























… to powstaną miejsca do podziwu, strachu lub nauki. Może wszystko na raz?
„Lost places” to takie określenie na topie. Ruiny, wyludnione miasta, puste bazy i wiele innych. Bardzo chętnie poczytam o miejscach, które i Wy znacie, może są takie porzucone echa przeszłości gdzieś koło Was?

2. Pałac Sans-Souci – niech nie zwiedzie Was nazwa. Pałac Sanssouci jest i owszem znany, ale mówimy o bliźniaku (z nazwy) na Haiti. Król Henryk I był tak zafascynowany monarchią Hohenzollernów, że nakazał budowę barokowego gmachu z fontannami i systemem rur. Niestety zniszczyło go trzęsienie ziemi w 1842r. Ale 140 lat później został wpisany na listę UNESCO i to jeszcze przed tym drugim pałacem 😉

3. Eastern State Penitentiary – dość popularne więzienie Ala Capone, które słynęło również ze specyficznych metod, choćby izolacja. Bez światła i toalety. O torturach nie trzeba wspominać. Obecnie popada w ruinę, choć turystów nie brakuje. Ba, nawet twierdzą, że słyszą głosy z cel tych biedaków.

4. Wyspa królików, Japonia – nieopodal Hiroshimy na tejże wyspie mieszkają sobie króliczki. Setki królików. Jak i dlaczego? Otóż prawdopodobnie tam znajdowała się od 1929r. fabryka broni chemicznej produkująca gaz musztardowy – użytego przeciw Chinom. Ażeby tajemnicę zachować, wymazano Okunoshimę z map, po II WŚ alianci pozbyli się gazu, a jako „króliki doświadczalne” wypuszczono dosłowne króliki jako testery skażenia. Nie mając naturalnych wrogów mnożą się tam jak króliki 😀

5. Pyramiden, Norwegia – co ma wspólnego zimna wojna, miasto duchów i osada górnicza? Lenina 😀 Pyramiden na Spitsbergenie to niegdysiejsze miasteczko sowieckie, gdzie przygnały ich złoża węgla kamiennego. Były tam oczywiście domy, szkoła, restauracja, stacja benzynowa, basen… ale kopalnia przestała przynosić zyski z racji spadku cen węgla. Do tego w 1996r. miał miejsce tragiczny wypadek – samolot uderzył w górę zabijając 141 ofiar-górników. W 1998r. osada została zamknięta.

6. New World Mall, Tajlandia – okazałe centrum handlowe stało się okazałym akwarium. Po 15 latach od wybudowania okazało się, że naruszono przepisy budowlane i kompleks zamknięto. Może to nie byłby problem, gdyby nie lejąca się do środka woda. Powstał niejaki staw i idealne miejsce dla moskitów, ale mieszkańcom Bangkoku nie było po drodze w takim towarzystwie i zarybili dawne centrum – tilapiami, okoniami, karpiami i sumami.

7. Zakład w Owińskach, Polska – mury i kraty to tym razem nie cechy więzienia, a szpitala psychiatrycznego. Chociaż może mają coś wspólnego… Powstał w 1838r. i był to jeden z najlepiej wyposażonych i prowadzonych szpitali w ówczesnych Niemczech. Po wybuchu II WŚ hitlerowcy wymordowali tam ponad tysiąc pacjentów w ramach akcji T4, a w latach 1943-45 na terenie zakładu znajdował się Arbeitslager Treskau.

Na Facebooku można znaleźć mnóstwo głupot, od malutkich ploteczek po wielkie domniemywane skandale.
Ja obserwuję takiego pana, Pawła Lęckiego, może ktoś kojarzy. Gość ma wiedzę i potrafi pisać. Posty są długie, owszem, wymagają też myślenia. Podejrzewam, że to niektórym sprawia trudności znacznie większe niż można przypuszczać.
Udostępnił on post pani Jolanty Gajęckiej, która mam wrażenie, pisze w podobnym tonie jak p. Paweł (a może to on pisze podobnie do niej?).
Teksty są niekiedy bezczelnie wprost, niekiedy z nutą ironii, ale bywają i takie całkiem zawoalowane w smutny żart.
Pozwolę sobie wrzucić tu fragment na zachętę.
Szanowny Panie Przemku,
No w zasadzie mam problem z tym „Ministrze”, bo z języka łacińskiego to: sługa, pomocnik… Wiem, wiem! Sługą Pan nie jest! Pan wstał z kolan i teraz należy Pan do kasty „panów”… „Pomocnikiem”? Też Pan nie jest, bo wszystko, co Pan robi, to sabotaż…
[…]
Jak wydać świadectwo ukończenia szkoły podstawowej Dziecku, które bez znajomości języka polskiego, było w polskiej szkole cztery, trzy, dwa miesiące? Jakie oceny ustalić? A co z przyrodą, techniką, plastyką, muzyką, których zajęcia skończyly się w czwartej, szóstej, siódmej klasie? Co wpisać na świadectwie? Wg uważania? Wylosować?
Myślę, że taki fragmencik starczy. Sama nie jestem w stanie się nie wkurwiać na takie pomysły. Jasne, jakoś trzeba spojrzeć w przyszłość, ale gdzie tu sens? Gdzie jest sens dla ukraińskich dzieciaków?
A to fragment z posta p.Pawła, który jakoś bardzo lubię:
Gdy już się wydawało, że Romana Giertycha nikt nie przebije, Roman Giertych raptem okazał się jednym z tych lepszych, gdyż jako minister walczył tylko z Gombrowiczem, a później został gwiazdą opozycji. Joanna Kluzik-Rostkowska sprawdzała, czy nauczyciele aby na pewno pracują w wigilię. Gdy przyszła Anna Zalewska i rozwaliła to, co jeszcze jakoś się trzymało w polskiej edukacji, łącznie z gimnazjami, to już gorzej być nie mogło, ale na scenę wkroczył Dariusz, Ściany Nie Zarażają, Piontkowski, który po pierwszych perturbacjach, okazał się w rezultacie zbawieniem dla polskiej edukacji, gdyż na niczym się nie znał, nic nie wiedział, trochę lubił Żołnierzy Wyklętych, więc nie podejmował żadnych decyzji. To były dobre czasy, gdy patrzymy na nie z obecnej perspektywy.

Nie moja wojna, a męczy. Po ludzku, psychicznie. Co dzień w wiadomościach „x dzień walk w Ukrainie”.
Kolejni politycy i nie tylko tak ładnie się wypowiadają o pomocy, współpracy, zaangażowaniu itd. Super, to budujące, ale czy przewidują granice tej pomocy?
Wiem, nie tak dawno pisałam „chwała Ukrainie i pomocnym Polakom”, że historia była i po co do niej wracać. Zawsze jest jednak jakieś „ale”.
Uchodźcy nie mają zbyt wiele, może tobołek z rzeczami, które zdążyli złapać albo i nawet tego nie. I otwiera się lista: darmowe przejazdy pociągami czy komunikacją miejską (na pewno w kilku większych miastach, zrozumiałe, ale od razu bezterminowo?), sporo Polaków chętnie podzieliło się domem (dobrze, jeśli ustalili na jaki czas, bo przecież potem dziecka nie wyrzuci na ulicę?, a specustawa przewiduje wsparcie na 2 miesiące), szkoły przyjmują dzieciaki (no bo co mają właściwie zrobić?), PESELe – oto clou programu. Mogą brać świadczenia typu 500+, mogą iść do pracy.
Nasz kraj jest tak bogaty, że mamy co dawać obcym? Że nasze dzieciaki nie mają gwarancji trafić do przedszkola, bo trzeba stertę zaświadczeń, że najlepiej samotny rodzic, bez wsparcia i musi do pracy? Jasne, zawsze jest prywatne, ale nie każdego stać finansowo i zdrowotnie (np.pracować na 2 etaty).
Ale miało być nie o tym. Pada tyle słów o przyjaźni polsko-ukraińskiej, ale o OUN czy UPA się zapomniało. Część społeczeństwa ukraińskiego poparła niemieckiego okupanta podczas IIWŚ? A nie ważne. Rzeź na Wołyniu, niejako rewanż AK w Chlebowicach chociażby. Przejęcie mienia z terenów ówczesnego jeszcze USRR. Wy-/Przesiedlenia też żadne zaskoczenie.
Sytuacja mniej więcej uspokoiła się po rozpadzie ZSRR, jak powstała niepodległa Ukraina. Czyli dotąd mamy jakieś 30 lat przyjaźni i współpracy. To niewiele więcej jak ja mam obecnie. Jadąc do i z pracy teraz słyszę głównie Ukraińców. Do człowieka jako takiego nic nie mam, ale łapię się na tym, że mam obawy co będzie.
Pójdą do pracy, znaczy dla naszych mniejsza szansa. Pracodawcy chętnie to wykorzystają na mniejsze płace, a ty Polaku zapomnij o podwyżce. To czarny scenariusz, ale możliwy – jesteśmy w Polsce.
Faza entuzjazmu i miłości się skończy, zacznie się etap kryzysu. Uchodźcy ze wschodniej Ukrainy mogą nie mieć do czego wracać, więc po co im wracać, skoro tu będą mieli miejsce?
Uchodźcy to grupa zróżnicowana. Bogaci i biedni, członkowie rodzin albo randomowi uciekinierzy, bardzo młodzi i ci najstarsi.
Może zamiast kasy, to bony? A potem myśleć o rozwijaniu pomysłu? Dopiero płacz był na podatki, a zaraz będzie krzyk zazdrości, bo oni dostają, a dla naszych nie ma i argumenty historyczne wrócą razem z żalem.
Ilość smutnych wiadomości jest przytłaczająca. Ukraina, Rosja, uchodźcy, inflacja, codzienne tragedie…
Dlatego dziś na rozluźnienie, jest ładnie, ciepło (dla niektórych chłodno/gorąco). Trzeba się tym cieszyć – że dla nas niebo jest niebieskie, że mamy bezpieczny kąt, ptak rano śpiewa, komunikacja działa.
Przy pisaniu tego posta w radiu akurat leciała jakże urokliwa piosenka:
A ja będę twym aniołem
Twą radością, smutkiem, żalem
Będę gwiazdą na twym niebie
Będę zawsze obok Ciebie

Sięgnij w przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość.
Analogowy człowiek w cyfrowym Świecie...
Blog schizofrenika na temat magiji słów
kultura, literatura, film, sztuka, malarstwo, podróże, natura, psychologia, filozofia
Blog dla nauczycieli języka angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego i francuskiego
Wychowanie w różnych ujęciach.
Edukacja prawna
Książki, komiksy, filmy i seriale
Co mi w duszy gra ❤️
historia z życia pewnej cudownej Jagódki
Jestem terapeutką w trakcie certyfikacji psychoterapeutycznej. Integruję podejścia: TSR, poznawcze, humanistyczne, doświadczeniowe. Interesuje się pracą ze snami i wyobraźnią, kreatywnością, antropologią, neuronauką. Zapraszam na sesje indywidualne i warsztaty.
O polityce i historii trochę inaczej
It’s about me, my life and my thoughts
Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze... Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy... Nauczyć się dawać, nie dając... Nauczyć się brać, nie biorąc... Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ....miłości nie kochając... Nauka jest sztuką!!!!
Tarot z przymrużeniem oka – duchowe życie matki Polki, co kartami wróży i wino popija...
Haft krzyżykowy, robótki na drutach
Felietony na każdą porę.
🔬 Laboratorium kreatywnego myślenia. Tu słowo nie pełni roli ozdobnika - ono bada, prowokuje, kreuje i skłania do refleksji. To blog, który nie boi się myśleć inaczej. Literacki performance kobiety po przejściach - czyli przestrzeń dla idei, które nie mieszczą się w schematach. "Myśli (nie) banalne Joanny to publicystyka z pazurem. Tu absurd nie śmieszy - on brutalnie obnaża rzeczywistość.
Just another WordPress.com site
Jak jeszcze możemy się uczyć?
May the hills of Ireland carress you...and her rivers and lakes bless you...
Twoja dzienna porcja geek lifestyle
A happy place to cheerup your soul and embrace your life.