Dlaczego porównujemy się do innych (i dlaczego tak trudno z tym skończyć)
Porównywanie się do innych to jedna z najbardziej ludzkich rzeczy, jakie robimy… i jedna z najbardziej wykańczających. Robimy to niemal automatycznie — bez zaproszenia, bez zgody, często wbrew sobie.
Patrzymy na cudze życie i natychmiast przykładamy je do własnego. Ktoś ma lepszą pracę. Ktoś wyjechał. Ktoś wygląda na szczęśliwszego. I nawet jeśli wiemy, że widzimy tylko fragment, i tak czujemy ukłucie. Serio, mimo, ze się staram, tez tak odczuwam.
Psychologicznie porównywanie się pełniło kiedyś funkcję przetrwania. Pozwalało określić swoje miejsce w grupie, zorientować się, czy jesteśmy bezpieczni. Problem w tym, że dziś naszą „grupą” jest internet. Setki, tysiące ludzi, z którymi nie mamy nic wspólnego — poza tym, że widzimy ich wycinek życia.
Porównujemy się głównie „w górę”. Rzadko patrzymy na tych, którym jest gorzej. Skupiamy się na tych, którzy — przynajmniej pozornie — radzą sobie lepiej. To nie motywuje, a podkopuje.
Najtrudniejsze jest to, że porównywanie się daje iluzję kontroli. Jakbyśmy analizując cudze wybory, mogli lepiej zaplanować własne życie. A w rzeczywistości oddala nas od siebie…
Nie chodzi o to, żeby przestać się porównywać całkowicie, bo to nierealne. Chodzi o to, żeby zauważyć moment, w którym porównanie przestaje być informacją, a zaczyna być karą.