Błonnik

Jak zapowiedziałam, tak i wrzucam cóż wyczytałam o tym nieszczęsnym błonniku.

O błonniku cytrynowym można poczytać tu (a propos sorbetów-napojów o smaku X), więc pozwolę sobie przejść do innych.

Owsiany – no brzmi zdrowo, zapewne jest z owsa (szok :D). Natomiast jest to błonnik mieszany – chwila. Rozpuszczalny i nierozpuszczalny?
Jak może być jednocześnie taki i taki?

Ło pani, pani nie wi, że taki błonnik owsiany to i beta-glukany ma i celulozę i ligninę?
Że łon pomaga i cukier, i cholesterol, psia jego mać, skontrolować, i jeszcze sranko ułatwiają? Pani nie wi? Co za czasy teraz… Pani owsianki zje to i kupa będzie regularna.

  • Dobry do jogurtów, pieczywa, batonów — daje kremowość
  • Wspomaga cholesterol, działa prebiotycznie
  • Często stosowany w produktach „na serce” (beta-glukany)

Idziemy dalej, nabieramy tempa – pszenny.

Wiadomo, pszenica, ale generalnie nierozpuszczalny, uwidzimy go raczej w pieczywie. Wiem, żadne odkrycie… ale za to pomaga w jelitkach i ma niską kaloryczność.

  • Działa jak szczotka jelitowa – mechanicznie pobudza perystaltykę
  • Trudniejszy technologicznie — może dawać „ziarnistą” strukturę
  • Tani i dostępny, ale nie zawsze dobrze tolerowany

Inulina – musiałam przeczytać parę razy, bo widziałam „insulina” i takie wtf?

Skąd to cudo? Ano z korzenia cykorii, ale występuje też naturalnie w cebuli, czosnku i topinamburze (przyznaję, że skojarzyło mi się wpierw z tapirem albo z kapibarą, chociaż to drugie nie wiem skąd xD)

  • Świetna jako naturalny prebiotyk i słodzik (ma lekko słodki smak)
  • Dodawana do jogurtów, napojów, batonów
  • Świetna dla mikroflory, ale może powodować gazy, szczególnie przy większych ilościach
Cecha / BłonnikCytrusowyOwsianyPszennyInulina
PochodzenieSkórki cytrusówOwies (łuski, otręby)Pszenica (otręby, łuski)Korzeń cykorii, topinambur
Typ błonnikaGłównie rozpuszczalny, pektynyMieszany: rozpuszczalny + nierozpuszczalnyGłównie nierozpuszczalnyRozpuszczalny prebiotyk (fruktan)
Smak/zapachNeutralnyLekko zbożowyLekko zbożowy / suchyLekko słodki
Zdolność wiązania wodyBardzo dobraDobraŚredniaŚrednia
Zagęszczanie / teksturaTak (lekko zagęszcza, nie żeluje)Tak (gęsta, kremowa struktura)Nie (raczej sucha masa, „piaskowa”)Nie (rozpuszcza się całkowicie)
Zastosowanie w przemyśleSoki, napoje, desery, jogurtyJogurty, pieczywo, batonyPieczywo, ciasteczka, płatkiNapoje probiotyczne, produkty „fit”, błonnik w proszku
Wpływ na jelitaŁagodny, lekko prebiotycznyDobry, wspiera mikrofloręMechanicznie wspomaga perystaltykęSilnie prebiotyczna – pożywka dla dobrych bakterii
Kaloryczność (szacunkowa)1–2 kcal/g2 kcal/g0–1 kcal/g1,5–2 kcal/g
Etykieta (marketing)„Czysta etykieta”*„Naturalny błonnik”„Naturalny błonnik”„Prebiotyk” (często podkreślany)
Typowe działanie uboczneRzadkieWzdęcia przy dużych dawkachMoże działać drażniąco (przy wrażliwym jelicie)Wzdęcia, gazy (fermentuje intensywnie)

Nazwy zalinkowałam pod różne strony specjalnie, żeby było odniesienie do różnych źródeł. Oczywiście, sklepom można tak wierzyć na pół gwizdka, ale jak się porówna je właśnie z innymi to można wyciągnąć sensowne wnioski.

P.S. ta cud-czysta etykieta spędzała mi sen z powiek.

„Czysta etykieta” to nieoficjalny termin, używany przez producentów i marketingowców, który oznacza:

prosty, zrozumiały dla konsumenta skład produktu – bez sztucznych, chemicznie brzmiących dodatków

Nie ma prawnej definicji, ale ogólnie przyjmuje się, że produkt z „czystą etykietą”:

  • Nie zawiera „E-dodatków” (lub ich nie pokazuje jako E-xxx, tylko nazwą)
  • Ma jak najmniej składników
  • Ma składniki naturalnego pochodzenia
  • Ma skład prosty i zrozumiały dla przeciętnego konsumenta
  • Unika sztucznych barwników, konserwantów, aromatów, wzmacniaczy smaku itd.

A tak po ludzku?

Zamiast tego:
Zagęstnik: E412, E415, E440

Będzie tak:
Zagęstniki: guma guar, guma ksantanowa, pektyny

Czyli… że co? Więcej miejsca na etykiecie zajmują?

„Czysta etykieta” nie oznacza automatycznie, że produkt jest zdrowszy,
ale sprawia takie wrażenie, bo jego skład wygląda „naturalnie”.

Oszukane produkty cz.2

Chyba weszło mi to w krew 🫣

Kolejne coś, co wpadło w me ręce, a co bardzo lubię – sorbet!

Ale to nie taki tam sorbet, jeden smaczek opakowanie, tylko sorbetowa gorączka!

Tylko czemu przy tej nazwie jest gwiazdka? Coś tu śmierdzi… i wcale nie treść pudełka ani zamrażarki.

Biorę, a co, mix smaków, zaszalejmy na koniec sezonu.

A tu zonk, to napój o smaku: arbuzowym, malinowym, mango, truskawkowym, cytrynowym. Właściwie z założenia sorbet to jakiś tam bezmleczny deser na bazie owoców, więc dobra – zamrożę tę słodzoną wodę i wyjdzie mi sorbet, więc uspokajam się.

Otóż tenże napój o smaku arbuzowym ma aż 1% soku z arbuza, oczywiście pierwszym jest sok z jabłka – 19%. Typowo. Zmieniłabym nazwę na napój o „posmaku” arbuza, bo przed tymże jest syrop glukozowy i cukier.

Jakby ktoś był zainteresowany i lubił gumy to są tu dwie: konjac i guar. Jak znalazłam to ich oznaczenia to E425, który to podobno nie zawiera kalorii oraz E412 – rozpuszczalny błonnik. Wyczytałam, że stosuje się je jako zamiennik tłuszczu lub mąki.

Uwaga: w większych ilościach mogą powodować wzdęcia – to błonnik fermentujący…

Wartość odżywcza: 79kcal/100ml (samego cukru 10g)

Ale przed nami jeszcze cała masa!

Napój o smaku malinowym – o, tu lepiej. Przecier malinowy 10%, a do tego (po cukrze i syropie oczywiście) sok 7%, oczywiście do tego 3% jabłkowego… W sumie aż 17% malin, całości 20%! Reszta taka sama, guma x2, mączka, błonnik…

Wartość odżywcza: 76kcal/100ml (cukru 12g)

No i siedzę, myślę – chwila, jak to? Więcej cukru, a mniej kalorii? No nie, chyba jestem za głupia.

Czytam więc, szukam, coby mądrzejszą być. Bo śledząc Pomysłodawców myślę sobie, niby cukry cukrami, dosypane czy nie, ale to dalej cukier, to coś musi być jednak w tym składzie.

Liczę więc po kolei:

  • owoców „ogólnie” po 20%, ale w malinowym jest przecier, nie same soki, a to może oznaczać więcej błonnika, pektyn
  • mogą inaczej liczyć ten cukier, część jako fruktoza, a inaczej cukier dodany
  • nie wiadomo ile dokładnie tego błonnika jest, może tego rozpuszczalnego ma więcej
  • a może malinowy po prostu rozrzedzili bardziej wodą i tyle
  • w ostateczności ktoś sobie wygodnie zaokrąglił 🤦

Lecimy dalej 👌

Napój o smaku mango – i tu szok!

PRZECIER 30%! Skąd tyle?! Da się tak?!

Reszta typowo, cukier, syrop, gumy… a stop, koncentrat czarna marchew. W sumie to nazwa własna? Zamiast koncentrat z czarnej marchwi to czarna marchew?

Wartość odżywcza: 76kcal/100ml (cukier 13g – pniemy się w górę)

Napój o smaku truskawkowym – coś co ma w nazwie truskawki zwykle, z doświadczenia, ma jej gdzieś ok. 1%.

Pierwszy, a jakże sok jabłkowy 13%, potem o dziwo truskawkowy aż 7%. Nie spodziewałam się, choć prócz mango reszta miała te 20%…

Syrop, cukier, gumy, ten błonnik, koncentrat Czarna Marchew.

Wartość odżywcza: 72kcal/100ml (cukier 10g)

Ostatni, napój o smaku cytrynowym.

Sok jabłkowy 19%, a gdzieś daleko po syropie i cukrze sok cytrynowy aż 1%…

Wartość odżywcza: 79kcal/100ml (cukier 10g)

Dam tu drobne podsumowanie, ażeby wszystko było widoczne i jasne.

SmakkcalWęglowodany (g)Cukry (g)Przecier/soki owocowe (%)
Arbuzowy79 ⚠️1910 🥹19% jabłkowy, 1% arbuz ⚠️
Malinowy76181210% przecier malinowy + 7% sok z malin + 3% jabłko
Mango76181330% mango
Truskawkowy72 🥹1810 🥹13% jabłko + 7% truskawka
Cytrynowy79 ⚠️1910 🥹19% jabłko + 1% cytryna ⚠️

Ale tak też myślę, kurcze… czemu błonnik cytrusowy? I szukam w Internetach, co w nim takiego fajnego.

Czym jest błonnik cytrusowy?

To naturalny błonnik pozyskiwany z części niejadalnych owoców cytrusowych (np. skórki, białej części albedo), głównie:

  • pomarańczy
  • cytryn
  • grejpfrutów

Zawiera głównie:

  • pektyny
  • celulozę
  • hemicelulozy
  • ligniny

Dlaczego właśnie cytrusowy? Zalety:

1. Neutralny smak i zapach

  • Nie wnosi goryczki (jak niektóre inne błonniki), nie zmienia smaku napoju.

2. Doskonała zdolność wiązania wody

  • Może wchłonąć wielokrotność swojej masy w wodzie.
  • Pomaga w utrzymaniu stabilnej konsystencji napoju (nie rozwarstwia się).

3. Działanie zagęszczające i stabilizujące

  • Utrwala emulsje, zagęszcza płyny, wspomaga teksturę.
  • Współpracuje z gumą guar, konjac, mączką chleba świętojańskiego (synergistycznie).

4. Działa jak emulgator (naturalny)

  • Pomaga łączyć składniki tłuszczowe z wodnymi — ważne w napojach z aromatami i dodatkami.

5. Wysoka rozpuszczalność

  • W porównaniu np. do błonnika pszennego czy owsianego — cytrusowy dobrze się rozpuszcza w wodzie, więc nie zmienia mocno tekstury ani nie tworzy „piasku”.

6. Czysta etykieta (ang. clean label)

  • Może być opisywany po prostu jako „błonnik cytrusowy”, a nie jako dodatek o symbolu E — korzystne marketingowo.

A czy ma znaczenie dla zdrowia?

Tak — jako rozpuszczalny błonnik:

  • może wspierać florę jelitową (prebiotycznie)
  • lekko obniżać poposiłkowy skok cukru i cholesterolu
  • dawać uczucie sytości

Ale w napojach raczej stosuje się go w niewielkich ilościach technologicznych, więc efekt zdrowotny będzie raczej symboliczny (chyba że napój jest specjalnie wzbogacany w błonnik i jest to deklarowane na opakowaniu).

Dlatego właśnie jest chętnie wybierany w przemyśle spożywczym — szczególnie w produktach typu „fit”, „clean label” i napojach.

Gratuluję, jeśli komuś udało się dotrwać do końca. Serdecznie pozdrawiam wszystkich konsumentów i Pomysłodawców 🫂

Wrzucajcie swoje odkrycia 🫡 a ja zabieram się do lektury o błonnikach, bo to w sumie ciekawy temat…

Oszukane produkty

Zainspirowana Pomysłodawcami z FB aż tknęło mnie, aby zacząć przyglądać się etykietom i co tam w danym produkcie gra. Szczerze, marki, które jakoś z dzieciństwa kojarzyły się ok, nawet zdrowo zaskakują – może zawsze takie były tylko człowiek się nie zastanawiał? Smaczne to ok, bierzem.

Czytałam ostatnio o pasztecie, jakoś nawet je lubiłam, ale chyba odechciało mi się (akurat ten był z Dino).

Przyznaję, że jak promocja to biorę niekiedy te wędliny z Biedy, chociaż z zamysłu to nie taka bieda, bo i cenowo bez promki nie taka niska ta półka. Niby jednak dużo ma w sobie mięsa (zwykle chyba nie spada poniżej 85%, a reszta to magiczne wzmacniacze, stabilizatory i inne).

Serek twarogowy Hochland, no marka znana – skład zły nie jest, ma dwa zagęstniki wprawdzie, nie znam się i nie wiem po co, ale reszta nie jest taka zła.

Lemoniada – kojarzy się tak kwaśno, bo z cytryn, cukru i wody, czego chcieć więcej? Ano tymbark lubi cukier, więc sok z jabłek, sok z cytryn i sok z limonek – w tej kolejności, a do tego sukraloza. Te soki to generalnie obejście podatku cukrowego, bo jak coś ma więcej niż 20% soku owocowego, warzywnego lub owocowo-warzywnego, a zawartość cukrów jest mniejsza lub równa 5 g na 100 ml napoju to już opłacie nie podlegają. No i myk 😀

Teraz moja „łapanka”.

Wpierw Fruvita, gdzie moja mamusia bardzo lubi, bo tani. Jak spojrzałam na skład – truskawkowy jogurt ma aż 4% truskawek! – to się zaczęłam śmiać. Ma w sobie na pewno więcej cukru, z resztą jak widać ponad 12g/100g. Do tego mamy koncentrat soku z czarnej marchwi (ktoś mi wyjaśni ewenement?).

Smak jak dla mnie średnio, ale kto co lubi. Na pewno nie przepłaci.

Wartość odżywcza: 81kcal/100g. Porcja 150g – 122kcal.

Drugi to pyszny serek bananowy. Znaczy, dla mnie też mocno średni, powiedzmy, że gdzieś może przechodził koło banana.

W składzie również 4% banana! Ja nie wiem, to jakaś nieprzekraczalna granica? Skrobia, żelatyna wieprzowa… wait, what? Ja się nie znam, może to ktoś mi też objaśni czemu wieprzowa. Tańsza? Lepsza? Czy nie ma innych, które się dodaje do jedzenia, a ja po prostu żyję w nieświadomości? (nie wykluczam)

Wartość odżywcza: 151kcal/100g. Porcja 140g – 211,4kcal.

Rzekłabym sporo.

A jakieś Wasze ulubione przekąski? Albo oszustwa? Albo ciekawostki?

Ostatnie newsy

Mimo braku postów od tygodnia serio sporo się dzieje.

  1. Mam Insta 😱 chociaż jeszcze nie pałam do niego miłością…
  2. Mam X (w sumie jest od jakiegoś czasu, ale też tak na bocznym torze…)
  3. Mam stronę na FB – też muszę ją dopieścić… ale to z czasem, tu będą posty i na automacie też tam.
  4. Mam buycoffee – u góry zakładka „kawusia”

Jeśli będziecie mieć czas chociaż tylko zajrzeć to już będzie sukces dla mnie, rl 👍🏼

***

Powiem Wam, że z ciekawości weszłam sobie na Onet, by zobaczyć o czym to się niby mówi.

W pierwszej chwili – głupie zdjęcia. W sensie jakieś dziwne miny, durne kadry, takie od czapy.

W drugiej chwili – jeszcze głupsze tytuły.

„Japoński hit z kolosalnym rabatem”

„Na integracji straciłem dobre imię (…)”

„Fala komentarzy pod wpisem Nawrockiej”

„Z tym połącz wit. D”

„Czarne chmury nad Dodą”

Ja rozumiem, że jest mało miejsca, ma być krótko i treściwie – stop. Treściwie.

„Pięć pomysłów na kolację w pięć minut” – w końcu coś konkretnego

  1. chleb w jajku – pamiętam, proste i smaczne 😀
  2. tortilla z łososiem i serkiem – mam wrażenie, że na wielu imprezach to się pojawia; szybko, łatwo, choć nie każdy lubi
  3. jajecznica z kiełbasą – Ameryki nie odkryli…
  4. twaróg z rzodkiewką – jak wyżej
  5. serek wiejski z bułką grahamką i warzywami – długi opis, tyle co wybrać sobie warzywka i dorzucić do serka

Ehh… może ja myślałam o czymś innym, niekoniecznie ambitniejszym, ale…

Z ciekawości wbiłam w chat GPT hasło „5 pomysłów na prostą kolację”, dało takie wyniki:

  1. Tortilla wrap – pełnoziarnista tortilla z hummusem, warzywami (papryka, ogórek, rukola) i kawałkami kurczaka lub sera.
  2. Jajka w koszulce na grzance – podane z awokado, pomidorem i posypane świeżymi ziołami.
  3. Sałatka grecka – ogórek, pomidor, oliwki, feta, cebula czerwona, oliwa i oregano.
  4. Makaron aglio e olio – spaghetti z oliwą, czosnkiem, natką pietruszki i płatkami chili.
  5. Zupa krem z dyni lub pomidorów – szybka, podana z grzankami lub kromką chleba z masłem.

Niby tortilla i sałatka żaden kosmos, ale zachciało mi się makaronu… 😀 nie są one pewnie tak szybkie jak te z Onetu, ale zgłodniałam.

A Wy macie na coś ochotę? 😉