Czego szkoła nie uczy, a powinna
Szkoła uczyła i uczy wielu rzeczy, tylko że… czasem kompletnie nieprzydatnych. Czasem tak oderwanych od rzeczywistości, że aż absurdalnych.
Zamiast przygotowywać do życia, często skupia się na „zaliczaniu materiału”. Jakby świat po wyjściu z klasy przestawał istnieć.
Brakowało rozmów o emocjach, pieniądzach, relacjach i porażkach. O tym, że nie każdy będzie wygrywał. I że to jest w porządku. Teraz podobno jest lepiej, że wymagają psychologów w szkołach, że te lekcje z PP pomagają, że godziny wychowawcze i warsztaty coś wnoszą. Mam pewne obawy i wątpliwości…
Rzeczywistość dopada nas i tak. Szkoda tylko, że tak brutalnie i bez instrukcji obsługi.