezusa. To dogmat z Synodu Luterańskiego (649r.) traktujący o tym, że zapłodniona przez Ducha Świętego bez nasienia urodziła syna zachowując nienaruszone dziewictwo. Ażeby utrwalić to przekonanie wykorzystano apokryficzną Protoewangelie o akuszerce-niedowiarce. Ergo: decyzja człowieka.
  5. Trzej królowie: o królach mowy nie ma, a o mędrcach, których nawet nie wiadomo ile było na prawdę, a wyliczone zostały tylko dary. O pokłonach też nie było mowy. „Koronował” ich dopiero anonimowy autor apokryfu Ormiańska Ewangelia Dzieciństwa.

Czego Biblia nie mówi o Maryi? Jak umarła? (a podrzucę, że są dwie teorie co do okoliczności jej śmierci)

Czy Maria Magdalena istniała czy to może zbitek trzech postaci? (podrzucam: Maria z Magdali)

Czy do spowiedzi wymagana jest obecność księdza?

Czy duchownych obowiązuje celibat? (odsyłam: św. Paweł, Ewangelia Marka – teściowa św. Piotra, zmiany św. Syrycjusza oraz przełom papieża Mikołaja II)

Skąd wzięła się idea czyśćca, skoro to słowo nie pada w Piśmie Świętym?

I do tego wisienka na tym torcie: wiele rzeczy, w które ludzie wierzą, o których są przekonani, że pochodzą z Biblii – nie występuje w niej. Choćby ochrona płodu.

Inspiracji dot. dzieci poczętych próżno szukać w Biblii. Tekst, który się w jakimś sensie do ciąży i płodu odnosi to Wj 21,22-25. To historia kobiety brzemiennej, która poroniła w wyniku uderzenia. Jeśli jej się nic nie stało – winny płaci grzywnę. Jeśli jednak coś się stanie – zasada oko za oko, ząb za ząb. Ale o celowym spędzeniu płodu nie ma ani w ST ani w NT.

Septuaginta tłumaczy tekst z Księgi Wyjścia w duchu Arystotelesa, więc rozgranicza płód nieuformowany i uformowany. Osoba ludzka nie jest pełnoprawnie istniejąca od momentu poczęcia. Podobnie pisze Tertulian i św. Augustyn. Judaizm podziela ten pogląd, ale jednocześnie embrion i płód są potencjalnym życiem i zyskują stale na wartości. Nie mają statusu pełnego człowieka, bo nimi nie są. (Forum Żydów Polskich)

News

Właściwie to miało być o czym innym, ale…

Joanna Scheuring-Wielgus – miała w historii swej działalności Nowoczesną, koło poselskie Liberalno-Społeczni, Teraz!, a do tego dojdzie Wiosna.

Jedni powiedzą, że jest jak chorągiewka – pofrunie, gdzie jej wygodniej. Ale.. czy nie lepiej szukać swojego miejsca i ludzi, z którymi się dogadasz niż tkwić w miejscu? Nie lepiej próbować coś zmienić, niż okłamywać samego siebie?

Niektórzy zmieniają partię z dnia na dzień, w nocy, bo komuś brakowało głosów.

Niektórzy zmieniają swoje poglądy ze skrajnie prawicowych na lewicowe lub na odwrót.

Ja daje jej wielki plus za działanie w sprawie pedofilii, za spotkanie z papieżem Franciszkiem i raport Fundacji „Nie lękajcie się”.

Kościół jest jak mafia. Facet w ubiorze przypominającym sukienkę, będący pośrednikiem między śmiertelnikiem, a Bogiem jednocześnie wie najlepiej jak wygląda życie małżeńskie. Absurd?

Chciałabym zwrócić uwagę na parę rzeczy w kolejnym poście, a czy się z nimi zgodzicie czy nie…

See ya~!

Green Power [Ranger]

Czasem tak człowiek siada i wzdycha.

Jakie to piękne pola mamy, jakie urocze te zwierzątka, jakie cudownie pachnące kwiaty, a jakie wysokie drzewa! Nie to co w mieście…

Stop.

Miasto jest czymś rozwojowym, czyż nie? W centrum trzeba się wysilić (w pewnym sensie), ażeby dotrzeć do specjalnie wydzielonego skrawka terenu zielonego. Miło jest posiedzieć na ławce w parku przy słonecznej pogodzie.

Ludzie z obszarów podmiejskich czy obrzeżnych walczą o pozostałości terenów zielonych wokół swoich domostw – i dobrze. Tempo rozwoju aglomeracji jest, powiedziałabym, zabójcze.

Tu by przydała się autostrada, tu mamy nowe osiedle w planie, więc z tym powiązana jest nowa trasa, nie mówiąc już o miejscach parkingowych. Co tu zrobić?

I czemu w tytule jest ‚zielona energia’? Tzw. zielona energia, energia odnawialna akurat może mieć większe powiązanie z ewolucją miejską i ogólnie krajową/światową, niż się wydaje.

Czytałam niedawno, że Brytyjczycy rozpowszechniają u siebie morskie farmy wiatrowe. Zapotrzebowanie na palowa kopalniane spadło do bodaj 10%, a w ciągu 5 lat ma zostać zamknięta ostatnia elektrownia węglowa.

Co prawda gaz ziemny pozostanie jeszcze liderem, ale powoli, powoli..

Może jeszcze powiedzmy sobie jakie mamy odnawialne źródła energii do dyspozycji: wodna, geotermalna, słoneczna, wiatrowa, prądów morskich (falowanie, pływy), a do tego biomasa, biopaliwo, biogaz. Statystycznie najwięcej daje nam słoneczko, potem wiatr, geotermia i daleko potem woda. Niestety tu istotnym jest aspekt koncentracji energii – energia słoneczna jest rozproszona (i efektem jest moc rzędu kilowatów), energia wiatru dzięki turbinom może być już bardziej skoncentrowana (i dać moc rzędu megawatów), a elektrownie wodne mogą wytwarzać moc rzędu gigawatów.

A tak poza tym: słyszeliście o internetowi rzeczy? Dzięki temu niektóre metropolie mają już swoje cyfrowe bliźniaki. Urbaniści analizują, próbują, szukają rozwiązań, planują nowe miasta – z korytarzami powietrznymi i terenami zielonymi przede wszystkim.

Ja wiem też, rozumiem, że ciężko przerzucić się na komunikację miejską. Te autobusy skrzypiące, tłok (+zapachy..), nie raz jakiś pan Żul. Rano najlepiej wyjść wcześniej niż się powinno, by w ogóle załapać się na miejsce stojące, podobnie koło godziny 16. Raczej mało kto ma pracę w godzinach nietypowych 😀

Ale przynajmniej zaczynają wchodzić hybrydy, to już też jakiś postęp. Może rozszerzy się możliwość korzystania z metra, może będą więcej torów kłaść, kto to wie…

A czy ty posortowałeś już swoje śmieci, by śmieciarka wpieprzyła i tak wszystko do jednego wora? 😉

Ironia

Wiecie, tak czasem przeglądam strony typu Onet, WP, TVN24, Gazeta.PL, ba, nawet Plotek. Warto wiedzieć co się dzieje, a wszelkie informacje przefiltrować, porównać, przeanalizować. Ale jak zobaczyłam tytuł

W Oświęcimiu trwają poszukiwania 10-letniej Madzi

zrobiło mi się tak… dziwnie.

Pominąwszy skojarzenie z pewną inną Madzią, ze zdecydowanie też innej miejscowości, to mnie bardzo zasmuciło.

Czyżby porwano dziecko? Co ono musi przeżywać? Może coś mu grozi? Co za zwyrodnialce chodzą po tym świecie?

Jeszcze dopisek, że może potrzebować pomocy!

A potem w artykule, że zwiała rodzicom [po wizycie u psychologa?]. Niech mi kto powie, że dzieci uciekają bez powodów. Skoro potrzebowała pomocy psychologa to znaczy, że coś było nie tak. Skoro coś było nie tak, to wymaga troski i opieki – wzmożonej. A oni dali jej uciec?

Ja się mogę czepiać. W ogóle temat bez sensu, dzieciak uciekł, po co robić aferę – i to dopiero tragiczne podejście.

Jakby nasze dziecko zaginęło to dopiero byśmy całą okolicą potrząsnęli, byle tylko znaleźć pociechę. Prawdopodobnie.

Do czego zmierzam?

Sztuka nowoczesna~art

Wiecie, ja chyba jestem za stara albo za tępa.

Sztuką kiedyś były piękne płótna, które przedstawiały bitwy czy ważne wydarzenia.

Sztuką stała się deska klozetowa na ścianie. Fuck logic.

Taka wystawa Karoliny Jaklewicz (to nie ma być reklama) to… różne, fajne linie. Kreski czarne, szare, jakieś białe kwadraty – daję tu ten plus za głębię, efekt 3D (a co skojarzyło mi się z Animusem – AC).

Ale dorabiania kresek do krzyża i robienie z niego swastyki już nie jestem w stanie pojąć. To ma nas zmusić do refleksji? Pokazać, że linie zmieniają pogląd?

Jak na mój gust wszystko fajnie, ale skoro już te linie porusza, bawi się nimi i tworzy – niech też poczuje granicę, bo ją też pewne linie wyznaczają. A może specjalnie granicę przekroczyła?

Nie chcę tu też stawiać się w roli poszkodowanego chrześcijanina, bo o religii/wyznaniu nie rozmawiam – to jest prywatny interes każdego z nas. Jednak nadal nie wydaje mi się to stosownym.

A gdyby powiedzieć, że dżinizm to taki hitleryzm z racji znaku?

A gdyby z symbolu islamu zrobić Pacmana?

Ludzie, mamy tyle religii na świecie. Chrześcijaństwo, dżinizm, animizm, buddyzm, hinduizm, gnostycyzm, judaizm, islam, shinto, taoizm i jeszcze ileś więcej.

A może byśmy się na lucyferianizm ateistyczny przerzucili? Albo chociaż na ateistyczny satanizm? Będziemy rozważać nad dobrem i złem, i może wtedy do niektórych dotrze ich głupota.

Sztuka współczesna czy dziecięce bazgroły?