Klimat – zbliża się mityczna zagłada ludzkości?

Tyle planów i szkiców, a nic nie opublikowane! Ja nie wiem gdzie ten czas umyka. Aż wstyd mi za takie zaniedbanie.

W ramach odgrzebywania nie najnowszych wieści, aczkolwiek pozostających (niestety) aktualnymi dziś „depresja klimatyczna” (Vogue)

Strach związany ze zmianami klimatycznymi pojawia się w ludziach różnie, wcześniej lub później, gdy zapoznają się nieco z tematem i zechcą uwierzyć, że coś jest nie tak. Wielu, właściwie coraz więcej ludzi wierzy, że zmiana jest możliwa i podejmuje działania na rzecz planety i przyszłości, przyszłości kolejnych pokoleń. 

Dużo jest ruchów klimatycznych, nawet nie wiedziałam o takiej skali. Ruch Solidarności Klimatycznej, Wschód, RSK, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, Just Stop Oil, Letzte Generation…

Tyle, że kij ma dwa końce. Coś, co jest oczywiście słuszne, jest bardzo wymagające. Wyczerpuje fizycznie i psychicznie. Aktywiści po jakimś czasie tracą siły, motywacje – popadają w depresje z racji swoich ograniczeń jako ludzie.

Skrajności, jakie następują na świecie – od suszy do powodzi, też w obszarach, gdzie to zjawiska nietypowe lub w ogóle nieznane, mogą doprowadzić do łez nie tylko poszkodowanych. Nie chodzi często właściwie o klimat sensu stricte, a o konsekwencje. Migracja, walka o żywność i wodę pitną. Jeśli gdzieś na świecie zrobi się zbyt gorąco do życia – ludzie uciekną. Jeśli jakieś tereny zostaną zalane przez podnoszący się poziom wód – ludzie uciekną.

nauka w Polsce

Choroby psychiczne

Dziś temat poważny, dla niektórych błahy lub oczywisty, dla innych problematyczny. Ile tak na prawdę wiemy o problemach zdrowia psychicznego? Tak łatwo rzucić „ty chyba chory jesteś/na mózg ci padło?/psychiczna jakaś/…”.

Wiem, że ostatnimi czasy wszędzie trąbią o terapiach, problemach, obciążeniu, stresie w wyniku różnych czynników (covid, praca, szkoła, choroby, rodzina, brak rodziny, długi i wiele więcej), ale też więcej się mówi o tragediach: morderstwa, samobójstwa, samobójstwa rozszerzone. Warto by było temu przeciwdziałać.

Rolą tego wpisu jest oczywiście uświadomienie, że jakiego byśmy problemu nie mieli, nawet zaburzenia psychicznego, to da radę to zwalczyć. Niejako to trochę post jak o pierwszej pomocy.

Jako że wyrażenie „choroba psychiczna” stała się passe, stosuje się coraz częściej określenia „zaburzenia psychiczne”.

Czym są zaburzenia psychiczne?  Cytując gemini.pl:

Zaburzenia psychiczne są chorobą całego organizmu. Stanowią ogół zaburzeń czynności psychicznych i zachowania, które są przedmiotem zainteresowania (diagnostyka, leczenie, profilaktyka, badania etiologii i patogenezy) psychiatrii klinicznej. Definiuje się je jako wzorce lub zespoły zachowań, sposobów myślenia, czucia, postrzegania oraz innych czynności umysłowych i relacji z innymi ludźmi, będące źródłem cierpienia lub utrudnień w indywidualnym funkcjonowaniu dotkniętej nimi osoby. 

Podział zaburzeń jest obszerny, co można zobaczyć na poniższym wycinku:

Przejdźmy jednak teraz to rodzajów tychże zaburzeń.

  1. Otępienie – zespół objawów powstałych na skutek uszkodzenia i dysfunkcji mózgu; choroba zaburza pamięć, myślenie, orientację, funkcje językowe, zdolność uczenia się i przyswajania nowych informacji oraz umiejętność podejmowania decyzji. Najczęstszą przyczyną otępienia jest choroba Alzheimera.  
  2. Zaburzenia nastroju (afektywne) – należą do jednych z najczęściej występujących zaburzeń (nawet 15% populacji); charakteryzują się patologicznymi zmianami nastroju, napędu psychoruchowego, emocji i ośrodkowej regulacji rytmów biologicznych; przyczyny są jednak wieloczynnikowe, np. genetyczne, biologiczne, społeczne.
  3. Zaburzenia afektywne dwubiegunowe (CHAD) – charakteryzują się naprzemiennym występowaniem epizodów chorobowych z wyraźnie zaznaczonym zaburzeniem nastroju: okresu manii i depresji; okresy chorobowe przeważnie rozdzielone są okresami zdrowia. (np. poczucie wszechmocy -> poczucie zniechęcenia, wzrost libido -> spadek libido)
  4. Lękowe – należą do zaburzeń nerwicowych; lęk jest podświadomą, nieobiektywną i trudną do zwerbalizowania obawą. Fobia jest trwałym i nieracjonalnym lękiem występującym w określonych sytuacjach, np. podczas kontaktu z konkretnym przedmiotem, osobą, zjawiskiem lub zwierzęciem.  
  5. Depresja – długotrwałe, stale utrzymujące się przygnębienie, któremu towarzyszy obniżenie zdolności przeżywania przyjemności, negatywny wzorzec myślenia (pesymizm), obniżenie aktywności życiowej, zaburzenie życia popędowego; najczęstsze objawy to smutek, lęk, poczucie winy, zwiększona męczliwość i utrata zainteresowań. Istnieje też pojęcie depresji psychotycznej.
  6. Obsesyjno-kompulsywneobsesje to nawracające i uporczywe myśli lub impulsy. Pojawiają się w sposób stereotypowy i nawracający. Prowadzą do wzrostu lęku i cierpienia.  Kompulsje są zachowaniami stereotypowymi i wykonywanymi według pewnych reguł lub rytuałów. Stanowią reakcję na obsesję. Występują pod postacią powtarzanych celowo czynności przymusowych (np. mycie rąk) lub aktów psychicznych (np. modlenie się lub liczenie).  
  7. Schizofreniczne – jedno z najpoważniejszych zaburzeń i może pojawić się nagle lub rozwijać powoli. Okres objawów zwiastunowych może trwać kilka lat. Polega na niepokojących zmianach zachodzących w dotychczasowym zachowaniu i samopoczuciu człowieka, takich jak wycofywanie się z kontaktów społecznych, utrata zainteresowań, napięcie i drażliwość, problemy z koncentracją, zaburzenia snu i apetytu. Ponadto chory może doświadczać objawów pozytywnych, czyli wytwórczych (omamy, urojenia, pobudzenie ruchowe lub zastyganie w bezruchu) lub objawów negatywnych, czyli ubytkowych (dezorganizacja mowy i zachowań, zubożenie wypowiedzi, spłycenie afektu, osłabienie woli i motywacji, społeczne wycofanie się). Jest też nazywana psychozą schizofreniczną.
  8. Schizoafektywne – stan chorobowy cechujący się występowaniem zarówno objawów z grupy psychoz (urojenia, halucynacje, dezorganizacja) jak również zaburzeniami nastrojów takimi jak depresja (obniżony nastrój) lub mania (podwyższony i drażliwy nastrój). Mogą również występować objawy psychozy, depresji oraz manii u jednego pacjenta (typ mieszany). Objawy psychotyczne występują razem z zaburzeniami nastroju, ale pojawiają się też pomiędzy epizodami depresji lub manii.
    *Psychoza – czyli stan umysłu, w którym występują poważne zaburzenia w postrzeganiu rzeczywistości. Jest to pojęcie szersze niż schizofrenia i dlatego wrzucam ją jednak osobno. Osoba chora może widzieć, słyszeć, czuć lub nawet smakować rzeczy, których nie ma w rzeczywistym świecie. Może również doświadczać zaburzeń toku myślenia np. wierzyć, że ktoś chce jej zrobić krzywdę.
  9. Osobowości – zbiór cech, predyspozycji i sposobów zachowania typowych dla danego człowieka. Osobowość zaczyna kształtować się w dzieciństwie, a kończy we wczesnej dorosłości. Gdy proces ten ulegnie zakłóceniu, wówczas mogą rozwinąć się zaburzenia osobowości.
  • Osobowość paranoiczna, którą charakteryzuje nieufność, bezzasadna podejrzliwość, skłonność do przypisywania innym ludziom wrogich zamiarów, podwyższona czujność i gotowość do ataku oraz postrzeganie siebie jako człowieka bez skazy. 
  • Osobowość schizoidalna, którą charakteryzuje obojętność na otoczenie oraz trudność z wchodzeniem w relacje interpersonalne. 
  • Osobowość schizotypowa, którą cechuje ekscentryczność oraz skłonność do dziwacznych przekonań lub magicznego myślenia.  
  • Osobowość borderline, którą cechuje niestabilność i intensywność relacji interpersonalnych, skłonność do samookaleczeń i wyniszczających działań (np. nawiązywanie niebezpiecznych związków seksualnych, nadużywanie alkoholu), uczucie chronicznej pustki oraz lęk przed wyimaginowanym porzuceniem. 
  • Osobowość narcystyczna, którą charakteryzuje nadmierne poczucie własnej wartości, potrzeba bycia adorowanym, brak empatii oraz skłonność do wykorzystywania innych ludzi do własnych celów. 
  • Osobowość histrioniczna, którą cechuje dążenie do pozostawania w centrum uwagi, teatralność zachowania, nadmierne skoncentrowanie na atrakcyjności fizycznej. 
  • Osobowość antyspołeczna, którą charakteryzuje brak poczucia winy i poszanowania praw innych ludzi, skłonność do notorycznego oszukiwania, działanie pod wpływem impulsów oraz wchodzenie w bójki i konflikty z prawem. 
  • Osobowość unikająca, którą cechuje skłonność do odwracania się od wszystkiego i wszystkich, poczucie bycia gorszym i mniej kompetentnym oraz nadwrażliwość na negatywną ocenę. 
  • Osobowość zależna, którą charakteryzuje nadmierna potrzeba pozostawania pod czyjąś opieką i problem z podejmowaniem decyzji, ekstremalna uległość i stałe poddawanie się woli innych ludzi. 
  • Osobowość obsesyjno-kompulsywna, którą cechuje nadmierny perfekcjonizm i skrupulatność oraz zaabsorbowanie detalami, porządkiem i przestrzeganiem reguł. 

W leczeniu zaburzeń psychicznych łączy się różne formy pomocy:  

  • farmakoterapię,  
  • psychoterapię,  
  • działania psychoedukacyjne,  
  • interwencje środowiskowe.  

Leczenie może być realizowane w ramach podstawowej i psychiatrycznej opieki zdrowotnej w formie pomocy doraźnej, ambulatoryjnej, dziennej, szpitalnej, środowiskowej lub w domach pomocy społecznej. Leczeniem zajmuje się psychiatra, często przy wsparciu psychologa lub psychoterapeuty. Leczenie przeważnie jest długotrwałe, a wybór formy pomocy zależy od rodzaju choroby, np. schizofrenia lub głęboka depresja wymagają zastosowania farmakoterapii, z kolei zaburzenia nerwicowe leczy się przede wszystkim psychoterapią. 

Dodałabym tu jeszcze, że nie zawsze uda dobrać się leki od razu. Nie zawsze terapia idzie po naszej myśli. Nie zawsze terapeuta jest dla nas odpowiedni. Jeśli mamy wątpliwości, pytajmy. Jeśli coś nam nie odpowiada, efektów nie widzimy, mówmy o tym otwarcie. Terapeuta jest dla nas, ma nam pomóc, a nie my jemu. Prywatnie pewnie będzie szybciej, ale czy lepiej to nie koniecznie. Poszukajcie, poczytajcie, są grupy wsparcia choćby na FB i tam gro osób was wesprze, doradzi, opowie o swoich doświadczeniach. To super sprawa.

Jeśli potrzebujesz, sięgnij po jeden z tych numerów:

Jeśli nie chcesz rozmawiać, nie bój się napisać. Większość, jeśli nie wszystkie fundacje i strony wsparcia mają maile.

  • Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10, Tom 1, wydanie 2008. 
  • Czabała J., Podstawowe zaburzenia psychiczne, w: Psychologia. Podręcznik akademicki, tom 3, GWP, Gdańsk 2007.
  • Landowski J., Zespoły depresyjne, w: Psychiatria. Repetytorium, Bilikiewicz A., Landowski J., Radziwiłłowicz P. (red.), Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2003.
  • Oltmans F.T; Emery E.R „Abnormal Psychology” (2008) Person; New Jersey
  • Kandel R.E.; Shwartz H.J.; Jessel M.T “Principles of Neuroscience” (2007) Mc Graw Hill
  • Namysłowska I. “Psychiatria Dzieci I Młodzieży” Wydawnictwo Lekarskie PZWL (2007) Warszawa
  • WHO schizophrenia fact sheet https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/schizophrenia.
  • Klosterkötter J, Schultze-Lutter F, Bechdolf A, Ruhrmann S. Prediction and prevention of schizophrenia: what has been achieved and where to go next? World Psychiatry. 2011;10(3):165–174.
  • Pużyński S., Choroba psychiczna – problemy z definicją oraz miejscem w diagnostyce i regulacjach prawnych, „Psychiatria Polska” 2007, tom XLI, numer 3

Szok – Aborcyjny Dream Team

Zdaję sobie sprawę, że to temat delikatny, drażliwy, może niebezpieczny. Nie wiem czy powinnam wywoływać ten „Team”, ale z drugiej strony jeśli ktoś będzie chciał uskutecznić aborcję na własną rękę i tak znajdzie taką stronę, ba, nie jedną…

Wpierw trafiłam na Stronę Życia. Był artykuł z tytułem szokującym, List do przyjaciół: 44 000 zamordowanych dzieci!. Dotarłam nawet do fragmentu o aborcyjnej mafii i czymś tak obrzydliwym, że mnie skręciło, mianowicie opisu jak pozbyć się pozostałości płodu – np. w toalecie lub zawinąć szczelnie w worek.

Ustawę aborcyjną popieram – aborcja ciąży jako wynik czynu zabronionego lub stanowienie zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety. I tyle.

Poszukałam i znalazłam tę przeklętą stronę i poradnik co zrobić po 12t ciąży. To czyta się jak horror. Na zasadzie: wydalisz płód np. do wiadra, poczekaj na łożysko, możesz zadzwonić po pomoc medyczną, ale możesz i wyrzucić do śmieci. Nie ważne ile ma płód, ważne, żeby służby nie miały jak się przyczepić. Pomogą zorganizować wyjazd za granicę nawet, pomogą jak mogą.

Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Potem weszłam w historie, podobno opowiedziane przez kobiety po własnoręcznie przeprowadzonych aborcjach… wierzące, niewierzące, zamożne i nie bardzo. Poniżej zamieszczam kilka cytatów, po których autentycznie płakałam.

To było coś twardego mniej więcej jak żelek, wielkości orzecha włoskiego, takie jakby białawe, tyle, że okrwawione i otoczone przez krwistą galaretkę. W całości było wielkości sporej śliwki, może małego kiwi… Dopiero wtedy miałam pewność, że to jest to.

Był to 10 tydzień ciąży, więc wyraźnie było widać zarys ciałka, główka, raczki itp… aczkolwiek wyglądało to zupełnie inaczej niż zdjęcia przedstawiace płód w tym czasie. 

Byłam sama w domu, za ścianą w sypialni spał mój mały synek a ja właśnie zaczęłam odczuwać pierwsze skurcze, pojawiła się krew na którą czekałam. W krótce nastąpił upragniony finał a ja z całą pewnością mogłam stwierdzić że intruz jest już na zewnątrz. 

Wiele pisało, że jest im przykro, że musiały dokonać takiego wyboru. Bo facet wyjechał, bo kredyt, bo depresja, bo spirala się wysunęła, bo wpadka i tyle.

Kilka o genetycznych wadach późno wykrytych.

Jedna krótka historia o tym, że strach nią zawładną, że gdyby partner powiedział, że dadzą radę to by nie usunęła. I razem z przyjaciółką wybierałyby ciuszki, która to miesiąc później dowiedziała się o swojej ciąży.

Każdy ma swoje życie, sumienie, decyzje. Ale czy to tak wiele, zamiast pozbywać się tych tkanek jak zwykłych śmieci, nie można najpierw pomyśleć? Upewnić się, zabezpieczyć? Może to jeszcze nie człowiek, ale istota już tak. Kształtuje się i mógłby być z tej istoty człowiek, więc może zasługuje chociaż na szacunek?

*** *** ***

Edit 03.05.2023

Dramat w Radzyminie. W kanalizacji odnaleziono zwłoki noworodka. Jak? zatkał się kolektor ściekowy!

Okna życia:

  • WARSZAWA
    Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi
    ul. Hoża 53
  • WARSZAWA-PRAGA
    Siostry Matki Bożej Loretańskiej
    ul. ks. Kłopotowskiego 18

Link do strony CARITAS z innymi oknami życia.

Kobiety-matki

Dziś chcę wam przedstawić wypowiedzi trzech kobiet, które zostały niedawno matkami (w sensie urodziły, a dzieci nie mają więcej jak akurat 8mies.). Pewne cechy są wspólne, ale niektóre wprawiły mnie w osłupienie. Spotkałam się z trzema chętnymi do rozmowy kobietami około 30 lat. Nie podaję nazwisk i dokładnego wieku.

Kategorie pytań:

a. przed porodem: sytuacja rodzinna, finansowa, nastawienie

b. poród, połóg

c. po porodzie jw.

***

1. Jadwiga i Mareczek

Z mężem staraliśmy się już rok o dziecko, ale praca-dom-praca-dom, stres, ciągle w niedoczasie. Myślę z perspektywy czasu, że może za bardzo chciałam i życie nauczyło mnie pokory.

Ogólnie rodzina pełna i wspierająca, babcie i dziadkowie nie mogli się doczekać. Co wizyta u lekarza to trzeba było dać znać czy wszystko dobrze, czy wiadomo co się urodzi.

Finansowo też dobrze, własne mieszkanie, oszczędności zawsze jakieś były i nie odmawialiśmy sobie dwa razy w miesiącu jakiejś kolacji czy kina. Mieszkanie to nie jakieś wielkie luksusy, ale te trzy pokoje mamy. Kupiliśmy je wspólnymi siłami, pod miastem, więc nie było aż tak drogo.

Jak mówiłam, staraliśmy się już jakiś czas i frustracja rosła. Zaczęłam się bać, że nie możemy.. że ja nie mogę. Mąż wspierał, robił co mógł, ale płakał ze mną. Aż w końcu udało się! Nie wiem dlaczego akurat wtedy, ale to był dzień łez szczęścia.

Poród najłatwiejszy nie był, trwał i trwał, ale wszystko się udało. Na szczęście dostałam znieczulenie. Co tu dużo mówić, na KTG wyszły skurcze, więc stwierdzili, że już czas.

Pierwsze dwa tygodnie mąż wziął wolne na mnie, opiekę. Krzywili się w pracy, ale co mogli zrobić? Nie wiem co bym bez niego zrobiła. Potrafiłam cieszyć się i płakać jednocześnie. Do tego kiepsko mnie zszyli, musiałam iść na poprawę. To chyba było gorsze od porodu, mentalnie, że moje.. podwozie będzie paskudne i mąż mnie już nie tknie.

Ktoś powie: o takich rzeczach nie myśli się w połogu! A o czym? O kolejnej pieluszce, obrzyganym pajacu, bolących piersiach? Ja nie umiałam od razu przystawiać synka, musieliśmy oboje się tego nauczyć. Ba, przewinięcie chłopca, podtarcie mu dupki, wytarcie siusiaka – tak się wydaje łatwo, a potem trafia cię tym moczem w twarz.

Na szczęście z czasem było coraz lepiej, mama i teściowa bardzo mi pomogły. Były trochę natrętne, ale widziałam ich starania i bardzo je doceniam. Gdybym miała to wszystko robić sama nie wiem czy bym podołała. Szczerze, chyba praca z grupą, szkolenia, to przy tym żadne wyzwanie.

Ciężko mi trochę się odnaleźć między dzieckiem a domem. Ktoś powie, że jestem pewnie leniwa, ale dzieci są różne. Mają humory, zachcianki, jednocześnie są tak delikatne.

Tak na prawdę to mieliśmy dużo szczęścia w życiu i dalej mamy. Dużo dostajemy, więc nawet moja niższa pensja to nie problem, ale nie odmawiam sobie kupna ślicznych ubrań. Wzięłam cały urlop, macierzyński i rodzicielski, więc mogę nacieszyć się maluchem.

2. Patrycja i Michaś

Michał był i nie był planowany. Przyznaję. Myśleliśmy z wtedy-narzeczonym o dziecku, ale za jakiś czas, po ślubie. Wyszło jak wyszło, ślub był szybciej i też się bardzo cieszę.

Nigdy nie pluliśmy kasą, ale robiliśmy swoje i odkładaliśmy co się dało. Mieszkanie niestety wynajęte, ale po to były oszczędności, do tego może te kredyty dla młodych małżeństw by weszły i jakoś by człowiek dał radę. Ktoś się zdziwi, wynajmują i oszczędzają? Ano, można jak się ma plan.

Moja rodzina to generalnie rodzice i brat, bez większych zażyłości. U męża, muszę się przyzwyczaić jeszcze, dużo osób nie ma, ale przyjaźnie.

Szłam na porodówkę jako kłębek nerwów. Matka mówiła, że mnie wypychała całą noc i dzień, ból straszny, że przy bracie tak źle nie było. Trzęsłam się jak osika, nie wiedziałam czy to skurcze czy co, ale uczucie było jakbym chciała się… wypróżnić. Serio.

Mąż był ze mną i to dużo mi dało. Położne mówiły, tłumaczyły, bo nie było lekarza do znieczulenia. Dwie godziny, ale udało się i mam synka. Nie wiedziałam, czy dam radę, miałam serdecznie dość, byłam głodna i zmęczona. Nie spałam prawie w nocy, a że blisko akcja porodowa to i nie mogłam jeść, tak w razie znieczulenia.

Psychicznie to wzloty i upadki. Nie umiałam nic przy nim zrobić, ale uczyłam się i robiłam co mogłam. Masakryczne były nocki, Michał tak się darł z głodu.. ja wiem, w brzuchu było wszystko od razu, a tu każą czekać.

Moja matka jest neutralna, za to teściowa wpatrzona jak w obrazek, że to wykapany tata. Jakoś mnie nie zaskoczyła.

Z czasem to raczej ciężej było mężowi, bo prócz pracy jeszcze zakupy czy pranie, póki nie wróciłam do formy, ale już mogę zmywać, odkurzać, wstawiać i wieszać pranie, nawet ugotuję jak młody da szansę. Matka czasem pomoże, ale i ona i teściowie pracują, więc trzeba radzić sobie samemu.

Problem to mieszkanie, bo to na trzy osoby jest za małe. Pewnie będzie trzeba wziąć kredyt i znaleźć nowy dom. Trochę dostaliśmy ubranek i zabawek, całe szczęście, bo to kosztuje krocie. Wykorzystam macierzyński, pomyślę co dalej, bo łatwo nie będzie.

3. Marta i Laura

Moi rodzice są generalnie ok, matka dość natarczywa, ale chyba się przyzwyczaiłam. U męża spora rodzina i żyją w zgodzie, odwiedzają się chętnie nie tylko w święta.

Planowaliśmy dziecko, nawet dzieci. Szybko się udało i byłam przeszczęśliwa. W końcu mam coś mojego, mam cel życia. Bo mam.. miałam przed ciążą podejrzenie głębokiej depresji. Teraz nie wiem.

Cała ciąża minęła bardzo fajnie, bez mdłości, tylko nogi puchły. Wszyscy się cieszyli, ja też, bardzo. Mąż dbał, pomagał, w nocy zupę gotował. Na dziwne połączenia to nie, ale ochota na pomidorową czy szczawiową ot tak była.

Porodu się bałam, nie wiedziałam czy rozpoznam, że to już. Ale poznałam jak zaczęłam „sikać” wodą. Nagle, już leżę, przysypiam, i zaczyna mi coś popuszczać. Wstaję, a tu się leje płyn. Wołam męża, on patrzy, „ale na pewno już? nie zsikałaś się po prostu?”. Po godzinie byliśmy w szpitalu. Pół godziny musiałam się uspokajać, tak cała się trzęsłam. Reszta to dojazd.

Noc w szpitalu i nic, ale zaczęłam krwawić. Delikatnie, więc myślę sobie, już niedługo. Od jakiejś 6 rano zaczęły mnie plecy boleć. O 9 chyba było badanie, to ok 10 byłam na porodówce. Dostałam oksytocynę i dużo nie zajęło, jak myślałam, że wyjdę z siebie. Ani leżeć, siedzieć, trochę spacerowałam przy łóżku, ale to było okropne. Rozwarcie jakieś było, leżałam już, urodziłam, zszyli mnie, ale wstać to za dużo. Do sali dojechałam na wózku.

Uczyłam się obsługi, ale płakałam jak bóbr. Mała była wiecznie niezadowolona, tak myślałam. Okazało się, że nie lubi jak jest za ciepło (zwykle dzieci były w body i pajacach, moja tylko pajac), do tego nie lubiła samotnie spać (prócz drzemki). A poza tym to dzielna dziewczyna, przy kłuciu pięty nie płakała.

Dwa tygodnie z mężem byliśmy sami w domu. Spokój. Potem zaczęło się piekło, gdzie moja psychika padła.

Wszystko źle, do tego wyszło, że jestem leniwa. Nikt tego nie powiedział wprost, ale aluzje były ordynarne. Popadłam w rozpacz. Do tej pory nie jest zbyt dobrze, bo czasem są dni, kiedy mam dość. Wyszłabym i nie wróciła. Albo zapiła. Albo weszła pod rozpędzoną ciężarówkę.

To dziwne słowa jak na osobę, która na prawdę kocha swoje dziecko, ale równie mocno mi przykro, że zatracilam sienie. Nie jestem już człowiekiem, jestem matką. Nie robię nic dla siebie. Nawet nue czytam książek, bo nie mam kiedy. Jak mała śpi to sprzątam.

Mąż pomaga, robi zakupy, gotuje. Zajmuje się córką, wtedy mogę coś zrobić, ale zwykle to zamiatanie, umycie się.

Chcemy postawić dom, mamy działkę, nie jest może bajkowo, ale nie jest źle. Ja mam nadzieję, że będzie ze mną lepiej, żeby ta kruszyna była szczęśliwa.

***

Jak widać podobnie, a jednak różnie. Macierzyństwo to nie usłana różami ścieżka, no, chociaż róża ma kolce, to może jednak?

To praca całą dobę. Nie każdy znosi to tak samo z uśmiechem na ustach. Wsparcie młodej mamy jest niezwykle ważne, bo jak ma uwierzyć w siebie, gdy inni tego nie robią?

Oczywiście to jest pewien fragment całego obrazu, nie ma tu perspektywy ojca, ale myślę, że znajdzie się na to czas.

Dla kontrastu wypowiedź kobiety-nie-matki:

Nie czuję się na siłach, by brać odpowiedzialność za małego człowieczka. To nie nakręcana zabaweczka, znudzi się to odstawię. Nakarm, przewiń, przytul, pobaw się, upilnuj, sterta prania. Do tego strach, mam wrażenie, ciągły strach. Najpierw rosnący brzuch i rozstępy, bolące plecy i nogi, poród może trwać chwilę albo wieki, zrośnie się dobrze albo nie, a każdy ma swoje potrzeby, jak nie przez pierwsze pół roku to później. Każda kobieta chce się podobać, sobie albo komuś. Dobrze, jak ma kochającego męża, to na pewno inaczej niż jak się wpadnie. Z drugiej strony słyszałam jak dobry mąż wolał się wyprowadzić niż kolejną noc słuchać wrzasku dziecka. Więc strach nie tylko o to, co tu i teraz, ale i potem. Nie mówiąc już o kwestii finansowej, bo te 500+ to fajnie, ale co dalej? Na pieluchy na pewno starcza, ale dziecko rośnie, idzie do szkoły itd. Już nie wspominając o innym wsparciu tego patopaństwa – chore dziecko (mówię o poważnych wadach) ma się urodzić, bo tak. Nie ważne czy będzie niepełnosprawne, czy umrze niedługo po porodzie, ba, może jeszcze w brzuchu! Nie ważne, że to wydłuża traumę tej kobiety – bo jej nie widać. Kiedy pojawia się ciąża, dziecko, kobieta przestaje być człowiekiem. Mało kogo obchodzi jak ona się czuje, na co ma ochotę. A poza tym wszystkim nie podoba mi się nastawienie „kobieta=matka”. Nie mam i nie wiem czy będę miała dziecko, ale rodzinie nie dam wejść sobie na głowę. Ludzie mają dzieci, którzy absolutnie nie powinni! Przemoc idzie dalej, niekochane dziecko nie umie kochać albo nie do końca tak jak powinno. Nie okaże stosownie uczuć. Albo w drugą stronę, będzie nadmiernie je ukazywać. W tym kraju nie jest dobrze, bo patologia korzysta z wszystkich możliwych świadczeń, a jak ktoś przekracza te minimalne chyba 1900/os to nic się nie należy. Sam czynsz często już wynosi koło tysiaca, a gdzie jedzenie, ubranie, dojazdy, leki? Można chodzić kilka lat w tym samym, jak się nie zniszczy, ale teraz dobry materiał to nie takie oczywiste, niby dobre (drogie) marki mają gorsze rzeczy niż w lumpeksie. Ja dostaję jakieś 3300-3500 na rękę, kolo 4tys mój facet. My akurat wynajmujemy, więc znaczna kwota idzie w eter, ale kredyt do końca życia trochę straszy. Nowe budownictwo jest do kitu, ściany z tektury. Wolałabym swój dom postawić, ale koszt ziemi to też masakra. Chociaż zależy gdzie, bo takie wiejskie mieściny i gospodarstwa są w cenie 40m mieszkania w mieście, ale to zwyczajnie zwykle do generalnego remontu i daleko wszędzie. Coś za coś.

Seria: Kobieta o kobietach cz.3

Kobieta utalentowana, według niektórych genialna, ale i przeklęta. Virginia Woolf, o niej dziś mowa.

Autorka m.in. Pani Dalloway, Noc i dzień, Do latarni morskiej i Własny pokój, do tego feministka. Absolutnie powód do dumy, choć zapewne części męskiej społeczności to nie było w smak. Początki XX w. to jeszcze okres aktywności angielskich i amerykańskich sufrażystek, pierwsza „dawna” fala.

Życie nie było usłane różami. Rodzina patchworkowa, dzieci z trzech małżeństw. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie nagła śmierć matki, dwa lata później przyrodniej siostry. To nadszarpnęło jej zdrowie psychiczne, przeszła załamanie nerwowe. Śmierć ojca pogorszyła ten stan (a miała wtedy już zdaje się 22 lata), trafiła do zakładu psychiatrycznego. Do tego worka można dołożyć fakt, że ona i siostra (Vanessa) były molestowane przez braci.

Poślubiła Leonarda Woolfa, niektórzy jednak uważają, że nie było nawet skonsumowane, bo była lesbijką. Nawet jeśli, to list pozostawiony mężowi był wzruszający.

Po kolejnym silnym ataku nerwowym stwierdziła, że nie wyzdrowieje i rzuciła się do rzeki. Jak wspomniałam, zostawiła list dla męża oraz drugi, dla siostry Vanessy.

***

Jej apelem było, żeby kobieta się kształciła i zarabiała, żeby była niezależna i miała własny kąt.

***

Czytaj też pozostałe części serii „Kobieta o kobietach”:

  1. Kobieta o kobietach – część 1
  2. Kobieta o kobietach – część 2
  3. Kobieta o kobietach – część 3
  4. Kobieta o kobietach – część 4
  5. Kobieta o kobietach – część 5
  6. Kobieta o kobietach – część 6