Z okazji Dnia Dziecka, a wszyscy nimi jesteśmy w jakimś sensie, życzę Wszystkim co najlepsze!
Do tego odkryłam wreszcie odznaki/osiągnięcia i zamierzam zdobyć ich więcej, a co!
Wprawdzie wiele jest „owianych tajemnicą”… ale trudno, zacznę od maratonu. 30 dni, 30 postów. Nie chcę Was zanudzić, ale… no cóż 😀
***#dzień dziecka dla dorosłych dlaczego #dorośli też obchodzą dzień dziecka #wewnętrzne dziecko dorosłych każdy ma w sobie #dziecko***
Dzień Dziecka: dlaczego dorośli też go potrzebują?
Dzień Dziecka kojarzy się z balonami, lodami i obowiązkowym „uśmiechnij się do zdjęcia”. Ale im człowiek starszy, tym częściej łapie się na myśli, że ten dzień wcale nie powinien kończyć się z wiekiem.
Bo prawda jest prosta: każdy z nas był dzieckiem. I każdy nadal nim jest — tylko lepiej się maskuje.
W dorosłości uczymy się płacić rachunki, dotrzymywać terminów i nie mówić głośno, że czasem po prostu nie mamy już siły. Uczymy się funkcjonować, a nie czuć. A to „wewnętrzne dziecko”, o którym tak często się dziś mówi, nie znika. Ono po prostu siedzi ciszej.
Dzień Dziecka dla dorosłych nie jest o pluszakach. Jest o przypomnieniu sobie, kim byliśmy, zanim świat nauczył nas, że wszystko trzeba „ogarniać”. Zanim zaczęliśmy wstydzić się radości bez powodu i smutku bez uzasadnienia.
Może właśnie dlatego ten dzień jest tak potrzebny dorosłym. Bo przypomina, że nie wszystko w życiu musi być produktywne, rozsądne i opłacalne. Czasem wystarczy być — dokładnie tak jak kiedyś.


