#28 post – energetyczny wampir

Rzeczy, które zabierają nam energię, a nawet ich nie zauważamy

Nie tylko praca nas męczy. Męczą nas relacje bez granic, tłumione emocje, ciągłe dopasowywanie się.

Najbardziej wyczerpujące są rzeczy niewidzialne. Te, których nikt nie widzi i za które nikt nie dziękuje.

Energia nie znika bez powodu. Zawsze gdzieś się rozprasza.

I warto w końcu zapytać: na co ją oddaję?

***

Wampir a wampiryzm – mój post z 2023 r.

***

Powiem tak bardzo od siebie, że ja miałam kogoś bardzo blisko mnie, gdzie męczyłam się strasznie, byłam po prostu zmęczona tak psychicznie, ze dno dna. Zaraz przejdę do konkretów, cierpliwości.

Nie chciałam z nią rozmawiać, nie chciałam wracać do domu. Wieczne poczucie bycia niedoskonała, wspomnienia typu „karanie milczeniem”. Byłam ptakiem w klatce, nawet nie złotej.

Moja autorytarna matka nie rozumie nadal, ze ktoś ma inna wizje, inne zdanie. Ona ma zawsze plan i tak ma być, inaczej są fochy, jakieś manipulacje, szantaże.

Nie dajcie się.

Wampir a wampiryzm 🤔

Takich postaci przedstawiać nie trzeba. Dracula, Lestat, Miriam czy nawet Damon, Stefan i Edward to w skrócie wampiry. W ludowych wierzeniach istota tego typu nie jest byle jaka, ba, ewoluowała. Nie dość, że blada jak trup, boi się słońca i ma kły, to jeszcze zamienia się w nietoperza, odstraszyć można czosnkiem, a zabić osinowym kołkiem. Można pokusić się jeszcze o podział na różne etapy rozwoju wampira czy też może gatunków (zbydlęcony-inteligentny/niższy-wyższy/bezrozumny-rozumny).

Powstała oczywiście dużo później niż legendy hipoteza, iż wampir to po prostu chory człowiek. Chory na porfirię. Ten stan chorobowy wynika z problemu z metabolizmem porfiryn. A co to jest z kolei? W uproszczeniu związki organiczne występujące m.in. w chlorofilu czy składniku hemoglobiny. Zazwyczaj nadmiar wydalany jest z kałem i moczem, ale..

Zawsze jakieś ale. Porfiria może być wrodzona i nabyta. Wrodzona, wiadomo, po rodzicach, ale skąd nabyta? Po lekach typu sulfonamidy, barbiturany, niektóre antydepresanty i związki przeciwpsychotyczne. Wyleczyć się niestety tego nie da, chociaż witaminy (np. acetylocysteina) mogą załagodzić światłowstręt.

No dobrze, część za nami. A co z wampiryzmem? Oczywiście potocznie porfirię nazywa się w ten sposób, ale jest druga strona medalu. Wampiryzm psychiczny.

Taki wampir emocjonalny, bo w tej kategorii teraz mówimy, po prostu manipuluje. Manipuluje emocjami innych, wykorzystuje, udaje ofiarę. Zazwyczaj taka osoba chce się dowartościować, oczekuje wsparcia nie dając nic w zamian. Dlaczego to nazwano wampiryzmem? Bo ludzie z nimi obcujący czują się psychicznie zmęczeni, szybko tracą energię i dobry nastrój, a często kończą z nieuzasadnionym poczuciem winy.

Pewnie niektórzy oczekiwali innego wampiryzmu – subkultury. Jest również i taka, ma również wiele odłamów. Generalnie mówi się o indywidualistach otaczających się wampirzymi gadżetami (trumienki jako torebki, trupie breloczki, tatuaże jak ślad po ukąszeniu… ), niektórzy to dusze towarzystwa, inni wyobcowani. Tylko to nie wszystko, bo Sanguinarianie to kompletnie inna bajka.

Sanguivorus z łaciny to krwiożerczy. I to wcale nie jest przenośnia w tym przypadku. Piją krew, choć w ilości symbolicznej i to przy ichniejszym rytuale. No, może i z tą ilością też być różnie…

Generalnie ci, którzy już wierzą w istoty typu wampir, wierzą w możliwość takowym się stania przez magię sympatyczną (ugryzienie w tym wypadku), gdzie krew jest łącznikiem. Wierzą, że otrzymują prócz energii dawkę emocji dawcy. Przy okazji pierwotnym wampirem miałby być Kain. Ku memu zaskoczeniu jest wiele stron poświęconych temu tematowi. Ba, są komentarze ludzi twierdzących, że są wampirami lub chcą być dawcami.

horresco referens

paranormalium

Na pierwszej stronie, horresco, opisywane są głody wampirów (prawdziwych i PSI), jak pobierać krew, informacje o „prawdziwych wampirach”, a nawet jak zdiagnozować wampiryzm.

Ciekawa to rzecz, że w sumie to dla nich oczywiste. Nie są zwykłymi ludźmi, a lepszymi bytami. Potrzebują cudzej energii życiowej, potrzebują krwi. Hmm…

A tu zderzamy się z wampiryzmem klinicznym. Syndrom Renfielda czyli potrzeba picia krwi. Często zaczyna się od autowampiryzmu, by ewoluować na zwierzęta i ludzi. Pragnienie krwi potrafi być tak silne, że prowadzi do przestępstw. Znamienne, że ten syndrom może współwystępować z sadyzmem. W to spektrum wchodzi nawet nekrofilia czy kanibalizm.

Sama nazwa, o ironio, odnosi się do postaci z Draculi Stockera, która jest pacjentem szpitala dla obłąkanych.

Idea czy wampirza legenda jest ciekawa. Wampir to marzenie o nieśmiertelności, wieczności możliwej do osiągnięcia. Jednocześnie przypomina to śmiertelnym, że wobec śmierci wszyscy są równi