Antyreklama

Jest różnica między tym, gdy chcemy dobrze i wychodzi jak zwykle, a gdy chcemy coś spartolić pod przykrywką i faktycznie tak wychodzi.

Społeczeństwo się oburzyło, wyszło na ulice i co? Czy coś to już zmieniło? Władza się ugięła? Oczywiście, że są głosy odważnych, że coś zaradzą na ten problem (najłatwiej byłoby powrócić do oficjalnej wersji sprzed wyroku TK), ale pojawi się i tak kolejny wniosek p.Godek, że trzeba chronić nienarodzonych.

To nie chodzi wcale o jakiś mord. Co z tego, że urodzę dziecko poważnie chore? Ano to, że ja i to dziecko cierpimy. Razem. Nie dość, że noszę je te 9 miesięcy to patrzę na jego śmierć w męczarniach. Albo patrzę na trupa wyciąganego mi spomiędzy nóg. Fajnie?

Za chrzest i pogrzeb trzeba zapłacić, bo ksiądz zapewne nie odprawi bez tego całej otoczki, chociaż to jego psi obowiązek. Niby ksiądz może odmówić pochówku (z mszą itd.) ewidentnemu przeciwnikowi Kościoła, ale gdzieś ten człowiek musi leżeć – pod płotem go nie zakopią. A dziecko? Nie zdążyło się opowiedzieć nawet za wiarą lub przeciw niej.

A co jeśli ta ciąża zagraża i życiu matki? To co, jeszcze lepiej, bo większa kasa? Ludzie, pomyślcie jaki to poziom smutky, żalu wobec dziecka, matki i całej rodziny wokół. Dziecko urodzi się jako kadłubek i co, kolejne, na które będą zbiórki w internecie. Urodzi się ze zdeformowaną twarzą? To pojedzie kiedyś na operację za granicę, będzie wycieczka?

Prawa, a obowiązki?

Te dwa tytułowe słowa chyba ze sobą nie współgrają, choć powinny.

Wszyscy mają prawa, od groma tych praw i dobrze, nie neguję tego, ale czemu zapominają o obowiązkach z tym związanych?

Mam prawo do wyrażania swojego zdania. Obowiązkiem jest zachowanie chociaż minimum kultury. Znaczy, dla mnie to jakiś obowiązek, ale patrząc po realiach to chyba wolność słowa wypiera wszelką kulturę…

Mam prawo do wyrażania siebie, ale obowiązkowo trzymać się jakiejś granicy dobrego smaku i nie wywijać gołą dupą zarówno przed emerytami jak i dziećmi.

Mam prawo być nieprzygotowana, ale obowiązkiem jest przyjęcie konsekwencji. Z jednej strony myślałam, że może nawet wyciągnięcie wniosków, ale jednak nie – ilu ludzi robi głupoty i nic ich postępowania nie zmieni…

Czemu w ogóle ten post? Po artykule o prawach ucznia. Uczeń nie musi nosić zeszytów, książek, przyborów. Ba, nie musi chodzić na lekcje, byle tylko oceny miał. (artykuł już niedostępny, ale miło poczytać mądre Umarłe Statuty – co prawda uczeń jako tak nie musi nosić przyborów, ale to raczej jego określenie stosunku do przedmiotu)

Ale czy coś się nie pomerdało autorowi tekstu? Szkoła to nie studia, nie ma dowolności odwiedzania szkoły lub też nie. Jest coś takiego jak obowiązek szkolny do ukończenia szkoły podstawowej, dalej faktycznie do ukończenia 18. r.ż. jest obowiązek nauki. Zastanówmy się jednak realnie: jak nie zapisze to zapewne zapomni. Jak nie ma książki to jak się ma uczyć? Na podstawie czego? Ćwiczeń powtórzeniowych też nie musi, bo po co. Lekcja to tylko 45min, gdzie wchodzą sprawy organizacyjne na dzień dobry, zostaje 40min. Przedstaw cel, podaj temat, wprowadź zagadnienie, przećwicz, utrwal, spytaj i skończ przed dzwonkiem, bo trzeba załatwić inne sprawy, może ktoś ma pytania. A no i zajmij się osobami z trudnościami, dostosuj wymagania i sposoby pracy, nie zapomnij o indywidualizacji reszty klasy. To idealny scenariusz, gdy nie ma nadpobudliwych czy upierdliwych istot, którym akurat nie chce się uczyć, bo to i tak nudne i bez sensu.

Szkoła za uczniów odpowiada, gdy już do niej przyjdą, nie mogą sobie dowolnie spacerować po budynku, kiedy to powinni mieć lekcje.

Ludzie z ministerstw czy organizacji prouczniowskich często zapominają jak wygląda szkolna rzeczywistość i jaka ciąży na nauczycielach odpowiedzialność.

Wiele zależy od…?

Nauczyciele, idźcie na role, zbierajcie trudkawki – i dorobicie, i może was przebadają. Nie ważne, że macie kontakt z uczniami w różnym wieku i były już przypadki wykazania wirusa u nauczycieli.

Maseczki w sumie to nie wiadomo czy dobre, czy złe, ale stwierdzono jednak, że nie mają wpływu na rozwój epidemii.

Ziemia jest płaska i żadnego heliocentryzmu nie ma, to propaganda i mydlenie oczu na Prawdę. Nowym Kościołem będzie Towarzystwo Płaskiej Ziemi. A tu dowody na jej płaskość: REO NA OPAK

Skąd to nawiązanie? Bosak cytując innych ludzi co prawda sam nie rozumie tekstu czytanego, więc faktycznie powinien wrócić do szkoły, bo wyrywanie jednego fragmentu (nawet nie zdania) z obszerniejszego wywodu nie świadczy dobrze o nikim, szczególnie o kandydacie na Prezydenta.

Ale w sumie jesteśmy w kraju absurdu, nie?

Kraju absurdu, gdzie prawo i sprawiedliwość nie idą w parze. Prawa obywatelskie razem z Konstytucją służą jako wycieraczka do butów.

Bo to zależy.