Rzeczy, które w jednym kraju są normalne, a w innym zakazane
To, co dla nas jest oczywiste, gdzie indziej może być powodem mandatu albo nawet problemów z prawem.
Picie alkoholu w miejscu publicznym, określony ubiór, gesty, słowa — granica między normalnością a zakazem bywa zaskakująco cienka.
Różnice kulturowe nie kończą się na jedzeniu i języku. Czasem dotyczą najbardziej podstawowych zachowań.
I dopiero wtedy uświadamiamy sobie, jak bardzo „normalność” jest pojęciem względnym.
***
- Żucie gumy
📍 Singapur
U nas nikt nie zwraca uwagi, a tam żucie i sprzedaż gumy są zakazane (poza medyczną). Podobno chodzi o porządek i czystość… - Publiczne okazywanie uczuć (np. całowanie się)
📍 Zjednoczone Emiraty Arabskie
Trzymanie się za ręce bywa tolerowane, ale pocałunki mogą skończyć się mandatem lub aresztem. Szczerze, niektórzy są tak wylewni z uczuciami, ze nie byłabym przeciwna temu… - Noszenie bardzo krótkich ubrań w mieście
📍 Arabia Saudyjska
Krótkie spodenki, mini czy odkryte ramiona są społecznie nieakceptowane, a czasem formalnie zakazane. - Krytykowanie władzy lub monarchy
📍 Tajlandia
U nas normalna rzecz, a tam obraza króla to przestępstwo, nawet w Internecie. Ba, grozi więzienie (prawo lèse-majesté). U nas to by więzień zabrakło 😀 - Wwożenie zwykłych leków z apteki
📍 Japonia
Popularne leki na przeziębienie (np. z pseudoefedryną) są zakazane lub ściśle limitowane.