Dorosłość: koniec bańki mydlanej
Dorosłość zaczyna się nie wtedy, gdy kończysz szkołę. Zaczyna się wtedy, gdy znikają poklepywania po głowie.
Nagle pojawiają się rachunki, wyścig szczurów i presja, żeby „dawać radę”. Bańka mydlana pęka, a świat przestaje być opiekuńczy.
Dorosłość nie jest zła. Jest po prostu szczera. I bardzo rzadko głaszcze.
Może właśnie dlatego tak często tęsknimy za dzieciństwem. Nie za beztroską, ale za momentem, w którym ktoś jeszcze wierzył, że wszystko będzie dobrze.
Dlaczego tak o tym piszę? Bo widziałam ludzi, którzy głaskani nie tylko przez mamusie, ale i nauczycieli, pedagogów wchodzili w życie z przekonaniem, że będzie lajtowo. Kilka przypadków skończyło z depresja w 4 ścianach.