#5 post – nostalgia

Nostalgia: przyjemna i bolesna jednocześnie

Nostalgia to dziwne uczucie. Daje przyjemność, ale zawsze z domieszką smutku.

Wspomnienia potrafią ogrzać, ale też uświadomić, że coś się bezpowrotnie skończyło. Że tamten czas już nie wróci — i to jest właśnie ten moment ukłucia.

Nostalgia działa, bo przypomina nam, że potrafiliśmy czuć prościej. Bez analizowania, bez porównywania się, bez wiecznego „czy robię wystarczająco”.

To uczucie nie jest ani dobre, ani złe. Jest ludzkie. I może dlatego tak często do niego wracamy.

Nostalgia to też tęsknota. Za miejscem, osobą albo za nami samymi.

#4 post – kiedyś to było …

„Kiedyś to było” – i wcale nie zawsze się mylimy

Wyrażenie „kiedyś to było” stało się memem. Synonimem marudzenia i braku zrozumienia współczesności. A jednak… nie zawsze mija się z prawdą.

Dzieciństwo kiedyś miało mniej opcji, ale więcej czasu. Mniej bodźców, a więcej nudy — tej dobrej, która zmuszała do myślenia i kombinowania.

Dziś dzieci mają wszystko szybciej, łatwiej i głośniej. Ale niekoniecznie lepiej.

„Kiedyś to było” nie oznacza, że było idealnie. Oznacza, że było inne. Wolniejsze. Mniej zoptymalizowane. I może właśnie dlatego bardziej prawdziwe.

#3 post – niepoprawne bajki

Bajki kiedyś i teraz – niepoprawne, ale prawdziwe

Dzisiejsze bajki są kolorowe i głośne, niektórzy twierdzą, że „bezpieczne”. Chyba nie widzieli Gumballa…

Bajki naszego dzieciństwa nie bały się tematów trudnych. Były momentami brutalne, smutne, a z dzisiejszej perspektywy — kompletnie niepoprawne politycznie. I właśnie dlatego działały.

Nie udawały, że świat jest miły. Pokazywały, że bywa niesprawiedliwy, straszny i dziwny. Uczyły, że nie każdy dostaje happy end, ale każdy musi sobie jakoś poradzić.

Dziś bajki często skupiają się na tym, żeby nie urazić nikogo. Efekt? Są gładkie, przewidywalne i… ogłupiające. Nie zostawiają miejsca na pytania ani niepokój.

A przecież dzieci — tak jak dorośli — potrafią znieść więcej, niż nam się wydaje.

Dajcie znać jakie bajki oglądaliście.

#2 post – stare zabawki

Zabawki: im starsze, tym lepsze. Jak wino i samochody

Jest coś ironicznego w tym, że zabawki, które kiedyś leżały na podłodze, dziś potrafią kosztować fortunę. Plastikowe figurki, klocki, lalki — im starsze, tym cenniejsze.

Zabawki starzeją się jak wino. Albo jak samochody. Tylko że wymagają jeszcze większej cierpliwości.

Kiedy byliśmy dziećmi, nikt nie myślał o „stanie kolekcjonerskim”. Było granie do zdarcia, brak jednego elementu i ślady po zębach psa. Dziś te same przedmioty wracają jako obiekty pożądania — nie dlatego, że są lepsze, ale dlatego, że niosą historię.

Ich wartość nie wynika z plastiku czy kartonu. Wynika z czasu, którego nie da się cofnąć. I z emocji, które były wtedy prawdziwe, proste i niewymuszone.

Cierpliwość jest tu kluczowa. Bo nie każda rzecz zyska na wartości. Ale te, które przetrwały, często są warte więcej, niż nam się wydaje — zwłaszcza emocjonalnie.

1 czerwca #1 post – Dzień Dziecka

Z okazji Dnia Dziecka, a wszyscy nimi jesteśmy w jakimś sensie, życzę Wszystkim co najlepsze!

Do tego odkryłam wreszcie odznaki/osiągnięcia i zamierzam zdobyć ich więcej, a co!

Wprawdzie wiele jest „owianych tajemnicą”… ale trudno, zacznę od maratonu. 30 dni, 30 postów. Nie chcę Was zanudzić, ale… no cóż 😀

***#dzień dziecka dla dorosłych dlaczego #dorośli też obchodzą dzień dziecka #wewnętrzne dziecko dorosłych każdy ma w sobie #dziecko***

Dzień Dziecka: dlaczego dorośli też go potrzebują?

Dzień Dziecka kojarzy się z balonami, lodami i obowiązkowym „uśmiechnij się do zdjęcia”. Ale im człowiek starszy, tym częściej łapie się na myśli, że ten dzień wcale nie powinien kończyć się z wiekiem.

Bo prawda jest prosta: każdy z nas był dzieckiem. I każdy nadal nim jest — tylko lepiej się maskuje.

W dorosłości uczymy się płacić rachunki, dotrzymywać terminów i nie mówić głośno, że czasem po prostu nie mamy już siły. Uczymy się funkcjonować, a nie czuć. A to „wewnętrzne dziecko”, o którym tak często się dziś mówi, nie znika. Ono po prostu siedzi ciszej.

Dzień Dziecka dla dorosłych nie jest o pluszakach. Jest o przypomnieniu sobie, kim byliśmy, zanim świat nauczył nas, że wszystko trzeba „ogarniać”. Zanim zaczęliśmy wstydzić się radości bez powodu i smutku bez uzasadnienia.

Może właśnie dlatego ten dzień jest tak potrzebny dorosłym. Bo przypomina, że nie wszystko w życiu musi być produktywne, rozsądne i opłacalne. Czasem wystarczy być — dokładnie tak jak kiedyś.