Rzeczywistość jest szara czy raczej brązowa?

Kto właściwie podejmuje decyzje za obywateli?

Czasami mam wrażenie, że współczesna polityka coraz bardziej przypomina wielką maszynę, w której każdy ma za coś odpowiadać, ale kiedy przychodzi do odpowiedzialności, nagle okazuje się, że właściwie nie wiadomo, kto podjął decyzję.

Weźmy prezydenta.

Po co prezydentowi setki doradców i ekspertów?

Oczywiście – człowiek pełniący tak ważny urząd nie może znać się na wszystkim. Doradcy są potrzebni. Eksperci są potrzebni. Trudno oczekiwać, żeby jedna osoba była jednocześnie specjalistą od gospodarki, energetyki, prawa, wojska, medycyny, edukacji i polityki zagranicznej.

Ale gdzie kończy się korzystanie z wiedzy ekspertów, a zaczyna przerzucanie odpowiedzialności na cały sztab ludzi?

W 2026 roku Kancelaria Prezydenta mówiła o 15 radach eksperckich i około pół tysiącu osób doradzających prezydentowi.

I wtedy pojawia się pytanie: jeżeli decyzję podejmuje prezydent, to dlaczego potrzebuje do jej podjęcia całej armii ludzi? A jeżeli decyzję faktycznie wypracowuje jego zaplecze, to kto ponosi odpowiedzialność za jej skutki?

A co z Sejmem?

Mamy 460 posłów.

Każdy z nich ma mandat od obywateli. Każdy może głosować za ustawą, przeciwko niej albo się wstrzymać. Ich głos może mieć realny wpływ na życie milionów ludzi.

A jednak zwykły obywatel, podejmując błędną decyzję, może ponieść jej konsekwencje.

Polityk podejmujący decyzję polityczną – już niekoniecznie.

To nie znaczy oczywiście, że poseł powinien odpowiadać karnie za każdy zły przepis, który poparł. Parlamentarzysta musi mieć możliwość swobodnego głosowania i wyrażania opinii. Polskie prawo zapewnia mu w tym zakresie immunitet materialny.

Ale czy nie powinniśmy przynajmniej częściej rozmawiać o odpowiedzialności politycznej?

Nie tylko o tym, kto wygra kolejne wybory.

Nie tylko o tym, kto kogo zaatakuje w telewizji.

Ale o tym: co się stało z decyzjami, które podejmowaliście pięć czy dziesięć lat temu? Jakie przyniosły skutki? Kto za nie odpowiada?

Bo odpowiedzialność polityczna nie powinna zaczynać się i kończyć przy urnie wyborczej.

I dochodzimy do energii.

Polska ma swoją historię, swoje zasoby i swoją energetykę. Przez dziesięciolecia węgiel był jednym z fundamentów naszego systemu energetycznego.

Jednocześnie mamy problem ze smogiem i emisjami. To nie jest wymysł – spalanie paliw stałych rzeczywiście wpływa na jakość powietrza. Według Komisji Europejskiej około 15% polskich gospodarstw domowych nadal ogrzewa domy węglem, a Polska pozostaje jednym z krajów UE o wysokim poziomie zanieczyszczenia powietrza.

Tylko że między stwierdzeniem „mamy problem z jakością powietrza” a „zabrońmy ludziom korzystać z określonych źródeł ogrzewania” jest ogromna przestrzeń na dyskusję.

Bo co ma zrobić człowiek, którego nie stać na pompę ciepła?

Co ma zrobić właściciel starego domu, którego nie stać na termomodernizację?

Co ma zrobić rodzina, która przez lata odkładała pieniądze na kominek, a nagle dowiaduje się, że w jej województwie obowiązują ograniczenia dotyczące jego używania?

Uchwały antysmogowe rzeczywiście pozwalają sejmikom województw wprowadzać ograniczenia lub zakazy dotyczące instalacji spalających paliwa oraz określać, jakie paliwa mogą być używane.

I tutaj mam największy problem.

Nie z samą ideą czystszego powietrza. Z pomysłem, że obywatel ma ponosić koszt transformacji, na którą często zwyczajnie go nie stać.

Łatwo powiedzieć:

„Wymień piec.”

„Zainstaluj pompę ciepła.”

„Ociepl dom.”

„Nie pal drewnem.”

Tylko że za każdym takim „zrób” stoi rachunek.

Kilka, kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt tysięcy złotych.

I nagle okazuje się, że walka o środowisko może być bardzo łatwa dla kogoś, kto ma pieniądze. Dla osoby żyjącej od wypłaty do wypłaty wygląda już zupełnie inaczej.

Czy naprawdę chodzi tylko o środowisko?

Unia Europejska rzeczywiście prowadzi politykę ograniczania emisji i odchodzenia od paliw kopalnych. Przykładowo unijne przepisy dotyczące charakterystyki energetycznej budynków zakładają stopniowe przechodzenie w kierunku budynków bezemisyjnych.

Możemy się z tym zgadzać albo nie.

Możemy uważać, że tempo zmian jest odpowiednie albo zbyt szybkie.

Możemy uważać, że cele klimatyczne są konieczne albo że część rozwiązań jest źle zaprojektowana.

Ale jedno pytanie powinno pozostać:

kto płaci za te decyzje?

Bo ostatecznie nie płaci „Unia”.

Nie płaci „Sejm”.

Nie płaci „prezydent”.

Nie płaci „ekspert”.

Płaci konkretny człowiek.

Rodzina.

Przedsiębiorca.

Emeryt.

Osoba, która musi wymienić piec, samochód albo ocieplić dom, mimo że jej budżet tego nie przewidywał.

I może właśnie o tym powinniśmy rozmawiać częściej.

Nie o tym, czy jesteśmy „za ekologią” albo „przeciw ekologii”.

Tylko o tym, czy sposób wprowadzania zmian jest sprawiedliwy, kto ponosi ich koszty i kto odpowiada za ich konsekwencje.

Bo demokracja to nie tylko prawo do podejmowania decyzji.

To również odpowiedzialność za decyzje.

A jeśli coraz więcej decyzji podejmuje się przy pomocy ekspertów, komisji, rad, instytucji krajowych i europejskich, to obywatel ma prawo zadać bardzo proste pytanie:

Kto właściwie za to odpowiada?

#14 post – dziwne, a prawdziwe

Ciekawostki, które brzmią jak fake, ale są prawdziwe

Niektóre fakty brzmią tak absurdalnie, że trudno w nie uwierzyć. A jednak — wydarzyły się naprawdę.

Historia świata pełna jest zdarzeń, które dziś nazwalibyśmy fejkiem. Gdyby nie to, że są dobrze udokumentowane.

To dobra lekcja pokory. Bo pokazuje, że rzeczywistość często bywa dziwniejsza niż fikcja.

***

A. Natura

  1. Na Wenus dzień jest dłuższy niż rok
    Planeta Wenus potrzebuje dłużej się obrócić wokół własnej osi, niż określić pełny obieg wokół Słońca. Rok tam trwa krócej niż jeden dzień.
  2. Istnieje jezioro tak słone, że możesz w nim prawie nie tonąć
    Jezioro Asal w Dżibuti ma tak wysokie stężenie soli, że utrzymuje ludzi na powierzchni bez wysiłku.
  3. Pszczoły potrafią rozróżniać twarze ludzkie
    Mają zdolność zapamiętywania kombinacji wzrokowych — podobnie jak ludzie.
  4. Na Jowiszu i Saturnie może padać diamentowy deszcz
    Ogromne ciśnienie tam powoduje przemianę węgla w diamenty w atmosferze.
  5. Mózg nadal działa, nawet gdy „wyłączysz się” ze snu krótkim impulsem elektrycznym
    W badaniach EEG stwierdzono aktywność mózgu nawet podczas śpiących stanów z krótkimi impulsami — i to bywa interpretowane jako tzw. „świadomość podczas snu”.
  6. Ananas nie jest jednym owocem — to cała grupa owoców połączonych razem
    Każdy „oczko” na ananasie to oddzielny owoc scalony podczas wzrostu.
  7. Podczas snu tracimy nawet kilka gramów wody – tylko przez oddychanie i skórę
    Nawet bez pocenia się tracimy płyny przez całą noc.
  8. Słonie boją się pszczół
    Ich trąby są wrażliwe, więc nawet dźwięk bzyczenia potrafi ich przepłoszyć.
  9. Niebo na Marsie jest różowe
    Atmosfera planety rozprasza światło w taki sposób, że zachody słońca są różowe — choć dzień może wyglądać bardziej brązowo-żółto.
  10. Każdy człowiek ma unikalny „odcisk języka” — podobnie jak linie papilarne
    Kształt języka jest wyjątkowy i może być używany do identyfikacji.

B. Historia

  1. Człowiek przeżył dwie bomby atomowe
    Tsutomu Yamaguchi był w Hiroshima w dniu pierwszego wybuchu, a dwa dni później trafił do Nagasaki — dokładnie tam, gdzie spadła druga bomba. Przeżył obie eksplozje i dożył 93 lat.
  2. Miasto, w którym ziemia pali się od dziesięcioleci
    W Centralia podziemny pożar kopalni węgla trwa od 1962 roku. Większość mieszkańców została wysiedlona, a miasto praktycznie zniknęło z mapy.
  3. Papuga była świadkiem morderstwa
    W USA papuga ofiary powtarzała ostatnią kłótnię swojej właścicielki z mężem. Jej słowa zostały dopuszczone jako dowód pośredni w śledztwie.
  4. Król, który zginął od… małpy
    Król Aleksander I został ugryziony przez małpę należącą do jego ogrodnika. Infekcja doprowadziła do śmierci władcy.
  5. Fałszywa wojna, która była prawdziwa
    W 1939 r. ZSRR ostrzelał własne terytorium i oskarżył o to Finlandia. Był to pretekst do rozpoczęcia wojny zimowej.
  6. Człowiek, który przeżył upadek z wysokości 10 km
    Stewardesa Vesna Vulović wypadła z samolotu po eksplozji na wysokości przelotowej. Przeżyła bez spadochronu — rekord Guinnessa.
  7. Wojna wywołana przez… wiadro
    Tzw. „wojna o wiadro” między miastami Bolonia i Modena zaczęła się od kradzieży drewnianego wiadra. Zginęły setki ludzi.
  8. Cesarz, który mianował konia senatorem
    Kaligula podobno uczynił swojego konia członkiem senatu. Historycy spierają się, czy był to żart, prowokacja czy objaw szaleństwa.
  9. Człowiek, który przeżył własny pogrzeb
    W XIX wieku zdarzały się przypadki „śmierci pozornej”. Niektórzy budzili się… już w trumnie.
  10. Deszcz ryb z nieba
    W niektórych regionach (np. w Ameryce Środkowej) regularnie notuje się spadające z nieba ryby. To efekt trąb powietrznych zasysających zwierzęta z wody.

Umiejętność szukania informacji

Odnoszę wrażenie, że młodzież i osoby starsze mają niejaki problem w przesiewaniu informacji. To, co widzą na FB czy gdzieś między wierszami uznają za jakiś punkt odniesienia, przekazują dalej wyczytane informacje nie myśląc nawet, że to fejk.

Na FB faktycznie jest multum informacji, które wydawać by się mogły prawdziwe. Jest dużo artykułów gryzących wręcz w oczy: Nie uwierzysz! Stało się to tak nagle! Policja złapała winnego. Znamy pochodzenie gwałciciela.

Generalnie durne nagłówki powinny już powodować zapalenie czerwonej lampki, ale nie zawsze tak się dzieje…

Dlaczego ja o tym? Mój własny ojciec właśnie tak prawie się sparzył. Czasem prócz takich ciekawostek o czyjejś śmierci pokazują się mu reklamy. Super cena, ale nie przesadna, co prawda jakieś zagraniczne strony, ale jest polska wersja językowa (trochę upośledzona) – ale tylko tego produktu. Jak przechodzisz do płatności to można o tej dogodności zapomnieć.

Mój szanowny teść dzięki takiej reklamie stracił jakieś 500zł na sprzęt, gdzie strona wydawała się legitna, ale wystarczyło poszukać np. polityki prywatności czy danych firmy. Niby były podane hasłowo, ale cóż…

O czym wspomnę jeszcze – artykuły np. na msn.com. Zawsze pod tytułem są podani autorzy, ale mam szczere wątpliwości, czy to nie boty. Tak rażące błędy człowiek chyba powinien wyłapać. Kilka przykłądów, zarówno gramatycznych jak i interpunkcyjnych:

Wyciekły tajne rosyjskie akta wojskowe, które opisują scenariusze użycia taktycznej broni jądrowej w przypadku inwazji Chiny.

Postulował, by ludzie, zaczęli chodzić spać później, a wstawali wcześniej.

Nie tylko aprobująco, ale także używał sformułowań w sposób uzasadniony zostali wysłani w tego rodzaju delegację. 

-z niskimi dochody

Można by więcej, ale po co? Jak sami „twórcy” nie zwracają uwagi, to może powinien korektor? A jak takowego nie ma, cóż począć?

*** *** ***

Hej ponownie po długiej przerwie 😀