#15 post – letnie emocje

Dlaczego latem czujemy się inni (i to całkiem normalne)

Latem coś się w nas zmienia. Nawet jeśli nie mamy urlopu, nawet jeśli życie wygląda tak samo jak w innych miesiącach. Dni są dłuższe, świat głośniejszy, a oczekiwania — większe.

Latem „powinno” być lepiej. Powinniśmy mieć więcej energii, lepszy humor i ochotę na życie. Problem zaczyna się wtedy, gdy rzeczywistość nie nadąża za tym wyobrażeniem.

Słońce wpływa na nasz organizm — na sen, hormony, koncentrację. Ale wpływa też presja społeczna. Wszędzie widzimy obrazy idealnego lata: podróże, spotkania, radość, ale… jeśli my tego nie czujemy, pojawia się pytanie: „co ze mną nie tak?”.

Odpowiedź brzmi: nic. Lato POTRAFI i MOŻE wydobyć emocje, które przez resztę roku są przytłumione. I to jest zupełnie normalne, jeśli ich jednak nie wydobędzie.

***

🔗 Annual variation in daily light exposure and circadian change of melatonin and cortisol concentrations — pokazuje, że ekspozycja na światło (np. latem vs zimą) wpływa na rytmy melatoniny i kortyzolu – czyli hormony regulujące sen, nastrój i stres
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4952149/

🔗 Melatonin and Seasonal Rhythms — opisuje mechanizm, w którym zmiany długości dnia zmieniają wydzielanie melatoniny, co oddziałuje na zachowanie i nastrój
https://journals.sagepub.com/doi/full/10.1177/074873049701200605

🔗 Seasonality in affective disorders — przegląd badań, które pokazują, że ludzie reagują sezonowo na światło, co wiąże się z nastrojem i biologicznymi funkcjami organizmu
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S001664801730237X

Wakacyjne destynacje

Czas to towar deficytowy, ale zbliża się tzw. okres wakacyjny – czas, gdy największa liczba ludzi bierze urlop i jednocześnie ceny idą w górę.

Czytałam sobie stare edycje National Geographic Polska i wpadłam na artykuł o pogańskich obrzędach dawnych Słowian, wykopaliskach itd.

Mowa była o Łysej Górze, tak kojarzonej z sabatami; o Sobótce i skojarzeniem z prastarym świętem; Ślęża, Radzików Stary, Wolin. Pogrzebałam i doczytałam się, że w Wolinie cyklicznie odbywa się Festiwal Słowian i Wikingów (bitwy, potyczki, palenie wioski nawet!).

Jako że temat Wikingów mnie interesuje, to i wygrzebałam informacje, iż idea na ten festiwal miała podwaliny w islandzkiej sadze o Jomswikingach (napisana w XIII w.)

Idąc dalej można by było wspomnieć też o Arkonie, choć to już niemiecki Mecklenburg-Vorpommern, ale za to pozostałości tego grodu są jednym z najważniejszych zabytków historii naszego Bałtyku!

Grzechem byłoby na koniec choć nie wspomnieć o miejscowości z jakże wdzięczną nazwą Radogoszcz. Swego czasu zrównana z ziemią, obecnie znana właściwie jedynie z opisów niemieckich kronikarzy.

Czemu wspominam o grodzie, który jest gdzieś wspomniany, był zniszczony i teraz nawet nie wiadomo gdzie faktycznie jest? Może dlatego, że była tam najważniejsza swego czasu świątynia słowiańska – czy cokolwiek zostało?

Właśnie dlatego, że to intrygująca zagadka. Czy Radogoszcz, inaczej Retra, jest w miejscowości Gross Raden w Meklemburgii? A może to Alt Rehse – wieś w Niemczech k. Neubrandenburga? Ba, istnieje także teza, jakoby gród znajdował się na terenach obecnego Berlina.