Klimat – zbliża się mityczna zagłada ludzkości?

Tyle planów i szkiców, a nic nie opublikowane! Ja nie wiem gdzie ten czas umyka. Aż wstyd mi za takie zaniedbanie.

W ramach odgrzebywania nie najnowszych wieści, aczkolwiek pozostających (niestety) aktualnymi dziś „depresja klimatyczna” (Vogue)

Strach związany ze zmianami klimatycznymi pojawia się w ludziach różnie, wcześniej lub później, gdy zapoznają się nieco z tematem i zechcą uwierzyć, że coś jest nie tak. Wielu, właściwie coraz więcej ludzi wierzy, że zmiana jest możliwa i podejmuje działania na rzecz planety i przyszłości, przyszłości kolejnych pokoleń. 

Dużo jest ruchów klimatycznych, nawet nie wiedziałam o takiej skali. Ruch Solidarności Klimatycznej, Wschód, RSK, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, Just Stop Oil, Letzte Generation…

Tyle, że kij ma dwa końce. Coś, co jest oczywiście słuszne, jest bardzo wymagające. Wyczerpuje fizycznie i psychicznie. Aktywiści po jakimś czasie tracą siły, motywacje – popadają w depresje z racji swoich ograniczeń jako ludzie.

Skrajności, jakie następują na świecie – od suszy do powodzi, też w obszarach, gdzie to zjawiska nietypowe lub w ogóle nieznane, mogą doprowadzić do łez nie tylko poszkodowanych. Nie chodzi często właściwie o klimat sensu stricte, a o konsekwencje. Migracja, walka o żywność i wodę pitną. Jeśli gdzieś na świecie zrobi się zbyt gorąco do życia – ludzie uciekną. Jeśli jakieś tereny zostaną zalane przez podnoszący się poziom wód – ludzie uciekną.

nauka w Polsce

Strajk zawieszony?

Wiecie już zapewne, że strajk zawieszony. Tylko mnie nurtuje pytanie, czy słowo „zawieszony” na pewno jest stosowne. No bo postrajkowali 3 tygodnie (co prawda uczniowie to stracili z normalnych zajęć 5-8 dni, bo egzaminy, wycieczki, apele albo inne cuda), ale nauczyciel stracił tyle z pensji. I co z tego?

Wywalczyli coś? Tak trochę słabo.

Heroes come back in September?
I very much doubt it.

Jak oni spojrzą uczniom i rodzicom w twarz? Albo odwrotnie. Bo kto tu się powinien wstydzić?

Za ten cały hejt, wylewanie pomyj na zawód nauczyciela, za wyzwiska, za wszelkie obelgi, za wyśmiewanie, za robienie z wykształconej klasy bandę nierobów i idiotów – kto?

Nauczyciel, że chce podwyżki? Jasne, że każdy chce. Tylko jak się pracę docenia, to się ją też docenia pieniężnie.

Bardzo bym chciała zobaczyć, co się zadzieje we wrześniu. Jeśli tylko nauczyciele wezmą się w garść, zbuntują się i zastrajkują, to nikt nie powie, że dzieci stały się zakładnikami.

Bardzo chcę wierzyć w to, że to nie koniec. Że to zawiecha. Ale tyle podziałów w jednej grupie zawodowej to okropność i to może zaważyć na przyszłości nauczycieli. Bo czy strajkuje czy nie, jeśli dadzą podwyżki, każdy je dostanie.

Albo wprowadzą na szybko jakąś kolejną ustawę/uchwałę/rozporządzenie/wszystko/inne i od ocen będzie zależała wypłata. Myślicie, że nie będzie przekrętów? Naciągania? Bo nauczyciel to debil, pracujący tylko dla idei? Tylko że jak uczeń dostanie jedynkę, to wina nauczyciela, że nie umie nauczyć. To co ma powiedzieć ten, co dostał czwórkę albo piątkę?

No pewnie tajne komplety.

Strajk niech trwa!

Jak wiemy, Solidarność podpisała porozumienie z rządem jako jedyna. Pojawia się jednak takie małe ale… gdyż z NSZZ ”Solidarność” przez ten krok zaczęli występować nauczyciele.

Tutaj jeden z artykułów na ten temat.

Niestety moi drodzy, mimo cudownej propagandy życie nauczyciela nie jest usłane różami. Użeranie się z dzieciarnią i to nie swoją, a gdzie czas na własną rodzinę?

Myślicie, że nauczyciele nie przejmują się problemami swoich podopiecznych? Ten ma patologię w domu, a ten już kuratora. Ta ma orzeczenie, a inna ma jakieś dysfunkcje. Dla was może to abstrakcja, ale widziałam i słyszałam o takich sytuacjach.

Te parę godzin przy tablicy to pikuś. Fakt, może po 20 latach pracy ma się swój system i powtarza się go co roku, ale z drugiej strony co roku są nowi uczniowie. Inni ludzie, inne podejście, inne charaktery. Nie lubicie generalizować, a robicie to z dziećmi.

A egzaminy? Cóż.. to jest kwestią sporną. Teraz, gdy dwa roczniki mają się zejść jakże ważne byłyby te egzaminy. O maturach nawet nie trzeba wspominać, zawsze matura była ważną. Ale jeżdżenie po moralności nauczycieli to przesada, bo kto jak kto, ale chyba akurat oni wiedzą najlepiej jak wygląda sytuacja i co ich do takiego kroku skłoniło.

Powodzenia życzę przy zwoływaniu zespołów nadzorujących. Co prawda dużo wymogów zostało zniesionych, więc każdy posiadający uprawnienia pedagogiczne może w tym składzie się znaleźć.

Zastanawia mnie natomiast wypowiedź p. mecenasa Kamionkowskiego:

– Nie ma przesłanki do tego, aby przesunąć czy unieważnić egzamin w całej Polsce, jeżeli w części placówek, nawet w znacznej części, taki egzamin się nie odbędzie – podkreślił mecenas Kamionkowski.


[…] jest teoretyczna możliwość zorganizowania egzaminu w jednej szkole zbiorczo w przypadku, gdy sąsiednia szkoła nie może tego zorganizować.


Decyzji o zdawaniu w innej szkole nie mogą jednak podejmować sami uczniowie. – To nie jest decyzja ucznia. Taka organizacja może być dokonywana poprzez szkoły i porozumienie dyrektorów.

Idąc dalej, jeżeli część uczniów nie będzie miała możliwości podejścia do egzaminu w pierwszym terminie, pozostanie im termin czerwcowy. Tylko że to termin dodatkowy, więc nie będzie możliwości poprawy. Chyba, że i na tę okoliczność wyczarują coś nowego.

***

Wywaliło aferę z Marcinem Korczycem (patrz: więcej) właśnie głównie co do egzaminów. Czy jest to osoba niczym chorągiewka czy przyświeca mu wyższy cel?

Dajcie znać 🙂

***

Strajk za strajkiem, taksówkarze też robią swoje, chociaż do nich można mieć obiekcje. Utrudnili życie – ok, nie tylko oni, bo rolnicy też swoje, ale to pasażer wybiera sobie przewoźnika. Czyli chodzi tylko o kasę, a nie o honor i dobrobyt tegoż pasażera. Właściwie co by nie zrobić, to taksówkarze uznają to za krok przeciw nim, ale po co się właściwie produkować..